Opiekunka z IOP adoptuje chorą dziewczynkę

Całe życie 2,5-letniej Natalki, od pierwszych chwil, to pasmo nieustającego bólu i nieszczęść. Dziewczynka urodziła się z rzadką chorobą – Zespołem Aperta. Biologiczni rodzice porzucili ją jeszcze w szpitalu. Trafiła do rodziny zastępczej, ale za głośno płakała i została oddana. Na szczęście w jej życiu pojawiła się Małgorzata Gołąb – opiekunka z Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku. – Natalka skradła nam serce. Teraz jest częścią naszej rodziny. Walczymy o jej zdrowie. Natalkę czeka kilka kosztownych operacji rączek i stópek, a także długa rehabilitacja – mówi pani Małgorzata, jej zastępcza mama.

AGNIESZKA JASKULSKA

Rodzice Natalki nie pokochali jej, bo urodziła się inna. Dziewczynka przyszła na świat 10 czerwca 2016 roku w Warszawie. Stwierdzono u niej rzadką chorobę genetyczną – Zespół Aperta, czyli szereg wad wrodzonych. Natalka miała m.in.: rozszczepienie wargi i podniebienia, zrośnięte palce u rączek i nóżek, deformację twarzy, wytrzeszcz oczu i nieprawidłowy rozwój kości czaszki. Biologiczni rodzice porzucili córeczkę jeszcze w szpitalu. Wtedy trafiła do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku, gdzie zapewniono jej najlepszą opiekę.

Tak jak wszystkie dzieci, które trafiają do ośrodka, Natalkę otoczono miłością i troską. Zadbano także o jej zdrowie, które wymagało ciągłej opieki i wizyt u wielu specjalistów. Dziewczynka przeszła m.in. operację podniebienia i operację głowy (miała wystające z obu stron śruby, którymi były rozciągane kości czaszki).

To w otwockim ośrodku Małgorzata Gołąb, profesjonalna opiekunka, mieszkanka gm. Wiązowny, poznała Natalkę. – Od samego początku skradła mi serce. Razem jeździłyśmy na zabiegi, byłam przy niej, kiedy musiała zostać przez dłuższy czas w szpitalach – wspomina pani Małgorzata.

Za głośno płakała…

Ośrodek bardzo długo szukał dla Natalki rodziny zastępczej. Dzieci mogą przebywać w ośrodku tylko przez pierwszy rok swojego życia. W październiku 2018 roku pojawiła się szansa.

– Po emisji programu telewizyjnego o dziewczynce, do ośrodka zgłosił się mężczyzna, który wraz z rodziną chciał zapewnić Natalii ciepły dom. Przez pewien czas przyjeżdżali do ośrodka, poznawali się, uczyli, jak opiekować się nią. Wszyscy bardzo cieszyli się, że los uśmiechnął się do Natalii, która miała szansę na nowe życie w normalnej rodzinie. Ich córeczka była w tym samym wieku co Natalia – wspomina Kinga Błaszczyk z IOP w Otwocku.

W październiku dziewczynka pojechała do nowego domu, ale już po kilku dniach musiała wrócić. Rodzina uznała, że Natalka za głośno płacze i nie dadzą rady opiekować się nią.

– Pojechałam po nią. To było jedno z najgorszych przeżyć w moim życiu. Wszystko pogorszył fakt, że nie mogła wrócić do ośrodka ze względu na to, że miała już półtora roku. Dlatego wraz z mężem i naszymi córeczkami postanowiliśmy zabrać ją do domu – wspomina Małgorzata Gołąb. – Od razu skradła nam wszystkim serca. Między Natalką a dziewięcioletnią Blanką i 13-letnią Zuzią pojawiła się nić porozumienia i przyjaźń. Z dnia na dzień nasza więź z Natalką pogłębiała się – przyznaje pani Małgorzata.

W rodzinie pielęgniarki dziewczynka spędziła kilka dni. Potem musiała trafić do specjalistycznej placówki w Ignatkach–Osiedle w województwie podlaskim. Była tam przez rok.

Ośrodek nie da miłości

– W miarę możliwości nasza rodzina jeździła do niej. Trudno nam było patrzeć na Natalkę, która ciągle chorowała, m.in. na zapalenie płuc. Przez to często trafiała do szpitala. Nie mogliśmy pogodzić, się z tym dlatego zaczęliśmy zastanawiać się, czy możemy zostać dla niej rodziną zastępczą. Aż w końcu nadszedł dzień, gdy postanowiliśmy zawalczyć o lepsze życie i zdrowie Natalki – podkreśla rodzina z Wiązowny.

– Wiele osób zastanawia się, po co adoptować tak schorowane dziecko?! Chociażby po to, aby miało zwyczajną rodzinę i dzieciństwo. W wakacje pojedziemy nad morze. Natalka będzie miała wspaniałą zabawę i przywiezie wiele wspomnień. Żaden ośrodek, nawet najlepszy, nie da dziecku tyle miłości, co kochająca rodzina – mówią stanowczo.

– Natalka jest bardzo pogodną dziewczynką, wniosła do naszej rodziny mnóstwo radości i ciepła. Wszystkim się interesuje, wszędzie zagląda, o wszystko pyta i mimo braku paluszków świetnie radzi sobie np. z telefonem komórkowym. Uwielbia jeść i chodzić na dalekie spacery. Jest wulkanem energii – mówią nowi rodzice zastępczy Natalki.

Natalkę czeka kilka operacji rąk i nóg

Dziewczynka coraz lepiej radzi sobie z otaczającym światem. – Z dnia na dzień obserwujemy progres. Jak się zmienia, jak uczy się nowych umiejętności i jak chłonie każdy dzień – mówi pani Małgorzata. I podkreśla, że wiele osób ich wspiera i interesuje się ich losem. – To dla nas bardzo ważne, dodaje nam siły w walce o zdrowie Natalki, która jest naszą małą wojowniczką – dodaje.

Natalkę czeka kilka kosztownych operacji, m.in. rozszczepienia paluszków u rączek i stópek. W najbliższym czasie w Krakowie przejdzie operację, dzięki którym będzie miała kciuki. – Jest to możliwe dzięki pomocy darczyńcy, który wpłacił na ten cel 13 tys. zł. Bardzo za to dziękujemy – mówią Małgorzata i Mariusz Gołąbowie.

To jednak nie koniec, bo Natalka musi przejść jeszcze wiele kosztownych operacji i intensywną rehabilitację. – Sami sobie nie poradzimy, dlatego apelujemy do ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe. Dzięki wpłatom Natalka ma szansę na lepszą przyszłość – mówią rodzice zastępczy dziewczynki.

Nie czekaj

Aby pomóc Natalce, wystarczy wpłacić dowolną kwotę na konto Fundacji Polsat: 21 1680 1248 0000 3333 4444 5555.
Tytuł przelewu: Natalia Chomczyk 5638

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.