Duch poczuł zew krwi

Panika na osiedlach w centrum Otwocka

Pies w typie pitbulla uciekł z działki i ruszył w miasto. Chciał nacieszyć się wolnością, ale wywołał panikę mieszkańców. Skończyło się draką i psią awanturą, w której poszkodowane zostały owczarek i husky.

fot. Archiwum właściciela

AGNIESZKA JASKULSKA

Być może właściciel Ducha od dawna nie zabierał go na spacer. W świąteczny poniedziałek, 22 kwietnia pies uciekł z ogrodzonej działki u zbiegu ulic Lennona i Karczewskiej w Otwocku i ruszył w miasto. Pobiegł w kierunku osiedla po drugiej stronie ul. Karczewskiej. Na drodze stanął mu owczarek, który biegał bez smyczy. Przez chwilę psy próbowały się bawić. Jednak nagle rzuciły się na siebie. Duch jest potężnym psem w typie rasy, która walczy na śmierć i życie. Owczarek nie miałby szans, gdyby na ratunek nie ruszyły mu postronne osoby. Kilku mężczyzn kopało Ducha i tłukło go kijami. W końcu udało się im odciągnąć i przegonić psa.

– Duch nie zaatakował mężczyzn, choć tak brutalnie go potraktowali. Mój pies nie jest agresywny wobec ludzi – zapewnia właściciel Ducha Piotr Kwiatkowski.

Psia awantura…

Pies poczuł zew krwi, był pobudzony walką z owczarkiem. Kilka ulic dalej, na osiedlu przy ul. Wroniej, ruszył w kierunku innego psa, który szedł ze swoją panią. Gdy kobieta dostrzegła potężne psisko biegnące w ich stronę, zaczęła uciekać w kierunku bloku. W ostatniej chwili udało się jej Zatrzasnąć drzwi na klatkę schodową i ochronić swojego pupila.

Duch pobiegł w kierunku ul. Przewoskiej, którą szło małżeństwo ze swoim husky. Duch ruszył w ich kierunku. Psy przez chwilę złapały się paszczami, ale właściciele husky bronili swojego pupila. Podczas psiej awantury została zraniona kobieta. Właścicielom husky udało się przegonić Ducha, który uciekł na jedną z posesji, gdzie znajdowała się wulkanizacja. Pies ukrył się w zakątku działki. Wtedy właściciele posesji zamknęli go.

Na miejsce wezwano policję oraz inspektorów z Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt „Otwocki Zwierzyniec”. Pies wyglądał groźnie, ale nie był agresywny. Został umieszczony w klatce i przewieziony do siedziby TPZ przy ul. Warszawskiej w Otwocku.

– Dowiedziałem się o wszystkim z mediów społecznościowych. Od razu pojechałem po psa. Czekałem ponad godzinę, aby jakiś przedstawiciel TPZ przyjechał i mi go oddał. Duch siedział w klatce w ciemnym pomieszczeniu w piwnicy, gdzie ta organizacja ma swoje przytulisko – tłumaczy Piotr Kwiatkowski. Właściciel przedstawił dokumenty.
– Duch, tak jak wszystkie moje psy, jest zaszczepiony, zdrowy i dobrze odżywiony. Zabrałem go i jednocześnie odszukałem właścicieli zwierząt, które zostały poszkodowane przez mojego psa – zapewnia Kwiatkowski. – Przeprosiłem ich za zaistniałą sytuację i zaproponowałem, że pokryję wszystkie koszty leczenia poszkodowanych psów, nawet jeśli urazy pojawią się po kilku dniach. O wszystkim uprzedziłem także lekarza weterynarii, który leczy moje psy i do którego mogli zgłosić się właściciele ze swoimi poturbowanymi pupilami – dodaje pan Piotr.

Właściciel Ducha tłumaczy, że razem z dwoma innymi psami znajduje się on na terenie w centrum Otwocka. – Tego dnia rano jak zwykle przyjechałem nakarmić psy, posprzątać i sprawdzić, czy wszystko jest z nimi dobrze. I było. Prawdopodobnie niedługo po tym, jak wyszedłem z posesji i zamknąłem bramę, ktoś wszedł na teren i próbował ukraść Ducha, bo jest najłagodniejszy i ma bardzo dobre geny, przez co wiele osób się nim interesuje – uważa Piotr Kwiatkowski. I tłumaczy, że pies sam nie mógł się uwolnić. – Obroża, którą nosi, jest szeroka i ma bardzo dobre zabezpieczenie. Została przez kogoś rozpięta. Prawdopodobnie wtedy Duch uciekł poza teren i ruszył w miasto – podejrzewa właściciel psa.

… będzie miała finał w sądzie?

Sprawą zajęła się policja. Funkcjonariusze sprawdzili miejsce, w którym przebywają trzy psy należące do Piotra Kwiatkowskiego. – W toku policyjnych czynności dotarły do nas sygnały, że psy mogły być wykorzystywane do nielegalnych walk. To również sprawdzali funkcjonariusze, ale ostatecznie podejrzenia nie potwierdziły się – informuje nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Policja wyjaśnia, w jaki sposób pies wyszedł poza teren i czy faktycznie ktoś próbował go ukraść. – Właściciel psa odpowie za nienależyte zachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia – mówi nadkom. Daniel Niezdropa. I dodaje, że pies miał wszystkie aktualne szczepienia. Niewykluczone, że sprawa znajdzie finał w sądzie.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl