Tytuł mnie nie przeraża

LEKKOATLETYKA: WYCHOWANEK KLUBU Z OTWOCKA WKRACZA W NOWY ETAP KARIERY.

ALEKSANDER WIĄCEK to kolejny talent z OKS Otwock. 19-letni lekkoatleta właśnie zdobył w Toruniu kolejny medal Mistrzostw Polski Juniorów, ale po raz pierwszy mógł cieszyć się ze złota. Jednak najważniejszy okres startów dopiero przed wychowankiem trener Bożeny Dziubińskiej.

To nie pierwszy medal mistrzostw Polski w karierze, ale chyba najbardziej wyczekiwany, bo pierwszy złoty.
– To medal nie tyle wyczekiwany, co wypracowany. Poprzednie sezony to było przede wszystkim zbieranie doświadczenia, stawanie się coraz mocniejszym. W końcu jednak doszliśmy razem z trener Dziubińską do takiego momentu, że nie było na zawodach zawodnika mocniejszego ode mnie, który byłby w stanie mnie czymś zaskoczyć i pokonać.

Trener Bożena Dziubińska przyznała, że specjalnie nie przygotowywaliście się do Mistrzostw Polski Juniorów w Toruniu. Występy w hali miały być przystankiem w przygotowaniach do najważniejszych startów w sezonie letnim.
– To prawda. Występ w Toruniu nie był dla nas priorytetem. Podczas zimowych przygotowań skupiliśmy się na tym, co czeka nas w perspektywie najbliższych miesięcy i sezonu letniego. Przede wszystkim pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. Występy w hali były dodatkiem, który okazał się dla mnie bardzo szczęśliwy, bo zakończył się złotym medalem. To tylko potwierdziło, że nasza praca daje bardzo dobre efekty, bo naprawdę biegło się świetnie.

Jakie uczucia towarzyszyły ci przed samym biegiem? Czułeś się pewny swojej formy czy miałeś jednak jakieś obawy?
– Wiedziałem, że jestem mocny, ale sport jest tak nieprzewidywalny, że niczego do końca nie można być pewnym. Do Torunia dotarłem dzień przed startem, więc mogłem obejrzeć wcześniejsze zmagania. To też okazało się ważne, bo zobaczyłem, że wielu zawodników typowanych na faworytów nie poradziło sobie. Ta sytuacja nie tyle zachwiała moją pewność siebie, co zwiększyła czujność. Od samego startu starałem się zachować koncentrację i skupić na celu.

Bieg rozegrałeś po mistrzowsku, jak na złotego medalistę przystało. Jedynym problemem – z perspektywy widza – byli chyba dla ciebie zawodnicy, których na finiszu trzeba było dublować. Wiedząc, jaka jest specyfika hali – mniej torów, pochylona na łukach bieżnia – łatwo było o jakiś wypadek, który mógł wszystko popsuć.
– Tak to wyglądało również z mojej perspektywy, dlatego chcąc ograniczyć ryzyko takiego zdarzenia, czekałem z finiszem do ostatnich metrów. Wiedziałem, że moi rywale są już na tyle zmęczeni, że nie będą w stanie odeprzeć ataku, dlatego zdecydowałem się na taką taktykę.

Po minięciu mety twoja radość nie była pełna euforii, to były raczej gesty dużej pewności siebie.
– Mimo wszystko było to spontaniczne. Ja po prostu bardzo dobrze się czułem i choć minąłem metę ze znakomitym wynikiem, wciąż miałem spory zapas sił. Czułem, że praca, jaką wykonałem w ostatnich tygodniach, dała już teraz niesamowity efekt. Dlatego po biegu chciałem jak najszybciej pobiec do trenerki i podziękować jej za te wszystkie lata pracy. To nie były nasze pierwsze wspólne zawody, ale pierwsze, w których wspólnie mogliśmy cieszyć się ze złotego medalu. To było dla mnie bardzo ważne, bo wcześniej wiele razy przyjeżdżałem na zawody jako faworyt i główny pretendent do złota, a kończyło się na srebrze. Teraz w końcu było inaczej.

To może być przełomowy moment w twojej przygodzie z bieganiem, nowy etap w karierze?
– Do tej pory nie zdobyłem tytułu mistrza Polski, mimo że kilka razy byłem blisko, więc ta wygrana na pewno da mi większą pewność siebie i doświadczenie, choć nie zamierzam cały czas żyć tym sukcesem i go rozpamiętywać. Przede mną kolejne cele, kolejne wyzwania i teraz na nich trzeba się skupić. Jestem zawodnikiem, który zawsze stawia sobie wysokie cele i nigdy się z tym nie kryje.

Jakie najbliższe plany?
– Kalendarz jest dość mocno wypełniony. Już wkrótce czekają mnie Mistrzostwa Polski w Biegach Przełajowych, potem sezon startów na otwartym stadionie, w tym mistrzostwa Europy, a do tego jeszcze egzamin maturalny. Jest więc sporo rzeczy do zrobienia.

Z tytułem mistrza Polski będzie ci się biegać łatwiej czy wręcz przeciwnie, dojdzie teraz dodatkowa presja związana z oczekiwaniami?
– Chyba łatwiej. Do tej pory czekałem na złoto, a teraz, po jego zdobyciu, już sam będę sobie narzucał presję. Tytuł mistrzowski mnie nie przeraża, wręcz przeciwnie – dodaje mi więcej pewności siebie.

rozmawiał Marcin Suliga

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl

REKLAMA

OGŁOSZENIE