Przed Sową nic się nie ukryje

ŚWIERK: BAT NA PRZEMYTNIKÓW, PRZESTĘPCÓW I TERRORYSTÓW.

Sowa to nowy system skanowania pojazdów, przede wszystkim osobowych. Jego zalety to: mobilność, wielkość i cena o połowę niższa niż w przypadku dużych systemów stacjonarnych. Ta innowacyjna konstrukcja została opracowana w NCBJ w Otwocku-Świerku.

PRZEMEK SKOCZEK

Narodowe Centrum Badań Jądrowych i Park Naukowo-Technologiczny Świerk na prezentację systemu Sowa zaprosili media, ekspertów oraz przedstawicieli służb celnych w ubiegłą środę, 13 lutego. Nie ulega wątpliwości, że są dumni z nowego dzieła, które ma szansę trafić do krajów całego świata i bardzo usprawnić pracę celników, policji czy inspektorów transportu drogowego. Teraz nic się przed nimi nie ukryje. O ile „trefny” wóz trafi pod bystre oko „Sowy”.

Miliony do sprawdzenia

Gościem specjalnym i pierwszym prelegentem był Wilhelmus van Heeswijk – były celnik z Danii, a obecnie przedstawiciel Komisji Europejskiej DG Taxation and Customs Union, która odpowiada za politykę UE
w dziedzinie podatków i ceł. Podkreślał konieczność wprowadzania tego typu rozwiązań, które są bardzo pomocne nie tylko w walce z przemytnikami, lecz także terrorystami.

Cóż, jest faktem oczywistym, że do naszego kraju trafiają narkotyki, alkohol, papierosy. Przemycane są egzotyczne zwierzęta oraz ich pozostałości, któr handel jest zakazany, np. kość słoniowa czy czaszki krokodyli. Wwożone mogą być śmieci, niebezpieczne odpady, broń, ładunki wybuchowe. Konieczne są narzędzia do walki z tymi zjawiskami.

Jeśli dodamy, że w Polsce są zarejestrowane 22 miliony samochodów osobowych, a 10 milionów rocznie przekracza naszą wschodnią granicę, widzimy, z jaką skalą problemu mamy do czynienia. A od czasu Układu z Schengen, otwierającego wewnętrzne granice UE, takie kontrole mogą odbywać się w dowolnym miejscu kraju. I po to powstał system Sowa.

Auto pod rentgenem

Nowatorskie urządzenie zaprezentował jeden z jego twórców, dr hab. Sławomir Wronka.

– Przed przystąpieniem do prac zadaliśmy sobie pytanie, jak można kontrolować samochody szybko i bezdotykowo, czyli bez konieczności demontażu czy prucia i zaglądania pod blachy. I robić to w praktycznie dowolnym miejscu, nie tylko na przejściach granicznych, lecz także na parkingach, przy bramach wjazdowych na tereny chronione lub w stacjach technicznych. Postanowiliśmy stworzyć system bazujący
na standardowym kontenerze, który pozwala kontrolować auta osobowe i małe samochody dostawcze – tłumaczy naukowiec.

Jak to działa? Wjeżdżamy do środka na specjalną platformę i opuszczamy kontener bocznymi drzwiami. To ważne, ponieważ prześwietlanie musi odbywać się bez udziału kierowcy. – Dawka promieniowania jest co prawda ponad 100 razy mniejsza niż w czasie tomografii medycznej, ale w Polsce prawo zakazuje narażenia ludzi na działanie promieniowania rentgenowskiego bez wyraź- nych wskazań lekarza – wyjaśnia inż. Michał Matusiak, członek zespołu tworzącego „Sowę”.

Wspomniana platforma jest umieszczona na rolkach i po uruchomieniu systemu linka przesuwa ją do przodu. W tym czasie auto skanuje linia po linii wiązka promieniowania emitowana z góry. Wszystko trwa dwie minuty. I po chwili operator dysponuje bardzo szczegółowym obrazem radiograficznym pojazdu i jego ładunku z dokładnością do ułamka milimetra. Widać nawet żarniki w żarówkach reflektorów!

Bystre oko

Teorię potwierdziła praktyczna prezentacja działania systemu na parkingu przed Parkiem Naukowo-Technologicznym Świerk. „Sowa” przeskanowała samochód dyrektora NCBJ dr. hab. inż. Krzysztofa Kurka. Wóz został wzbogacony o kilka „ga-dżetów”, takich jak np. torebeczka strunowa z cukrem udającym narkotyki. Próbowaliśmy je potem wyśledzić na ekranie, ale bez przygotowania to wcale nie jest łatwe.

– Przeszkolony inspektor jest w stanie dostrzec nawet pojedyncze papierosy w przemycanym ładunku, ukryty niebezpieczny sprzęt lub nielegalne modyfikacje techniczne samochodu – zapewnia dr Sławomir Wronka.

– Obrazowanie wykonujemy z użyciem liniowego detektora w kształcie litery „U”, dzięki czemu lepiej widać także ściany boczne samochodu i zawartość drzwi, kół, nadkoli. Oprogramowanie pozwala na zbliżanie i uwidocznienie wybranych szczegółów skanu za pomocą cyfrowych filtrów.
Co ważne, system jest mobilny, a właściwie relokowany, czyli nie ma własnego napędu, ale łatwo i szybko można go przewozić. Jest także izolowany i całkowicie bezpieczny dla otoczenia.

Nie wymaga odgradzania strefy bezpieczeństwa, skaner może być stosowany z powodzeniem w miejscach użyteczności publicznej. Obecnie „Sowa” jest w pełni gotowym do produkcji prototypem. Niemal na pewno prędzej czy później zobaczymy ją na naszych drogach i parkingach. Lepiej, żebyśmy nie mieli wtedy przy sobie czaszki krokodyla.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.