Animozje sprzed dziewięciu dekad

Przedwojenne dzieje Otwocka często postrzegane są w sposób laurkowy. Dotyczy to również funkcjonowania władzy ówczesnego miasta i uzdrowiska. A przecież konfliktów nie brakowało.

STANISŁAW ZAJĄC

W sierpniu 1919 roku powołano pierwszą radę miejską. Odbyło się to na zasadzie konsensusu: przedstawiciele ludności chrześcijańskiej i żydowskiej zawarli porozumienie. Zgłoszono tylu kandydatów, ile było miejsc w radzie. Prosty rachunek: 13 plus 11, razem 24. Osiągnięte porozumienie miało zapobiec walce politycznej, ale przecież trudno uznać je za przejaw demokracji.

Radni, zgodnie z obowiązującymi przepisami, mieli pełnić swoje funkcje przez trzy lata. Jednak najwyraźniej uznali, że powierzonej misji nie spełnią w tak krótkim czasie. Musiał interweniować wojewoda warszawski. Uznał on, że nie można tolerować „nienormalnie przedłużonej kadencji”. Wyznaczył termin wyborów do otwockiej rady miejskiej na 26 czerwca 1927 roku. O ich wyniku i pierwszych następstwach na bieżąco informował dwutygodnik „Echo Otwockie”. Warto przypomnieć niektóre wątki.

Zespół większościowy i opozycja

Wybrani zostali przedstawiciele następujących list: 1. Jedność Robotnicza, 2. Rzeźnicy, 3. Piekarze, Lewica Poalej Syjon, 7. Grupa Sanacyjna, 8. Chrześcijańskie Zjednoczenie (wszystkich warstw ludności), 10. Blok (z ramienia właścicieli pensjonatów, kupców, rzemieślników), 12. Wspólna Praca, 13. Ortodoksi. Nazwy tych list są wymownym świadectwem życia społecznego i politycznego w ówczesnym Otwocku.

Na pierwsze posiedzenie wybranej rady (10 sierpnia) przybył starosta warszawski Wacław Gajewski. Stwierdził on: „Otwock dawno pozostawił za sobą wszystkie inne uzdrowiska klimatyczne w kraju, nie wyłączając Zakopanego”. Ile było w tym kurtuazji, a ile szczerego przekonania?

Tylko cztery osoby spośród wybranych zasiadały w poprzedniej radzie. Jednak przy wyborze magistratu, czyli zarządu gminy, nie doszło do większych zmian. Burmistrzem ponownie został Michał Górzyński, który tę funkcję pełnił w poprzedniej kadencji. Jego kontrkandydat – Stanisław Szczerbiński, dyrektor Uzdrowisk i Zdrojowisk w Polsce – uzyskał jedynie kilka głosów. Również na wiceburmistrza ponownie wybrano Wolfganga Jabłońskiego. Skład zarządu uzupełniało trzech ławników, jednym z nich był Maksymilian Rajner.

Podczas drugiego posiedzenia rady (24 sierpnia) ujawnił się konflikt między wspierającym burmistrza tzw. zespołem większościowym i opozycją, którą tworzyli głównie przedstawiciele Chrześcijańskiego Zjednoczenia. Zaczęło się od wyboru trzech delegatów do sejmiku powiatowego. Przy obsadzie dwóch miejsc nie było wątpliwości: Edward Kasperowicz i Maksymilian Rajner uzyskali poparcie większości radnych. Natomiast i burmistrz Górzyński, i radny Olgierd Żukowski (z Chrześcijańskiego Zjednoczenia) otrzymali taką samą liczbę głosów. Ze względu na regulaminową procedurę trzecim delegatem został Michał Górzyński. Co było dalej?

W sprawozdaniu prasowym czytamy: „Radny [Stefan] Lewandowski składa protest przeciwko mayoryzowaniu licznej opozycji i oświadcza, że przy wyborach do dalszych komisji oraz do wydziału klimatycznego radni z opozycji udziału brać nie będą”.

Wiele czasu i emocji pochłonęły też kwestie pożyczek na dokończenie budowy gmachu Szkoły Powszechnej nr 1 oraz prac związanych z pomiarami i rozplanowaniem Otwocka. Burzliwe obrady trwały niemal całą noc. Zakończyły się o godz. 4 nad ranem.

Nasilenie konfliktu

W jednym z kolejnych numerów „Echa Otwockiego” ukazało się oświadczenie tzw. grupy opozycyjnej. Jej początki były związane jeszcze
z poprzednią kadencją rady, kiedy to burmistrz Górzyński przeforsował wniosek o zaciągnięcie pożyczki ullenowskiej na budowę kasyna.

Opozycjoniści domagali się potrzebniejszych inwestycji: „Wodociągów, kanalizacji, higienicznej hali targowej, schludnego wyglądu ulic”. Ostrzegali przed iluzją: „że kosztowne to kasyno będzie magnesem przyciągającym krezusów do Otwocka”.

Żądali: „by opozycja była reprezentowana we wszystkich komisjach […] w stosunku do swej liczebności”. Potępili zgłoszony przez obóz burmistrza tzw. projekt materialnego zabezpieczenia członków magistratu w przypadku przymusowej rezygnacji z piastowanego urzędu. Zwracali uwagę na konkretną kwestię – sposób ogrzewania izb w budowanym gmachu szkolnym.

Sprawy te były omawiane na kolejnym posiedzeniu rady, któremu przewodniczył Maksymilian Rajner. Emocje towarzyszące głosowaniu tak przedstawiono w relacji prasowej: „Z 21 radnych obecnych na posiedzeniu 11 wypowiedziało się przeciwko zabezpieczeniu. […] Mimo zamieszania, które powstaje na sali […] ławnik Rajner oświadcza, że wniosek został przyjęty…”.

Wreszcie poruszana jest sprawa ogrzewania izb w budowanej szkole. Opozycja nie chce pieców kaflowych, zachwala centralne ogrzewanie „jako najbardziej racjonalne, zdrowe i mniej kosztowne”. Jak wynika z cytowanego tekstu, przewodniczący obrad również teraz pomylił się przy liczeniu głosów, uznając, że większość opowiedziała się za piecami kaflowymi.

Reakcja radnych była zdecydowana: „W dowód protestu 12 radnych z opozycji opuszcza salę. P. Rajner prowadzi jednak dalej posiedzenie w obecności 9 radnych i poddaje pod głosowanie wnioski, które zostają «jednogłośnie» przyjęte. Przed zakończeniem posiedzenia opozycja wraca na salę obrad i składa zbiorowy protest przeciwko postępowaniu magistratu”.

Redakcyjne komentarze

„Echo Otwockie” z 24 grudnia 1927 roku zamieściło pojednawczy komentarz. Wskazano istotną przyczynę napięć: „Animozje zrodzone
w poprzednich anormalnych warunkach przetrwały […] i stanowią znaczną przeszkodę w normalnej pracy samorządu”. Jednak powiało optymizmem: „Ostatnio poczynione zostały pierwsze kroki w celu złagodzenia zaistniałej sytuacji. Mamy nadzieję, że pertraktacje nawiązane pomiędzy stronnikami magistratu a opozycją doprowadzą do całkowitego uzgodnienia poglądów […] i że nowy 1928 rok zastanie już obywateli otwockich wspólnie pracujących dla ogólnego dobra”.

Natomiast w kolejnym numerze „Echa”, z 25 stycznia 1928 roku, redakcyjny wstępniak wzywał do solidaryzmu z myślą o wyborach parlamentarnych: „Jest to w interesie uzdrowiska Otwocka oraz okolicznych letnisk, by do sejmu wszedł poseł znający dokładnie ich potrzeby”. Konkluzja była oczywista: „O ile podczas wyborów do rady miejskiej walka toczyła się pomiędzy zwolennikami poszczególnych ugrupowań […] to obecnie rozbieżności te nie wchodzą w rachubę. Obywatele otwoccy mają przed sobą wytknięty cel […] obronę interesów gospodarczych całego Otwocka”.

Styczniowa odwilż

Pojednawcza atmosfera zapanowała podczas kolejnego posiedzenia rady miejskiej (18 stycznia 1928 roku). Zdecydowano, że zostaną powołane komisje w nowym składzie, z udziałem przedstawicieli opozycji. Kwestię zabezpieczenia materialnego członków magistratu pozostawiono „przełożonym władzom”. Zapowiedziano wykonanie w gmachu szkolnym instalacji centralnego ogrzewania.

Rozmawiano o delegatach Otwocka do sejmiku powiatowego. Edward Kasperowicz wyraził gotowość zrzeczenia się członkostwa w sejmiku na rzecz radnego z opozycji. Pojawiły się jednak konsekwencje takiego rozstrzygnięcia. Edward Kasperowicz był bowiem członkiem zarządu powiatu.

Musiałby zrezygnować również z tej funkcji, „co znów nie leży w interesie Otwocka”. Zainteresowany członkostwem w sejmiku Olgierd Żukowski oświadczył: „Opozycja nie pragnęła uniemożliwić pracy radzie miejskiej”; zdecydowała się więc podjąć rozmowy „ze swoimi przeciwnikami” Dlaczego na gest pojednania trzeba było czekać aż sześć miesięcy? Radny wyjaśnił: „Dopiero teraz antagonizmy przed- i powyborcze uspokoiły się na tyle, że może być obecnie mowa o uwzględnieniu słusznych postulatów, bez których zgoda byłaby niemożliwa”.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl

REKLAMA

OGŁOSZENIE