Rozbierał kradzione auta w dziupli

POLICJANCI ZŁAPALI GO NA GORĄCYM UCZYNKU.

Kradzież samochodów, demontowanie ich na części i paserstwo to problem, z jakim od lat walczą policjanci. Maciej S. był kompletnie zaskoczony, gdy na posesję, gdzie rozbierano kradzione samochody, wkroczyła policja. Kryminalni zabezpieczyli m.in. skradzionego wcześniej nissana wartego 80 tys. zł, a także silniki do innych samochodów.

AGNIESZKA JASKULSKA

Przestępcy najczęściej kradną samochody popularnych marek, które trafiają potem do dziupli i są rozbierane w ekspresowym tempie. Kilka dni temu właściciel nissana wartego 80 tys. zł zgłosił kradzież auta w Warszawie. Policjanci z wydziału walki z przestępczością samochodową praskiej komendy jak po nitce do kłębka trafili do dziupli samochodowej na terenie Wawra, gdzie demontowano kradzione samochody.

Kryminalni przez jakiś czas obserwowali miejsce, a potem wkroczyli na posesję. – Mundurowi zastali tam 37-letniego Macieja S., który w wynajmowanych pomieszczeniach gospodarczych miał zgromadzone różne elementy i części samochodowe, m.in. silniki do różnych aut i moduły elektroniczne do pojazdów – tłumaczy nadkom. Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej Praga-Południe.

– Na tym nie koniec, bo w pomieszczeniach gospodarczych znajdował się również nissan wart 80 tys. zł, który był poszukiwany jako kradzione auto – zaznacza nadkom. Węgrzyniak. I dodaje, że auto i inne części samochodowe zostały zabezpieczone, a 37-latek zatrzymany.

Mężczyzna posiadał również działkę marihuany, którą ukrywał w pudełku. Maciej S. usłyszał zarzut paserstwa i posiadania narkotyków. Został objęty policyjnym dozorem.

Najczęściej kradzione auta

Według danych komendy stołecznej najczęściej do kradzieży samochodów dochodzi na niestrzeżonych parkingach, podwórkach, terenach osiedlowych czy parkingach przy obiektach handlowych. Najmniej aut ginie z parkingów znajdujących się przy kościołach.

Większość kradzionych aut jest przez przestępców niemal natychmiast rozbierana na części. Nie zawsze znikają całe samochody. Czasem złodzieje wymontowują z pojazdu tylko kilka cennych elementów.

– O ile w Warszawie i okolicach stosunkowo często giną nowe i prawie nowe auta, o tyle w całej Polsce największym ryzykiem kradzieży obarczone są samochody w wieku od sześciu do 10 lat – tłumaczą policjanci.

I podkreślają, że najczęściej chodzi o modele nazywane w przestępczym półświatku „volkswagenowate”, czyli takie, których części wielu modeli różnych marek jednego koncernu są ze sobą współzamienne, np. część z volkswagena może pasować też do škody, seata czy audi.

W skali całego kraju najczęściej giną modele niemieckich marek (Volkswagen i Audi). Jednak to stolica i jej okolice, w tym Wawer i powiat otwocki, są prawdziwym rajem dla samochodowych złodziei. Upodobali sobie japońskie auta, m.in. toyoty (najczęściej kradziona jest Yaris, ale również Auris, Avensis i Corolla). Jak wynika z policyjnych statystyk stołecznej komendy policji, często kradzione są także mazdy i hondy (najczęściej z ulic znikają Mazda 3, 6 i CX5 oraz Honda Civic, CRV i Accord), ale nie pogardzą też modelami Volkswagena, BMW i Mercedesa.

Zainteresowaniem przestępców nadal cieszą się marki luksusowe: Land Rover, Land Cruiser, Jaguar i Lexus, które trafiają zwykle za wschodnią granicę. Jednak najczęściej skradzione samochody są demontowane na części lub legalizowane po przerobieniu numerów i sfałszowaniu dokumentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.