Chodu na tenis

W PUBLICZNEJ SZKOLE DOJAZD NA LEKCJE WF-U BYŁ PŁATNY.

Rodzice uczniów ze SP nr 2 w Otwocku musieli płacić za dowóz dzieci na obowiązkowe lekcje WF-u. Miesięczny koszt transportu na basen i korty tenisowe wynosił od 160 zł do 180 zł. Dyrekcja chciała, żeby uczniowie chodzili na stadion piechotą. – Dlaczego nikt nam o tym nie powiedział, gdy zapisywaliśmy nasze dzieci do klasy sportowej?! – bulwersują się rodzice.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Nauka w publicznej szkole jest bezpłatna, a co, jeśli rodzice muszą płacić za dojazd dzieci na obowiązkowe lekcje WF-u? Takie praktyki stosuje się w klasach sportowych w otwockiej „Dwójce”. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem rodziców, którzy interweniowali w tej sprawie u radnych z komisji oświaty.

Dlaczego musimy płacić?

Co tydzień uczniowie sportowej pierwszej klasy przynoszą do szkoły po 16 zł, żeby pojechać na basen w ramach lekcji WF-u. Kto nie przyniesie, zostaje w świetlicy. Podobnie jest w przypadku zajęć z tenisa – też trzeba będzie zapłacić za dojazd albo iść półtora kilometra piechotą na korty. W tej sytuacji, jak wyliczyli rodzice, koszt dowozu na lekcje WF-u waha się od 160 zł do 180 zł miesięcznie. Ich zdaniem jest to spora kwota jak na publiczną szkołę.

– Nie zostaliśmy wcześniej poinformowani, że klasy będą miały profil tenisowy, dowiedzieliśmy się o tym dopiero na rozpoczęciu roku szkolnego. Potem na zebraniu wychowawczyni i właściciel szkoły tenisa poinformowali nas, że szkoła nie otrzymała dotacji na dojazdy na OKS, więc uczniowie mają chodzić pieszo albo rodzice pokryją koszty ich dowozu na zajęcia. Oprócz tego co tydzień płacimy za wyjazd dzieci na basen – relacjonowała na komisji oświaty 2 października mama pierwszoklasisty ze SP nr 2.

Do słów przedstawicieli rodziców odniosła się obecna na posiedzeniu dyrektor szkoły Jolanta Smuniewska. – Żaden z rodziców nie interweniował u mnie, że są pobierane takie opłaty. Gdy w czerwcu były przeprowadzane testy do klasy sportowej, pani wicedyrektor informowała rodziców, że będzie również możliwość gry w tenisa ziemnego. Nie obiecywałam transportu na te zajęcia, bo moim zamysłem było to, że dzieci będą chodziły pieszo na kort tenisowy. To jest klasa sportowa, więc sprawność fizyczna uczniów pozwala na to, żeby mogli spacerkiem udać się na korty. Nie było żadnego nacisku ani presji, żeby wynajmować autokar. Rodzice na zebraniu zgłaszali wychowawcom, że nie chcą, aby ich dzieci chodziły pieszo, więc wychowawca zaproponował, że mogą pokryć koszt dojazdu – twierdzi dyrektorka. – Nie jesteśmy w stanie płacić za dowóz dzieci z własnych pieniędzy, więc było nam wygodniej zebrać je od rodziców i potem im zwrócić. Jeśli chodzi o basen, to pozyskaliśmy pieniądze z ministerstwa sportu i osobom, które już wpłaciły, zostaną zwrócone koszty transportu na basen – zapowiedziała na komisji.

Rodzicom pomysł pieszych wycieczek na lekcjach WF-u od razu się nie spodobał, zwłaszcza z uwagi na odległość. – Mówimy o dzieciach sześcio- i siedmioletnich, a odległość od szkoły do Otwockiego Klubu Sportowego, gdzie są korty, wynosi ok. półtora kilometra. Kto miałby ich wziąć pod opiekę i zaprowadzić w jedną i drugą stronę? To bardzo duża strata czasu. Zanim dzieci się ubiorą, a potem przebiorą, stracą jedną godzinę tenisa – zwracają uwagę.

