Odpady chemiczne w centrum miasta

Około 400 beczek znaleziono na jednej z prywatnych posesji blisko centrum Otwocka. Część pojemników była wypełniona płynnymi odpadami i granulatem. Wiele beczek było zardzewiałych i nieszczelnych. Niewykluczone, że substancje wyciekły i skaziły ziemię. Trwa śledztwo w tej sprawie. Właściciel ma czas na utylizację odpadów do końca miesiąca.

AGNIESZKA JASKULSKA

Urzędnicy przypadkiem dowiedzieli się o nielegalnym składowisku na terenie prywatnej posesji przy ul. Lwowskiej w Otwocku, gdzie wiele lat temu działał zakład garbarski, który zajmował się m.in. oprawianiem, przetwarzaniem i wykańczaniem zwierzęcych skór używanych do produkcji różnych wyrobów.

– Pracowałem tam prawie 30 lat. Wiele lat temu zakład zamknięto, ale beczki zostały – mówi jeden z okolicznych mieszkańców. Beczki z chemicznymi odpadami mogły skazić glebę. Do obróbki skór zwierzęcych mogły być używane substancje toksyczne, takie jak kwas siarkowy i mrówkowy.

– Wiele pojemników jest zardzewiałych i rozszczelnionych. Nie wiadomo, czy są puste, bo wyciekły z nich chemiczne odpady, czy ich tam w ogóle nie było – mówią mieszkańcy, którzy obawiają się o swoje zdrowie.

Pod koniec ubiegłego roku, w anonimowej wiadomości Urząd Miasta w Otwocku ktoś powiadomił, że na terenie posesji przy ul. Lwowskiej znajdują się beczki, w których mogą być odpady chemiczne.

Na miejscu pojawili się urzędnicy. – Na posesji panuje duży bałagan. Okazało się, że w budynkach gospodarczych i na posesji, która była ogrodzona, znajduje się około 400 beczek o różnej pojemności. Część była wypełniona płynnymi odpadami i granulatem, ale były również beczki puste. W pojemnikach znajdowały się prawdopodobnie odpady poprodukcyjne z działalności garbarni – tłumaczy Monika Romsicka z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Otwocku.

Urzędnicy wszczęli postępowanie administracyjne, a także powiadomili otwocki Sanepid i policję, która z kolei poinformowała Prokuraturę Rejonową w Otwocku.

– Urząd powiadomił komendę, że na jednej z prywatnych posesji znajduje się nielegalne składowisko odpadów, które mogą być niebezpieczne – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Wszczęto śledztwo w sprawie składowania substancji niebezpiecznych
w miejscu do tego nieprzeznaczonym. O sprawie powiadomiono także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Urzędnicy odszukali właściciela nieruchomości (w rejestrze gruntów), którego zobowiązali do uprzątnięcia terenu i zutylizowania odpadów w certyfikowanej spalarni. Właściciel uczestniczył w jednej z wizji w terenie. Zobowiązał się do wywiezienia toksycznych substancji w beczkach na swój koszt. Nie jest to jednak proste, bo trzeba znaleźć firmę, która się tego podejmie. Przedsiębiorstw, które tym się zajmują w kraju, nie ma bowiem wiele. Poza tym zabranie i zutylizowanie garbarskich odpadów jest drogie.

– Urząd będzie nadzorował sprawę. Właściciel nieruchomości musi również przedstawić nam odpowiednie dokumenty potwierdzające utylizację odpadów – podkreśla Monika Romsicka z otwockiego magistratu.
W piątek, 5 kwietnia, w starej garbarnii pojawili się urzędnicy, policja i straż pożarna.

– Dokonaliśmy oględzin miejsca. Czekamy na dalsze wytyczne, które podejmie w tej sprawie prokurator – mówi mł. kpt. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej. Na razie nie wiadomo, czy odpady znajdujące się w beczkach w starej garbarnii są niebezpieczne. Urzędnicy podkreślają, że usunięcie tej ekologicznej bomby należy do właściciela terenu i miasto nie może zapłacić za pozbycie się toksycznych beczek z prywatnej posesji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.