Nowy prezydent na pięć lat

Niedzielny wieczór wyborczy w Otwocku z pewnością nie należał do spokojnych. Jarosław Margielski wygrał z Ireneuszem Paśniczkiem wyścig o prezydenturę w mieście. Jednak różnica głosów w poszczególnych komisjach wyborczych, z wyjątkiem czterech, była niewielka. W sumie o zwycięstwie obecnego przewodniczącego rady miasta zdecydowało 1 767 wyborców.

SPIS TREŚCI:

WYŚCIG DO RATUSZA DOBIEGŁ KOŃCA

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Zwykle w drugiej turze wyborów mniej chętnie odwiedzamy lokale wyborcze. Tak było i tym razem, choć trzeba przyznać, że frekwencja była wyższa niż cztery lata temu, gdy mieszkańcy wybierali prezydenta, i wyniosła 49,57 proc. W 2014 roku w drugiej turze do urn poszło 14 460 wyborców, a 4 listopada 2018 roku – 17 140 osób. Najwyższą frekwencję (pomijając komisje w szpitalach) odnotowano w lokalu wyborczym w SP nr 8 w Wólce Mlądzkiej – 60,87 proc. Najmniej uprawnionych do głosowania odwiedziło lokal w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym przy ul. Majowej, gdzie zagłosowało 37, 33 proc. mieszkańców.

Podział głosów

Z 30 komisji wyborczych tylko w pięciu wygrał Ireneusz Paśniczek, a w 25 Jarosław Margielski. Najbardziej wyrównana walka odbyła się w SP nr 2, gdzie Margielski wygrał tylko jednym głosem. To dowód na to, że liczy się każdy głos, i nie warto zakładać, że jeśli nie pójdę na głosowanie, to i tak nie będzie to miało znaczenia. W tym lokalu wyborczym o zwycięstwie Jarosława Margielskiego zdecydowała jedna z mieszkanek. Po ogłoszeniu wyników za- dzwoniła do naszej redakcji i przyznała, że po namowach rodziny udało jej się dojechać do Otwocka tuż przed końcem głosowania, bo ten dzień spędziła z synem i synową w stolicy.

– Każdy głos się liczy i jest na wagę złota, to pokazało głosowanie w mojej komisji wyborczej – powiedziała nam mieszkanka.

Podobne wyrównane głosowanie odbyło się w lokalu wyborczym w „Ekonomiku”, gdzie tylko pięć głosów zdecydowało o zwycięstwie kandydata PiS. Ireneusz Paśniczek może pochwalić się zwycięstwem w komisjach w SP nr 8, SP nr 1, SP nr 3, biurze OSM i w lokalu w szpitalu „Grucy”. Największa różnica głosów między kandydatami była w komisji w SP nr 9 w Jabłonnie. Tam Margielski zdobył 506 głosów, a Paśniczek tylko 165.

Ten wyborczy pojedynek pod względem podziału głosów przypomina starcie kandydatów w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2014 roku. Zbigniew Szczepaniak osiągnął wtedy bardzo zbliżony wynik (55,38 proc.) do tego, jaki odnotował Jarosław Margielski (55,21 proc.), a Ireneusz Paśniczek (44,79 proc.) do Bartłomieja Kozłowskiego (44,62 proc.).

Mandat na osłodę

Dla Ireneusza Paśniczka przegrana w wyborach prezydenckich nie oznacza jednak, że nie zobaczymy go już w otwockim samorządzie. Jako jedyny kandydat ze swojego komitetu zdobył mandat do rady miasta (330 głosów) i teraz już wiadomo, że nie musi z niego rezygnować. Będzie reprezentował w radzie miasta okręg nr 1 (Wólka Mlądzka, Mlądz, Jabłonna, Świerk, Śródborów). Przypomnijmy, że to niejedyny niedoszły prezydent, który po uroczystym ślubowaniu zostanie radnym. Do tego grona dołączą także Przemysław Bogusz (miał 477 głosów), Ireneusz Wojtasik (otrzymał 476 głosów) i Bartłomiej Kozłowski (zebrał 269 głosów). W radzie miasta mamy więc trzech niedoszłych prezydentów.

Jarosław Margielski po zwycięstwie w wyborach prezydenckich zrezygnuje z mandatu radnego (975 głosów). Na jego miejsce do rady miasta wejdzie kolejny kandydat z okręgu nr 3 (Świder) z listy PiS Andrzej Sałaga, na którego zagłosowało 197 wyborców. Zaprzysiężenie nowego prezydent i ślubowanie nowo wybranych radnych odbędzie się w najbliższą sobotę, 17 listopada. Zapraszamy mieszkańców na godz. 12 do Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury w Otwocku na sesję inauguracyjną.

Wybory okiem dziennikarza:

Przepis na kampanię po otwocku

W tych wyborach samorządowych kampania dosłownie przeniosła się na ulice. Obserwowaliśmy wyścig banerów kandydatów, które zaczęły pojawiać się już w wakacje. Potem toczył się bój o to, który z nich jest większy, który stoi przed innymi.

Było i tak, że twarze z billboardów witały nas od lewej do prawej strony ulicy i po prostu nie dało się przejść, nie zauważając ich. Temat wyborów pojawiał się też w rozmowach dzieci, które z zaciekawieniem obserwowały, jak zmienia się krajobraz Otwocka. „Mamo, a kto to jest ten pan? Dlaczego on tu wisi?” – takie pytania słyszałam zapewne nie tylko ja. Jedni kandydaci z banerów straszyli nasze dzieci, inni śmieszyli. Na pewno wzbudzali ciekawość.

Pomysłów na zdobycie głosów wyborców nie brakowało. Każdy miał swój przepis na kampanię. Ireneusz Paśniczek rozdawał pomidory, chleb przed kościołem, jeździł z mieszkańcami pociągiem, a w jednej z sieci sklepów dzieci pakowały klientom zakupy do reklamówek, na których widniało jego imię i nazwisko jako kandydata na prezydenta. Artur Brodowski miał nawet piosenkę o Otwocku. Kandydaci odwiedzali też mieszkańców w domach, pomagając przy okazji – jak Bartłomiej Kozłowski – np. w skopaniu ogródka. Także otwocki bazar miejski przy ul. Batorego stał się miejscem częstych odwiedzin kandydatów. Tam pośród ogórków, jabłek i cebuli od świtu rozdawane były ulotki wyborcze i gazetki, a Jarosław Margielski serwował mieszkańcom kawę. Ostatnie dwa tygodnie przed wyborami obfitowały w spotkania przedwyborcze, nawet jeśli kandydaci mówili w większości do pustych krzeseł. Ratowali się wtedy transmisją na żywo w internecie. Spoty wyborcze, krótkie filmiki – nasi kandydaci na prezydenta byli w tych wyborach interaktywni. Jednym wychodziło to lepiej, inni wspomagali się czytaniem z kartki.

To nie była brudna kampania jak cztery lata temu, ale kampania nierównych szans. To było widać, gdy jeden z kandydatów promował się w swojej prywatnej gazecie, publikując niejasne sondaże, i gdy w kampanię włączył się urząd miasta, zamieszczając tuż przed drugą turą stronniczy artykuł na oficjalnej stronie internetowej miasta, w którym Jarosław Margielski został przedstawiony w niekorzystnym świetle. Szkoda tylko, że jego autorowi zabrakło odwagi, żeby się podpisać.

Najpopularniejsze słowa tej kampanii, używane i nadużywane przez kandydatów, to „niezależny”, „bezpartyjny”. Nawet obecny prezydent podkreślał w jednym z wywiadów, jak ważne jest, aby kandydat był bezpartyjny, choć sam… wystartował w wyborach z listy PSL. Ireneusz Paśniczek, o istnieniu którego jeszcze pół roku temu przeciętny mieszkaniec Otwocka w ogóle nie miał pojęcia, w ciągu miesiąca został skutecznie wypromowany na kandydata na najważniejsze stanowisko w mieście. I co ciekawe, dostał się do drugiej tury wyborów, przegrywając ze swoim rywalem tylko o 1 767 głosów. Czy zadziałał w tym przypadku syndrom głosowania przeciw komuś niż za kimś? Myślę, że tak, z taką tylko różnicą, że ten sprzeciw skierowany był raczej wobec konkretnej partii niż samemu kandydatowi na prezydenta, który startował z tej listy. Poza tym kampania pana Paśniczka była zbudowana głównie na antypisie, co było wielokrotnie podkreślane w jego materiałach wyborczych i artykułach w gazecie, której jest właścicielem. Do znudzenia powtarzano, że on nie należy do partii, a jego kontrkandydat tak. Po czym tuż przed drugą turą wyborów na pierwszej stronie jego gazety zamieszczono poparcie od należącego do PSL marszałka i polityków związanych z PO.

Wynik tych wyborów to na pewno koniec pewnej ery. Mieszkańcy zdecydowali, że nastąpiła pokoleniowa zmiana za sterami miasta. Czy to początek wietrzenia stanowisk? Niebawem się okaże. Mieszkańcy tym wyborem dali kredyt zaufania młodej, ambitnej osobie, nie przywiązując tak wagi do partyjnego znaczka. Bo tu, na lokalnym podwórku, liczy się człowiek i jego czyny. Przed nowym prezydentem wiele pracy, w tym zaspokojenie rozbudzonych apetytów mieszkańców na lepszy Otwock.

Za pięć lat ocenimy, czy jego przepis na miasto był udany i czy będziemy dumni z Otwocka.

Aleksandra Czajkowska

Tym kandydatom mieszkańcy na razie podziękowali:

Do widzenia czy do zobaczenia?

Nie dla wszystkich te wybory okazały się szczęśliwe. Dla niektórych rasowych lokalnych polityków przygoda z samorządem, przynajmniej na najbliższe pięć lat, właśnie się skończyła.

Niektórzy ubiegali się jednocześnie o fotel burmistrza, prezydenta czy o mandat radnego, a mimo to nie udało się im pozostać w grze. Są wśród nich np.: wieloletni radni, burmistrz, wicestarosta czy wiceprezydent. W konsekwencji na lokalnej scenie politycznej nie zobaczymy m.in.: byłego wiceprezydenta Otwocka, radnego powiatu Artura Brodowskiego (startował w wyborach prezydenckich w Otwocku i do rady miasta), wicestarosty Pawła Rupniewskiego (ubiegał się o fotel burmistrza Józefowa), burmistrza Władysława Dariusza Łokietka (startował w wyborach na burmistrza Karczewa), przewodniczącej Rady Miasta i Gminy Karczew Danuty Trzaskowskiej (kandydowała do Rady Miasta w Karczewie), wieloletniego radnego Michała Banego (ubiegał się o wybór na kolejną kadencję do Rady Miasta Otwocka) czy radnego Marka Leśkiewicza (kandydował w wyborach prezydenckich w Otwocku i do rady miasta).

Czy czują się przegrani? Nie wszyscy w rozmowie z „Linią” powiedzieli, że tak. Mają przecież swoją pracę zawodową, której mogą się teraz poświęcić, będą mieli też więcej czasu dla rodziny. Niektórzy, jak Marek Leśkiewicz, już przygotowują się do kolejnych wyborów. Z samorządem nie myśli też żegnać się Artur Brodowski, który jest obecnie prezesem Otwockiego Zakładu Energetyki Cieplnej. Paweł Rupniewski na nasze pytanie, czy dostał może propozycję ewentualnej pracy w którymś urzędzie, odpowiedział tajemniczo, że „chciałby zachować to dla siebie”. Jedno jest pewne – pięć lat szybko minie, a co będzie potem, kto wie…

Wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich

  • Jarosław Margielski – 9 369 głosów (55.21 proc.)
  • Ireneusz Paśniczek – 7 602 głosy (44.79 proc.)

Powyborcze komentarze:

  • Wojciech Dziewanowski, od pięciu kadencji radny miasta Otwocka
    Dla mnie niespodzianką jest duża liczba głosów, które zdobył Ireneusz Paśniczek. Czym wynik tych wyborów okaże się dla miasta, czas pokaże. Teraz prezydent ma radę miasta za sobą, więc może działać skuteczniej niż poprzedni, który miał radę miasta przeciwko sobie. Wynik wyborów nie jest żadną niespodzianką, spodziewałem się tego. Gdyby w pierwszej turze startowało mniej kandydatów, może byłoby inaczej. Nowy prezydent dużo naobiecywał w kampanii, będzie z tego rozliczany i nie będzie mógł powiedzieć, że ktoś mu przeszkadzał, bo radnych ma za sobą. Miejmy nadzieję, że zrealizuje wszystko, co obiecał.
  • Zbigniew Szczepaniak, prezydent Otwocka od 2006 do 2018 roku, po tych wyborach radny powiatu
    n Niestety, nie mogłem brać udziału w wyborach na Prezydenta Miasta Otwocka. Nie tworzyłem komitetu, obserwowałem. Było pięć komitetów bezpartyjnych i wielu kandydatów na radnych, którzy w mojej ocenie mogli być dobrymi radnymi. Niestety, duża liczba komitetów sprawia, że zyskują partie. Tak też stało się w tym roku. Do drugiej tury dostał się kandydat PiS i jeden z bezpartyjnych kandydatów. Nie miałem wątpliwości, na kogo oddać swój głos w drugiej turze, bo uważam, że prezydent nie powinien należeć do partii.
    Wygrana kandydata PiS nie jest dla mnie zaskoczeniem. Jarosław Margielski skutecznie prowadził swoją kampanię już od kilku lat. Pomagały mu w tym m.in. lokalna gazeta, TVP, posłowie oraz państwowe instytucje. Jego kampania wyborcza pochłonęła ogromne środki i trzeba przyznać, że była przygotowana przez profesjonalistów. Jeżeli było coś, co mnie w tych wyborach zaskoczyło, to wynik drugiej tury w innych miastach. Obecnie Otwock jest największym miastem w woj. mazowieckim, którego przyszłe władze należą do partii PiS. To paradoksalnie może przynieść nam wiele korzyści, np. rządowe dofinansowanie jakiś inwestycji, i tego z całego serca życzę mieszkańcom. Mam też nadzieję, że te korzyści zdecydowanie przewyższą koszty, jakie będziemy musieli ponieść w związku z partyjną przynależnością i że nowo wybrany prezydent w kwestiach kluczowych i ważnych dla miasta będzie potrafił odmawiać swojej partii.
    W Otwocku wiele zadań inwestycyjnych jest zaplanowanych lub już rozpoczętych.
    Są nimi: dokończenie rewitalizacji parku i skwerów, zagospodarowanie centrum, budowa szkoły czy termomodernizacja 16 budynków, na co pozyskaliśmy środki z Unii. Jestem przekonany, że Jarosław Margielski poradzi sobie z ich wykonaniem. Dużym ułatwieniem będzie dla niego większość w radzie miasta. Nie czekając na oficjalne przekazanie pełnionego przeze mnie stanowiska, już dziś życzę nowemu prezydentowi naszego miasta, aby nadchodząca kadencja obfitowała w wiele przedsięwzięć służących mieszkańcom. Życzę mu również wielu sił, które pozwolą te przedsięwzięcia zrealizować. Powodzenia.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.