Zboczeniec czai się przy szkołach?

TAJEMNICZE PRÓBY PORWANIA DZIECI.

Do dziecka idącego ulicą podjeżdża samochód z przyciemnionymi szybami. Zatrzymuje się. Otwierają się drzwi, z auta wychyla się mężczyzna. Starszy pan namawia dziecko, żeby wsiadło do samochodu, wtedy dostanie cukierki lub gry komputerowe. Rodzice dwóch chłopców, którzy mogli paść ofiarą porwania, zgłosili sprawę na policję.

AGNIESZKA JASKULSKA

Na rodziców padł blady strach. Dzieci w wieku około 10 lat, które same idą do szkoły lub z niej wracają, mogą paść ofiarą przestępstwa. To spotkało ośmioletniego Patryka z Karczewa, który we wtorek, 4 grudnia ok. godz. 7.40 szedł ulicą Żaboklickiego do szkoły.

Starszy mężczyzna w volkswagenie

– Synek miał bardzo dobry humor i z radością wyszedł z domu. Zazwyczaj odwozi go tata albo do szkoły idzie ze starszą siostrą, jednak tego dnia szedł sam – mówi pani Marta, mama chłopca. I tłumaczy, że Patryk szedł w kierunku centrum miasta, gdy obok niego zatrzymał się samochód, który jechał od strony Janowa. – Syn tłumaczył, że kiedy drzwi się otworzyły, z auta wychylił się starszy mężczyzna, który namawiał go, aby wsiadł do środka, wtedy dostanie cukierki i słodycze. Synek przestraszył się, bo wiele razy ostrzegaliśmy go przed obcymi – podkreśla pani Marta.

– Patryk ledwo wyszedł do szkoły, a już po kilku minutach wpadł do domu, był przerażony i zapłakany. Nigdy go takiego nie widziałam. Bardzo się czegoś bał i z trudem wydusił z siebie, że ktoś chciał go porwać i dawał cukierki… Gdy to usłyszałam, aż nogi się pode mną ugięły – mówi z trwogą mama chłopca. I dodaje, że o wszystkim od razu powiadomiła szkołę i komisariat policji w Karczewie.

– Syn jest pasjonatem motoryzacji, dlatego potrafił rozpoznać, że samochód, który zatrzymał się obok niego, to srebrny volkswagen przypominający model caddy i miał rejestrację na literę W. Szyby z tyłu były przyciemniane, za kierownicą siedział starszy pan, ale Patryk nie potrafił podać więcej szczegółów – dodaje pani Marta.

Sprawą zajęła się policja. – Po tym zgłoszeniu policyjne patrole sprawdzały rejon, w którym miał pojawić się samochód opisany przez chłopca. Nie zauważono na tym terenie żadnego pojazdu zbliżonego opisem do tego, którym poruszał się mężczyzna – tłumaczy nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. I podkreśla, że sprawą dodatkowo zajął się dzielnicowy,który skontaktował się z rodzicami, nawiązał też kontakt ze szkołą i pedagogiem szkolnym. – Ta sprawa cały czas pozostaje otwarta – podkreśla nadkomisarz.

Matka chłopca ostrzegła innych rodziców. Na Facebooku opublikowała krótki post: „UWAGA. Dzisiaj około godziny 7.40 próbowano porwać mojego syna! Sprawca poruszał się samochodem marki Volkswagen… Mężczyzna zatrzymał się i zaproponował dziecku cukierka, wabiąc go do siebie. Na szczęście syn zareagował, od razu zaczął krzyczeć
i uciekać do domu. Sprawę natychmiast zgłosiliśmy na policję i powiadomiliśmy szkołę. Ostrzegajcie dzieci! Niech uważają!…”. Post ma ponad 11 tysięcy udostępnień.

– Nie wiem, czy kiedykolwiek uda się znaleźć sprawcę, bo kamery miejskiego monitoringu prawdopodobnie nic nie zarejestrowały. Dlatego skontaktowaliśmy się z właścicielami firm, obok których mógł przejeżdżać ten samochód. Jest szansa, że któraś z kamer coś zarejestrowała – mówi pani Marta.

Takich zdarzeń jest więcej

Podobna próba wciągnięcia dziecka do samochodu miała miejsce we wtorek, 30 października w okolicy Szkoły Podstawowej nr 6 w Otwocku. Około 10-letni uczeń „Szóstki” wracał po lekcjach do domu. – Jak wynika z relacji chłopca, był na wysokości ul. Tysiąclecia, gdy obok zatrzymał się samochód koloru niebieskiego. Mężczyzna dawał mu cukierki i płyty w zamian za to, że wsiądzie do auta – mówi Agnieszka Korniluk, dyrektor SP nr 6. Chłopiec uciekł i od razu powiadomił rodziców, którzy zawiadomili szkołę i policję.

– Zgłoszenie dotyczyło ucznia, który miał być zaczepiony przez mężczyznę w samochodzie proponującego mu słodycze i gry komputerowe. Dyżurny komendy, który przyjął zgłoszenie, skierował w ten rejon patrol, ale nie potwierdzono zagrożenia – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z otwockiej komendy.

Natomiast szkoła ostrzegła rodziców, a podczas lekcji odbyły się rozmowy z uczniami. – Tłumaczyliśmy, aby w takiej sytuacji dziecko nie rozmawiało z obcą osobą, wzywało pomocy i uciekło do szkoły albo do domu i od razu o wszystkim powiedziało rodzicom, nauczycielowi lub innej zaufanej osobie dorosłej – podkreśla Agnieszka Korniluk.

Mama Patryka przyznaje, że jej syn wiedział, jak zachować się, gdy zaczepia go ktoś obcy. – Wiele razy z nim na ten temat rozmawialiśmy. Ostatnio w jego szkole również nauczyciele często mówią dzieciom, co robić w takiej sytuacji. Syn jest nieufny wobec obcych, ale są dzieci, które nie wiedzą, jak reagować. Aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby ten mężczyzna zaczepił inne dziecko i ono wsiadłoby do samochodu. Rodzice powinni być czujni i ostrzegać dzieci przed takimi zagrożeniami
– podkreśla pani Marta.

Ostrzegaj, ale nie strasz!

Do tej pory w powiecie otwockim nie odnotowano i nie potwierdzono żadnej sytuacji, w której celem zamachu, działania sprawcy przestępstwa byłaby wolność dziecka i doszłoby do jej pozbawienia w jakikolwiek sposób – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

– Dzieci nie były celem ataku i nie odnotowano żadnych zdarzeń
o charakterze kryminalnym, w których to dobro dziecka mogłoby zostać zagrożone – podkreśla nadkomisarz.

Nadkomisarz Niezdropa potwierdza, że w czasie ostatniego roku do policji dotarło kilka sygnałów o sytuacjach, w których dzieci miały być zaczepiane przez dorosłych proponujących im podwiezienie. – Nie było jednak żadnej sytuacji, w której doszłoby do jakiejkolwiek próby wciągnięcia dziecka do samochodu, przytrzymania za rękę, użycia siły, naruszenia nietykalności cielesnej – mówi policjant. I podkreśla, że każdy sygnał od rodziców był od razu weryfikowany przez policjantów. Nawet po telefonicznym zgłoszeniu patrolowali oni rejon, w którym mogły pojawić się podejrzane samochody i osoby.

– Od razu też nawiązywano kontakt ze szkołą, dyrekcją, pedagogiem – mówi nadkomisarz. – Tylko w jednym przypadku zweryfikowano samochód i osoby, które nawet nie rozmawiały z dziećmi. Mężczyźni jadący przez Michalin busem szukali adresu, pod którym mieli wykonać usługę. Rozglądali się, szukając budynku. Samochód zauważyło kilka 11-letnich dziewczynek, które wracały ze szkoły. Dziewczynki przestraszyły się i uciekły – wyjaśnia nadkom. Niezdropa.

– Często informacje o takich incydentach bardzo szybko pojawiają się na portalach społecznościowych. Z jednej strony rozumiemy troskę rodziców, jednak z drugiej zdajemy sobie sprawę z tego, że niepotwierdzona do końca informacja może wzbudzić strach, obawę nie tylko u dorosłych, lecz także u dzieci, które mogą stracić poczucie właściwej oceny zagrożenia – tłumaczy policjant.

– Dlatego apelujemy, aby taki komunikat zawsze skonsultować z policją.
W pierwszej kolejności należy dać służbom możliwość zareagowania, sprawdzenia zagrożenia, jego potwierdzenia bądź wykluczenia. Warto taką informacją podzielić się ze szkołą, rodzicami, podnieść tę kwestię na zebraniach szkolnych, aby wypracować właściwe mechanizmy zachowania się w takiej sytuacji. I przede wszystkim rozmawiać z dziećmi – podkreśla.

Policjanci i psychologowie zastrzegają, że w takiej rozmowie rodzic powinien jednak zachować zdrowy rozsądek i nie straszyć dziecka, że za każdym rogiem czeka na nie niebezpieczeństwo, bo to wzbudzi w nim nieufność do całego świata, a nie o to chodzi.

not. AJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.