Otwock ponad partyjnymi podziałami

MATERIAŁ PŁATNY: KILKA SŁÓW O JAROSŁAWIE MARGIELSKIM.

Sporo znajomych osób pyta: „Jak możesz? Przecież to PiS! Wszystko, tylko nie oni!”. Jak to możliwe, że popieram kandydata o tak bardzo odmiennych poglądach od moich? To dość proste.

MAREK WAWRZYNOWSKI
dziennikarz sportowy, mieszkaniec Otwocka

MAREK WAWRZYNOWSKI
LUDZIE – DZIENNIKARZ
2008-09-14 SZCZECIN
FOT MAREK BICZYK – AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWY

Rozumiem te obawy, ponieważ są pewnie dość naturalne. A jednak uważam, że w naszym przypadku są bardzo nieuzasadnione. To nie ten przypadek. Jarek Margielski jest bardzo otwartym człowiekiem, o szerokich horyzontach. Poza tym w wyborach samorządowych pewne sprawy muszą zejść na bok. Tu nie mówimy o różnicach światopoglądowych, sprawach Kościoła, aborcji, lustracji, ale o pracy na rzecz miasta. Proste, ale prawdziwe. Mówmy o ulicach, o chodnikach, o funkcjonalności, mieście przyjaznym, o czystym powietrzu, w końcu o rozwoju lokalnego sportu, bo to bardzo ważne dla naszych dzieci. Ale też dla mnie osobiście.

Jako dziennikarz sportowy od lat interesuję się sprawą OKS Otwock. Na ten stadion chodziłem jeszcze jako dzieciak na początku szkoły podstawowej. To zawsze była część naszego życia. Chodziliśmy oczywiście głównie na piłkę, żeby oglądać naszych idoli. Oczywiście nie był to nigdy nie wiadomo jaki poziom – choć tak nam się wtedy wydawało – jednak zawsze było na co popatrzeć, mecze przyciągały setki fanów. Przynajmniej ja to tak zapamiętałem.

To wszystko przeszłość. Dziś otwocki stadion jest miejscem, które wstyd komukolwiek pokazać. Główne boisko jest zdewastowane i niezdatne do użytku, teren zaniedbany, drużyna gra najniżej w historii. Powoli trudno oddzielić zryte boisko od zarośniętej bieżni. To straszny widok dla kibica. Na spotkania ligowe – rozgrywane na płycie bocznej – chodzi może 30 osób. Są to głównie rodziny i znajomi zawodników. A przecież mówimy tylko o piłce nożnej. Pozostałe sekcje, kiedyś mające swoje drużyny w rozgrywkach ligowych, są w stanie agonalnym.

Chyba nigdy wcześniej w swojej ponad 90-letniej historii klub nie był w tak złym stanie. Rodzice coraz częściej wysyłają swoje dzieci do konkurencyjnych klubów, m.in. z Karczewa czy Józefowa. Zamiast klubu dla ludzi mamy klub, który odstrasza ludzi.

Ten stan nie jest przypadkiem. OKS jest zarządzany przez grupkę, która – nie bójmy się tego powiedzieć – uwłaszczyła się na klubie, poprzez różne działania odebrała go społeczeństwu. I doprowadziła do agonii. Od lat ci ludzie próbują zrzucić winę na radnych, którzy obcięli im środki finansowe z miasta. Tymczasem była to jedyna droga, by nie finansować z budżetu miejskiego zachcianek kilku osób. Od 2009 roku przez osiem lat miasto zainwestowało w klub ponad 4 miliony złotych. Nie zdołano nic trwałego zbudować, narobiono jedynie długów. Ktoś w końcu postanowił skończyć z tym szaleństwem. Uważam, że wybór Jarosława Margielskiego jest w tej chwili jedyną szansą dla klubu. Ratowanie OKS nie będzie łatwym zadaniem, bo opór w tej sprawie jest dość spory. Jestem jednak przekonany, że konsekwentna, powolna praca może przynieść efekty.

Organ propagandowy kontrkandydata Ireneusza Paśniczka od lat broni patologicznej sytuacji, próbuje wmówić ludziom, że czarne jest białe, wybiela więc nieudolny zarząd i próbuje szukać winnych na zewnątrz. Nie ma tu przypadku. Decydują układy koleżeńskie. Dlatego obawiam się, że wygrana tego kandydata może oznaczać dalszą wegetację klubu i w końcu jego upadek, z którego nie da się już podnieść. A przecież klub ma potężny potencjał, wystarczy tylko włożyć w niego sporo serca i pracy i może być to fantastyczne miejsce dla mieszkańców.
Nie ukrywam, że sprawa OKS jest dla mnie kluczowa, tymczasem Jarosław Margielski ma pomysł na funkcjonowanie klubu, w dodatku podobny do mojego. Zresztą rozumie sprawy sportu w Otwocku, w końcu sam jest czynnym zawodnikiem Otwockiej Ligi Szóstek Piłkarskich. Pamiętam, jak przyjechał na skuterze po raz pierwszy na boisko jako 16-latek. I został.
Wiadomo, że Otwock to nie tylko OKS. Dla mnie jako człowieka zajmującego się sprawami sportu na co dzień, klub stał się po prostu symbolem zmarnowanych możliwości, pewną przenośnią.
Ktoś powie, że oszalałem, proponując oddanie władzy w ręce jednej grupy ludzi. To już przerabialiśmy. Ale raczej, znając osobiście kandydata, widzę to jako szansę. Jedna, spójna wizja rady i prezydenta może dać nam ogromny skok jakościowy. Kontakty z „górą” też nie będą przeszkodą.

Zmarnowaliśmy już wystarczająco wiele czasu i potencjału. Otwock od lat nie potrafił wykorzystać swoich możliwości. Patrzymy na inne gminy okołowarszawskie, jak choćby Grodzisk Mazowiecki. Z zazdrością oglądam, jak korzystają ze środków unijnych, jak przebudowują miasto. Otwock zawsze był pod tym względem zacofany. Brakowało tu dobrego gospodarza.

I to zaczęło się powoli zmieniać właśnie w ostatniej kadencji rady miasta. Młodzi ludzie wyparli stare układy, pokazali, że można w końcu zacząć działać na rzecz społeczności lokalnej, nie tylko na rzecz pewnej uprzywilejowanej grupy.

Poza tym, co ważne, radni poprzedniej kadencji udowodnili, że można działać na rzecz ludzi nie tylko na rok przed wyborami, ale przez cztery lata. Dla wszystkich mieszkających tu od lat było to sporym zaskoczeniem. Widać to, patrząc zwłaszcza na zmiany infrastrukturalne.

W okolicy, w której mieszkam, a więc na pograniczu Kresów i Świdra, liczba inwestycji drogowych była nieporównywalna z tym, co było tu wcześniej. Poprawa infrastruktury to też poprawa bezpieczeństwa. I tu właśnie Jarek Margielski pokazał się jako człowiek bardzo pracowity, zaangażowany.

Dlatego – tak uważam – warto odrzucić uprzedzenia. O ile takie macie. Pożegnać stare i dać szansę miastu.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl