Dzikiej rzezi nie będzie

Dla rolników dzik to szkodnik, ale w gospodarce leśnej jest zwierzęciem pożądanym. Wśród dzików szerzy się śmiertelny wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF), który w powiecie otwockim zabił już dziesiątki zwierząt. Jednak na naszym terenie nie będzie krwawej eksterminacji dzików, którą przewiduje rządowy program w ramach walki z ASF.

AGNIESZKA JASKULSKA

Jak informuje Główny Urząd Statystyczny, w ostatnich latach liczba dzików w Polsce wzrosła ponad dwukrotnie. Odnotowano ponad 280 tys. zwierząt, ale w rzeczywistości dzików może być znacznie więcej. Z pomocą człowiekowi przyszła sama natura, która przywraca właściwy poziom populacji dzików – cztery lata temu zza wschodniej granicy dotarł do Polski wirus ASF. Świńska epidemia masowo zabija nie tylko dziki, lecz także świnie, wyrządzając poważne straty ekonomiczne. To dlatego Europa,
a zwłaszcza hodowcy trzody chlewnej, tak panicznie boi się tego wirusa, który nie jest groźny dla ludzi.

Ponad rok temu ASF dotarł do powiatu otwockiego z terenu gminy Góra Kalwaria („Linia” pisała o tym w styczniu 2018 roku). Epidemia błyskawicznie rozprzestrzeniła się na sąsiednie gminy. – Powiat otwocki znalazł się w strefie obszaru skażonego ASF i jest w niej do teraz
– tłumaczy Grzegorz Kurkowski, powiatowy lekarz weterynarii z Otwocka. Co miesiąc organizowanych jest kilka akcji poszukiwania padłych dzików,
w których uczestniczą myśliwi, leśnicy, wojsko, a także pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Otwocku.

– W 2018 roku przez powiat otwocki przetoczyła się fala ASF, która zabiła dziesiątki dzików. Nie uchroniliśmy się także przed zakażeniem u świń – zaznacza Kurkowski. Według oficjalnych danych w ubiegłym roku w powiecie otwockim populacja dzików zmniejszyła się o 587 sztuk. Część z nich padła.

– Pobrano do badania próbki od 231 padłych dzików, w tym zabitych
w wypadkach komunikacyjnych. W 122 przypadkach potwierdziło się, że dziki były zakażone wirusem ASF – mówi Grzegorz Kurkowski. I dodaje, że w ramach polowań i odstrzału sanitarnego upolowano 256 dzików, z czego po badaniu okazało się, że 13 zwierząt było zakażonych wirusem.

Stada świń do wybicia

W powiecie otwockim rolnicy hodują setki świń, m.in. w gm. Kołbiel, na terenie której w gospodarstwach znajduje się około tysiąca świń. Jest tam również jedyna w powiecie ubojnia.

Latem w jednym z gospodarstw w gm. Siennica, kilka kilometrów od granicy powiatu otwockiego, padła jedna świnia, a trzeba było zabić kilkadziesiąt innych („Linia” pisała o tym w sierpniu 2018 roku). – W tym samym miesiącu stwierdzono kolejne ognisko ASF w gospodarstwie w Dobrzyńcu w gm. Kołbiel, gdzie 26 świń było zakażonych wirusem i trzeba było wybić całe stado, czyli 56 świń – podkreśla powiatowy lekarz weterynarii. Straty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych. – Unie-
szkodliwiono zabite zwierzęta, całą paszę i ściółkę znajdującą się w gospodarstwie. Likwidacja ogniska wymagała zaangażowania wielu instytucji oraz wysiłku wielu osób – podkreśla Kurkowski. – Został wyznaczony obszar zapowietrzony i zagrożony, obejmujący tereny gmin Kołbiel, Wiązowna, Celestynów, w których wprowadzono restrykcje w handlu zwierzętami i mięsem – dodaje. Wtedy gm. Kołbiel na ponad trzy miesiące znalazła się w strefie zagrożenia, przez co ucierpiały finansowo firmy i gospodarstwa związane z branżą mięsną i hodowlaną.

Rzeź dzików czy ochrona trzody?

Niedawno władze państwowe zaplanowały odstrzał dzików w ramach tzw. wielkoobszarowego polowania, które ma pomóc w walce z afrykańskim pomorem świń. Wyznaczono do nich tylko niektóre powiaty, obwody kół łowieckich i województwa. Polaków poruszyła informacja, że w ciągu trzech styczniowych weekendów myśliwi mają odstrzelić około 210 tysięcy dzików. Z jednej strony mówi się, że to rzeź i barbarzyństwo, z drugiej – że odstrzał dzików uchroni chlewnie. Po jednej stronie barykady stoją ekolodzy, po drugiej rząd i rolnicy. Minister środowiska w jednym z wywiadów telewizyjnych przyznał, że nie ma żadnego nakazu lub zalecenia strzelania do ciężarnych loch.

– Odstrzał odbędzie się na terenach, gdzie jeszcze nie stwierdzono wirusa ASF – podkreśla Grzegorz Kurkowski. – W powiecie otwockim nie będzie tzw. wielkoobszarowego polowania, bo znajduje się on w obszarze podlegającym ograniczeniom, w tzw. czerwonej strefie, gdzie stwierdzono ASF. Jeden z ostatnich martwych dzików, u którego stwierdzono wirus, został znaleziony w Wysoczynie w gm. Sobienie-Jeziory – mówi powiatowy lekarz weterynarii. Służby weterynaryjne na bieżąco analizują dane i miejsca, gdzie w ostatnim czasie znajdowano padłe dziki zainfekowane wirusem ASF. Choroba przemieszcza się w stronę Dęblina i woj. lubelskiego wzdłuż nadwiślanych korytarzy ekologicznych, którymi migrują zwierzęta.
Wielkoobszarowe polowania mają odbyć się na wyznaczonych terenach, a nie w całym kraju (pierścień pomiędzy tzw. strefą czerwoną i białą).

– Chodzi o to, aby zredukować populację dzików, które są głównym wektorem przenoszenia wirusa, zanim chore zwierzęta dotrą do regionów, gdzie jeszcze nie ma ASF. W ten sposób ograniczy się ryzyko rozprzestrzeniania się choroby – tłumaczy Grzegorz Kurkowski.
Za szkody, które wyrządzają dziki w rolnictwie, a także odszkodowania dla hodowców trzody chlewnej (w przypadku jeśli stado świń zachoruje na ASF) płaci Skarb Państwa, czyli wszyscy podatnicy.

„Idziemy w las. Ratować dziki”

Polowania w ramach walki z ASF budzą wiele kontrowersji również wśród mieszkańców powiatu otwockiego. Chcąc ratować dziki, przeciwnicy polowań zaplanowali w sobotę, 12 stycznia przed Szkołą Podstawową nr 2 w Otwocku spotkanie pod hasłem „Idziemy w las. Ratować dziki”. Organizatorka akcji w poście na Facebooku napisała: „Kupujemy żółte odblaskowe kamizelki i idziemy w las! A im nas więcej, tym lepiej! Proponujemy spotkać się o godz. 9 przed leśniczówką przy torfach. Jeśli macie info, gdzie mają być planowane polowania, dawajcie znać!”. Wydarzeniem zainteresowało się ponad 190 osób.

Polowania według harmonogramu

Nadleśniczy Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa Celestynów mówi wprost: – W powiecie otwockim nie odbędą się tzw. wielkoobszarowe polowania. W naszym regionie myśliwi uczestniczą wyłącznie w polowaniach, które były zgłoszone i zaplanowane wiele miesięcy temu w ramach normalnego kalendarza łowieckiego. Dotyczy to m.in. jeleni, saren, a nie tylko dzików – tłumaczy. I podkreśla, że w pobliżu lasu, gdzie ma odbyć się polowanie, myśliwi wywieszają tabliczkę informacyjną, która ma ostrzegać spacerowiczów, turystów czy miłośników sportów przed tym, aby nie wchodzili na ten teren.

Niedawno tabliczka pojawiła się na Torfach. – Myśliwi mają prawny obowiązek umieszczać takie tabliczki tuż przed polowaniem, a potem powinni je zdjąć – podkreśla jeden z lokalnych myśliwych. – Są one umieszczane ze względów bezpieczeństwa. Dzięki temu wiadomo, że w danym rejonie odbywa się polowanie i należy się stamtąd oddalić – dodaje myśliwy.

– Torfy są rezerwatem przyrody i tam myśliwi nie polują. Polowanie może odbywać się poza jego granicami – wyjaśnia. Lasy nadal są przeczesywane w poszukiwaniu padłych dzików. – Takie akcje odbędą się także podczas polowań – przypominają służby weterynaryjne.

Dziki są ważne

Te zwierzęta są wszystkożerne, więc przyczyniają się do redukcji szkodników. Pełnią bardzo ważną funkcję w leśnych ekosystemach, ograniczając występowanie wielu gatunków owadów, które mogą atakować lasy. Dziki buchtują, rozgarniają ściółkę w poszukiwaniu smakowitych korzonków i bulw oraz tłustych pędraków. Dlatego nieraz przychodzą do miast, gdzie z łatwością znajdują pożywienie, m.in. w śmietnikach, a także są dokarmiane przez mieszkańców. „Miejski” dzik szybko się przyzwyczaja i najczęściej nie wraca już do lasu.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl