Jackson na cenzurowanym

W tegoroczny Przegląd Teatrów dla Dzieci „Bez sceny” w Józefowie wkradł się zgrzyt, który boleśnie zapiszczał mi w uszach. Z repertuaru wyrzucono spektakl nawiązujący do twórczości Michaela Jacksona. Czy to rozsądny ruch dyrekcji, czy niepotrzebna cenzura? Dla mnie jednak to drugie

PRZEMEK SKOCZEK

W sobotę, 16 marca, wybrałem się do józefowskiego MOK-u z córkami (9 i 13 lat) na spektakl „Black&White” Teatru Czarnego Tła z Chorzowa. Twórcy wpadli na kapitalny pomysł, stworzyli widowisko lalkowe inspirowane teledyskami Króla Popu. Sądzę, że bardzo efektowne i na pewno w rytm znanych każdemu przebojów. Mogę się tego tylko domyślać, ponieważ na miejscu okazało się, że przedstawienie odwołano i wystawiona zostanie „Kosmiczna podróż” tego samego teatru. Pomijam fakt, że wyprawa do gwiazd była dość nudna i widzowie walczyli z sennością.

Powody decyzji Miejskiego Ośrodka Kultury wszyscy doskonale odgadujemy. Świat żyje obecnie wstrząsającym dokumentem „Leaving Neverland” o pedofilskich praktykach nieżyjącego od dekady gwiazdora. Nie widziałem filmu. Nie wiem, czy opowiada szczerą prawdę – jak zapewniają twórcy, czy jest formą manipulacji opinią publiczną i próbą wyciągnięcia pieniędzy – jak wykazują krytycy. W epoce fake newsów te wątpliwości są uzasadnione. To nie jest jednak temat moich rozważań.

Problem jest w czym innym. MOK wprowadził tu odgórną cenzurę. Zdecydował za nas, widzów. Wiele osób dziś zrywa z Jacksonem. Palone są jego plakaty, niszczone płyty. Słyszę głosy znajomych o „mdłościach, które teraz wywołuje sam dźwięk uwielbianych do niedawna przebojów”. Ja ich reakcje szanuję. Mają do nich prawo. Świadomie odrzucają twórczość piosenkarza. Gorzej, jeśli nie daje się nam szansy na podjęcie tej decyzji i robi to za nas, jak w tym przypadku. Tym bardziej, że młodzi widzowie raczej nie znają całego kontekstu.

W wielu komentarzach pojawiały się głosy, że idąc tym tropem, powinniśmy odrzucić dzieła wielu innych twórców. Czy przestaniemy oglądać filmy Woody’ego Allena albo Romana Polańskiego? Czy role Kevina Specey przestały być aktorskim popisem? Czy powinniśmy ze wstrętem patrzeć na „Mona Lisę” i „Ostatnią Wieczerzę”, bo Leonardo Da Vinci też ponoć lubił chłopców? Przy całej okropności pedofilskich czynów, nie dajmy się zwariować. Oddzielajmy twórców od ich dzieł. Przecież słuchanie Jacksona czy zgoda na spektakl z jego muzyką nie jest automatycznie poparciem dla zbrodni, o które jest oskarżany!

Wiem, że dla MOK-u każda decyzja byłaby zła. Za zostawienie spektaklu „Black&White” też pojawiłyby się głosy krytyki. Jestem jednak za tym, aby zaufać widzom i dać im szansę na samodzielną decyzję. Piszę to z jak najlepszymi intencjami, jako Przyjaciel MOK-u, którym to tytułem zostałem niedawno uhonorowany. Jak zgrabnie ujął to ktoś mądrzejszy ode mnie: „Potępiajmy złoczyńców, nie odrzucając śladów dobra czy piękna, jakie czasem po nich pozostają.”

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl