Zabytkowa draka

DEWELOPER ZIGNOROWAŁ ZALECENIA KONSERWATORA. BĘDZIE WYSOKA KARA?

Okna z PCV, dach pokryty blachodachówką, „blokowa” elewacja docieplona styropianem – to największe grzechy Przedsiębiorstwa Budowlanego Stocki popełnione przy remoncie zabytkowej willi „Albinów” z lat 20. XX wieku. Firma dostała nakaz konserwatorski i musi przywrócić budynek do właściwego stanu.

PRZEMEK SKOCZEK

Stylowa willa przy ul. Lelewela 3 w Otwocku wygląda pozornie bez zarzutu, ale tylko dla laika. Owszem, dawny podupadający budynek, w którym mieściły się mieszkania komunalne, a wokół panował bałagan, zniknął bezpowrotnie. Teraz to wielorodzinny dom z kilkoma apartamentami, zadbany, czysty, ogrodzony płotem. Jednak fachowiec od razu dostrzeże, że coś tu nie gra. Ale po kolei.

Niszczejącą willę „Albinów” nabył najpierw Janusz Piechota, właściciel lokalnej agencji nieruchomości. Miał ambitny plan odtworzenia budynku w jego dawnej świetności z dbałością o zachowanie wierności historycznym rozwiązaniom. Powstał projekt, który został przyjęty entuzjastycznie i bez problemu otrzymał zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Nowy właściciel robi po swojemu

Wkrótce willa zmieniła jednak właściciela. Kupiło ją Przedsiębiorstwo Budowlane Stocki i zaczęło prowadzić prace remontowe po swojemu. Jak się okazuje, niezgodnie z projektem i z pominięciem wielu zaleceń konserwatorskich. Inwestycję zakończono, ruszyła sprzedaż mieszkań, chętnych nie brakowało. Był rok 2014. Mniej więcej po roku, całkiem przypadkiem, szydło wyszło z worka.

– Na jednym z tarasów zbierała się woda, zgłoszono to komu trzeba i pojawił się fachowiec, który miał rozwiązać problem. To człowiek pracujący na co dzień z zabytkami, dlatego od razu zauważył, że w budynku samowolnie zmieniono wiele materiałów. Prawdopodobnie zainteresował sprawą konserwatora, ponieważ machina ruszyła – opowiada w rozmowie z „Linią” świadek tych zdarzeń.

Kontrola potwierdziła, że zamiast ceramicznego pokrycia dachu jest blaszany gont, drewniane okna zastąpiono plastikowymi, dawną elewację z tynku tradycyjnego przykryto styropianem i pociągnięto klejem, jak robi się to współcześnie. Także frontowe drzwi nie miały wiele wspólnego z oryginalnymi. Nie zgadzały się nawet ich proporcje. To wszystko miało uczynić inwestycję tańszą, ale tak się nie stanie bo kary za podobne postępowanie znacznie podniesiono (patrz komentarz w ramce).

Zegar tyka

Przepychanki dewelopera z konserwatorem trwały dość długo. Pierwszy nakaz konserwatorski został zakwestionowany ze względów formalnych. Otwocka firma odwołała się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z sukcesem. Jednak błędy poprawiono i nakaz konserwatora wrócił do adresata. Tym razem odwołanie zostało odrzucone i na tym
– co jednoznacznie stwierdza decyzja ministra – kończy się droga administracyjna.

W piśmie czytamy m.in.: „Nie ulega przy tym wątpliwości, iż prace dotyczące budynku przy ul. Lelewela 3 w Otwocku […] zostały wykonane bez wymaganego pozwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i stanowią odstępstwo od projektu budowlanego będącego podstawą do wydania pozwolenia konserwatorskiego. […]. Negatywne skutki działań właściciela są jednak odwracalne”.

Przedsiębiorstwo Jerzego Stockiego dostało czas na przywrócenie budynku do właściwego stanu do marca 2020 roku. Zostało zatem tylko 15 miesięcy. Co planuje inwestor? Czy będzie się odwoływał, czy też rozpocznie prace? Mimo kilkukrotnych prób nie udało się nam skontaktować z prezesem firmy i uzyskać jakąkolwiek odpowiedź lub komentarz. Prawdopodobnie do tematu jeszcze wrócimy.

Tanio nie będzie

Czy przy zakończeniu drogi administracyjnej deweloper ma możliwość odwołania się od decyzji konserwatora do sądu? I jak wyglądają obecne, znacznie zaostrzone kary? Spytaliśmy o to Wiktora Lacha, społecznego opiekuna zabytków przy starostwie otwockim.

Pozwany z art. 108 ustawy o ochronie i opiece nad zabytkami oczywiście zawsze może wykazywać ewentualne uchybienia proceduralne lub udowadniać, że działał nieumyślnie. Wszelkie odstępstwa od zaleceń konserwatora można łatwo uzgadniać, ale do tego potrzebne są umiejętności. Dlatego bardzo ważne jest zatrudnienie kierownika prac
posiadającego nie tylko uprawnienia konserwatorskie, lecz także wiedzę materiałową.

Położenie zamiast dachówki ceramicznej imitacji z blachy czy PCV nie tylko szpeci, lecz także zmienia funkcjonowanie techniczne zabytku. Sąd obecnie nałoży także obowiązek odtworzenia zabytku lub nawiązkę wartości dokonanych zniszczeń i uszkodzeń płatną na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków. Jest ona zależna od wartości zabytku, może to być nawet 500 tys. zł. Jednak znacznie droższe jest przywrócenie zabytku do
uzgodnionego stanu. W przypadku dużej ingerencji wymagane jest również zapewnienie mieszkania lokatorom. Prace na wniosek PINB może także zlecić wojewoda, a roszczeń dochodzić komornik. Nowe prawo obowiązuje od 2018 roku. not. pds


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.