Na most się nie porwą

BEZ SZANS NA PRZEPRAWĘ PRZEZ WISŁĘ.

W połowie maja burmistrz Michał Rudzki uczestniczył w konferencji dotyczącej programu „Mosty dla regionów”. Nie zanosi się jednak na to, aby gmina zdecydowała się ubiegać o pieniądze na most przez Wisłę łączący Karczew z Konstancinem. – To jest inwestycja zupełnie poza zasięgiem naszego budżetu – mówi burmistrz.

SYLWIA WYSOCKA

Pomysł budowy mostu w Karczewie pojawił się w czasie jesiennej kampanii przed wyborami samorządowymi. Ministerstwo ogłosiło wtedy program „Mosty dla regionów”, a przeprawa w okolicy Karczewa była na liście jego priorytetów. Mieszkańcy, którzy w sezonie wiosenno-letnim korzystają np. z promu, którego kursowanie jest uzależnione od stanu wody na Wiśle, byli żywo zainteresowani budową mostu, poprawą warunków komunikacyjnych i szybszym połączeniem ze stolicą. Okazuje się jednak, że droga do budowy mostu jest daleka i mglista.

W połowie maja burmistrz Michał Rudzki uczestniczył w konferencji organizowanej przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów w Kielcach i dyskusji na temat zalet i wad rządowego programu. Bezpośrednio po konferencji burmistrz w rozmowie z „Linią” przyznał, że jego zdaniem inwestycja pociągnęłaby za sobą tak wysokie koszty, że gmina nie byłaby w stanie ich udźwignąć nawet w formie wkładu własnego wymaganego do realizacji inwestycji (jednostki samorządu terytorialnego mogą otrzymać dofinansowanie do 80 proc. jej wartości).

Do pomysłu budowy mostu burmistrz odniósł się oficjalnie, gdy odpowiadał na pytania mieszkańców: „Budowa mostu w Karczewie nie była w moim programie wyborczym. Od samego początku stałem na stanowisku, że inwestycja polegająca na budowie mostu w okolicach Karczewa i Konstancina nie może być traktowana jako lokalna, a jako przedsięwzięcie o skali powiatowej czy regionalnej. Uważam, że głównymi inicjatorami powinny być województwo mazowieckie czy też powiat otwocki i piaseczyński.

W mojej ocenie gminy Karczew nie stać na to, by wziąć na siebie główny ciężar partycypacji po stronie samorządowej. Dla porównania można podać przykład pomysłu budowy mostu przez Wisłę koło Kozienic.

W tym przypadku wniosek do programu »Mosty dla regionów« złożyły powiat garwoliński i powiat kozienicki przy współudziale gmin Kozienice i Maciejowice. Szacunkowy koszt samej budowy mostu to aż 650 mln zł, a przygotowanie dokumentacji to około 32 mln zł. Są to kwoty, których gmina Karczew nie jest w stanie wziąć na siebie” – podkreśla Rudzki.

Okazuje się, że także władze powiatu otwockiego nie planują tego typu inwestycji.

– Przy kosztach budowy takiego mostu wkład własny samorządów wynosiłby kilkadziesiąt milionów złotych, dlatego nie zagłębialiśmy się w założenia programu. Tym bardziej że wydaje się, iż most budowany w ramach Południowej Obwodnicy Warszawy pomoże nam przedostać się na drugą stronę Wisły – mówi w rozmowie z „Linią” starosta Cezary Łukaszewski.

– Most łączący Karczew z Konstancinem, który miałby być zbudowany w ramach programu „Mosty dla regionów”, miałby tak naprawdę charakter lokalny, bo przecież most tranzytowy znajduje się w Górze Kalwarii. Na taki lokalny most może było zapotrzebowanie, ale czy jego budowa jest uzasadniona przy takich kosztach? Początkowo myśleliśmy, że inwestycja będzie w całości finansowana z budżetu państwa. Gdy okazało się, że powiatowe i gminne samorządy musiałyby znaleźć kilkadziesiąt milionów złotych, nie widzimy możliwości budowy tego mostu. Obecnie mamy w powiecie pilniejsze potrzeby – przyznaje starosta.

Jak podaje Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, o dofinansowanie przygotowania dokumentacji potrzebnej do budowy przepraw, które mają być realizowane w ramach programu „Mosty dla regionów”, ubiegało się dotychczas 75 samorządów.

2 myśli na temat “Na most się nie porwą

  • 22 lipca 2019 o 08:07
    Permalink

    Wychodzi na to, że komuna nie była taka zła, wszak kto by budował dzisiaj mosty, bo mosty są drogie Szanowni Państwo. No kurwa coś takiego. Wychodzi na to, że gdyby nie 50 lat PRL, to nadal byśmy się czółnem przemieszczali po rzekach. Jeśli miasto powiatowe Otwock wraz z gminami Karczew, Konstancin nie mają wspólnie kilkadziesiąt milionów, to gdzie my żyjemy? Kilkadziesiąt baniek to problem dla rodziny. Ale gmina, która ściąga podatki, może mieć sponsorów, ma sporo narzędzi, aby pobudzić lokalną gospodarkę do wzrostu, czego efektem są wyższe wpływy z podatków. Poza tym nikt nie przyjdzie i powie ja tu mam 100 mln zł na most. Te pieniądze trzeba wychodzić i wymarudzić, ale póki co są ważniejsze problemy. Choćby zaginione pieski, o których co i rusz można przeczytać na Otwockim FB. Cóż brak nam prawdziwych menadżerów. Najlepiej nie wyściubiać nosa i rozdawać raz w tygodniu zupę dla bezdomnych. Nieduże koszty, nikomu się nie narazicie. No chyba że zupa będzie za słona, ale taką krytykę to dacie radę znieść drodzy lokalni politycy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.