Słowo przeciwko słowu

– W czasie zebrania w szkole zostaliśmy poinformowani, że nie będzie pieniędzy na pokrycie dojazdów na lekcje tenisa. W czerwcu nie było mowy, że to mają być klasy o profilu tenisowym. Było wspomniane, że jedną z dyscyplin może być tenis. Miały być również: taniec, akrobatyka, gimnastyka, tchoukball. Na razie dzieci mają tenis i basen, za co musimy jeszcze dodatkowo płacić
w państwowej szkole. Poprosiliśmy 20 września o spotkanie i pani dyrektor powiedziała, że nie ma czasu – skarżą się rodzice. – Nikt z rodziców u mnie nie był, nie rozmawiał ze mną o tym. Zebranie było 20 września i faktycznie byłam wtedy bardzo zajęta – tłumaczy dyrektor Smuniewska.

W sprawie informacji o profilu klasy głos zabrała wicedyrektor „Dwójki”. – Gdy na płycie szkolnego boiska były przeprowadzane testy sprawdzające wydolność fizyczną dzieci ubiegających się o przyjęcie do klasy sportowej, na samym początku informowałam rodziców przez mikrofon, że będą zajęcia z gimnastyki, tańca i z tenisa ziemnego. Nie mówiłam, że to będzie profilowana klasa tenisowa, tylko klasa sportowa – relacjonuje wicedyrektor Eleni Filipiuk-Adamos. Jednak obecni na komisji rodzice tego nie potwierdzili.

– Zachęcam państwa do współpracy. Mój gabinet jest zawsze otwarty. Pozwólcie nam pracować. Jeżeli tenis jest kością niezgody i państwo go nie chcecie, to nie wprowadzimy go do klas pierwszych. Będą tylko zajęcia z gimnastyki ogólnorozwojowej – zaproponowała dyrektorka. – To nie chodzi o to, że my nie chcemy tenisa, tylko o to, że nikt z nami o tym nie rozmawiał i nikt nas nie uprzedzał. Chcieliśmy, żeby nasze dzieci były w klasie sportowej, ale nikt nie powiedział, że tak naprawdę będą miały dwie godziny zajęć z tenisa i basen, a za dojazd na zajęcia musimy dodatkowo płacić – tłumaczyli rodzice.

Pomoc z miasta

Przewodniczący rady miasta zapytał dyrektorkę, jaka jest podstawa prawna do tego, żeby od dzieci wymagać wpłaty na dojazd na obowiązkową lekcję WF-u w publicznej szkole. – Poprzez wychowawców zwróciłam się do rodziców o pomoc w realizacji tego zadania przez pewien czas. W ubiegłym roku, żeby sfinansować przejazd autokarem, gdy dzieci miały zajęcia na Stadionie Narodowym, same założyłyśmy pieniądze. Pani wicedyrektor wyłożyła ponad 2 tys. zł z własnych pieniędzy. Ta kwota potem została jej zwrócona z otrzymanych środków. Ale nie jesteśmy w stanie dalej wykładać naszych prywatnych oszczędności – przypomniała Smuniewska.

– Zbieranie pieniędzy na dojazd na obowiązkową lekcję WF-u wykracza poza działanie szkoły publicznej. Nic dziwnego, że rodzice są tym faktem oburzeni – dodał Margielski. Co dalej? – Umowa ze szkołą tenisa nie jest jeszcze podpisana, czekałam na decyzję rodziców, czy chcą, aby ich dzieci chodziły na OKS na korty tenisowe. Teraz dzieci ćwiczą pierwsze zagrywki tenisowe w sali gimnastycznej na terenie szkoły – wyjaśniła dyrektor „Dwójki”.

– Kwestia dojazdów na zajęcia WF-u nie została uregulowana, a po stronie szkoły nie są zabezpieczone pieniądze na dowóz dzieci na lekcje tenisa. Teraz musimy szukać środków na ten cel w budżecie miasta. Na sesji radni zgodzili się przekazać ok. 25 tys. zł na dojazdy przez jeden semestr. Prosimy, żeby usprawnić komunikację między dyrekcją a rodzicami i rozwiązać problem – zwrócił się do zebranych przewodniczący rady miasta.

O komentarz pokusiła się też dyrektor Oświaty Miejskiej. – Wszystkim nam zależy, żeby w klasach sportowych były ciekawe i bezpłatne zajęcia, na inne rozwiązanie nie pozwalają przepisy. Wydaje mi się, że w tej sytuacji nastąpiło jakieś nieporozumienie w komunikacji dyrektora z rodzicami. Stąd te wszystkie problemy. Mamy nadzieję, że dla dobra dzieci uda się jednak wypracować kompromis – zaapelowała Edyta Rosłaniec. Radni poprosili o przekazanie radzie miasta treści pisemnego porozumienia między dyrekcją a rodzicami, gdy już takie powstanie.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl