Wujek molestował seksualnie siostrzenicę

OTWOCK: ZAPADŁ WYROK W SPRAWIE PEDOFILA.

Proces sądowy toczył się za zamkniętymi drzwiami. Przed wymiarem prawiedliwości stanął Marek N., który był oskarżony o molestowanie seksualne swojej ośmioletniej siostrzenicy. Sprawa wyszła na jaw, gdy dziewczynka opowiedziała o złym dotyku sąsiadce, która pomagała jej w odrabianiu lekcji. Jeszcze tego samego dnia dziewczynka i jej młodszy braciszek zostali zabrani z rodzinnego domu.

AGNIESZKA JASKULSKA

Kiedy w domu rodzinnym ośmioletniej Ani pojawił się wujek Marek N., wszystko się zmieniło, ale tylko z pozoru na lepsze. Wujek miał pomóc rodzicom dziewczynki w codziennych obowiązkach i prowadzeniu domu w Otwocku. Rodzice Ani są niepełnosprawni, niezaradni życiowo i nie potrafili zająć się córeczką ani młodszym synkiem. Rodzina była otoczona opieką niemal wszystkich instytucji państwowych, które robiły, co mogły, aby ją wspierać. Gdy kilka lat temu Marek N. wprowadził się do ich domu, wydawało się, że dzieci nareszcie będą miały właściwą opiekę. Wujek gotował, sprzątał, robił zakupy i zajmował się domem, pracował jako pomoc kucharza. Któregoś dnia postanowił zostać rodziną zastępczą dla dzieci.

– Sprawę rozpatrywał Sąd Rodzinny w Otwocku, który na podstawie badań przeprowadzonych przez biegłych oraz na podstawie m.in. wnikliwego wywiadu środowiskowego postanowił przyznać Markowi N. opiekę nad dziećmi – tłumaczy prokurator Maciej Mrozek z Prokuratury Rejonowej w Otwocku. Jednak rodzicom Ani to się nie podobało. Przyszli prosić o pomoc dziennikarzy „Linii”. – Marek N. ogranicza nam kontakt z dziećmi i śpi z nimi w jednym pokoju – mówili wtedy Adam i Dorota N. Sprawa była bardzo delikatna i skomplikowana, dlatego nasza redakcja interweniowała na policji. Od razu zajął się nią dzielnicowy, który wiele razy był w domu rodzinnym ośmiolatki, rozmawiał z sąsiadami i Markiem N. I mimo że obawy rodziców nie potwierdziły się, dzielnicowy interesował się rodziną.

Zły dotyk

Wszystko zmieniło się w listopadzie 2016 roku, kiedy Ania ze szczegółami opowiedziała o złym dotyku wujka swojej sąsiadce, która często pomagała jej w odrabianiu lekcji. Kobieta od razu zgłosiła sprawę molestowania na policję. – Tego samego dnia dzieci zostały zabrane z rodzinnego domu do placówki opiekuńczo-wychowawczej – podkreśla prokurator Maciej Mrozek, który prowadził sprawę.

Biegły psycholog nie miał wątpliwości, że dziewczynka była wykorzystywana seksualnie.

Marek N. został oskarżony o to, że w okresie od 2014 roku do listopada 2016 roku co najmniej kilkakrotnie wykorzystywał seksualnie ośmioletnią Anię. – Rodzice dziewczynki nie mieli niepokojących sygnałów od córki, że jest molestowana. Jednak zaniepokoił ich fakt, że wstydziła się rozebrać do kąpieli przed ojcem, ale już nie wstydziła się być naga przed Markiem N. – wyjaśnia prokurator Mrozek. Poza tym Marek N. był oskarżony również o to, że ograniczał rodzicom kontakt z dziećmi, wydzielał im jedzenie i znęcał się nad nimi psychicznie, m.in. szantażując, że wyśle matkę Ani do szpitala psychiatrycznego.

– Biegły psycholog, który badał dziewczynkę, nie miał wątpliwości, że była ona molestowana seksualnie. Uznał, że zeznania dziecka są wiarygodne, i nie stwierdził, aby dziewczynka miała skłonności do konfabulacji czy fantazjowania. Zeznania dziewczynki były tak szczegółowe i szokujące, że nie było podstaw do tego, aby przypuszczać, że to wymyśliła – wyjaśnia prokurator Mrozek. I dodaje, że Marek N. również został poddany badaniom psychologiczno-seksuologicznym, które wykazały, że mężczyzna nie miał popędu pedofilskiego, ale miał zaburzenia sfery popędowej. Oznacza to, że miał trudności w znalezieniu partnera seksualnego wśród dorosłych, dlatego swoją uwagę skupił na dziecku.

– Jest to tzw. pedofilia zastępcza, która objawia się podejmowaniem przez sprawcę kontaktów seksualnych z dzieckiem na skutek braku możliwości utrzymywania ich z osobą dorosłą – wyjaśnia prokurator.

Sąd nie miał wątpliwości

Akt oskarżenia wobec Marka N. trafił do Sądu Rejonowego w Otwocku w styczniu 2018 roku. Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Marek N. nie przyznał się do winy. Tłumaczył, że miał konflikt z sąsiadką, która powiadomiła policję, i to była jej zemsta. Jego obrońca wnosił o uniewinnienie. Jednak sąd nie miał wątpliwości i 18 kwietnia 2018 roku wydał wyrok. Uznał, że Marek N. molestował seksualnie ośmioletnią Anię, i skazał go na pięć lat więzienia. Sąd uznał również, że mężczyzna stosował przemoc psychiczną wobec rodziców dziewczynki, za co skazał go na karę sześciu miesięcy więzienia.

Obrońca Marka N. wniósł apelację. Jednak Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok pierwszej instancji. Marek N. trafił za kraty, gdzie odsiaduje wyrok pięciu lat i pięciu miesięcy. Natomiast Ania i jej braciszek nadal przebywają w placówce opiekuńczo-wychowawczej, a ich rodzice trafili do ośrodka, gdzie mają zapewnioną opiekę.

*Dla dobra sprawy zmieniono
imiona dziewczynki i jej rodziców

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl

REKLAMA

OGŁOSZENIE