Parking na siłę?

KONTROWERSYJNA INWESTYCJA NA OSIEDLU ZAGÓRY.

Karczewskie osiedle Zagóry przeżywa prawdziwy boom inwestycyjny. Tego samego dnia rozpoczęła się tu budowa kanalizacji i nowych miejsc parkingowych przy ulicy Miziołka. O ile pierwsza inwestycja należy do długo oczekiwanych przez mieszkańców, o tyle druga budzi sporo kontrowersji. Bezpośredni sąsiedzi parkingu mówią wprost o lekceważeniu ich przez burmistrza. Nie tak wyobrażali sobie poprawę warunków życia na osiedlu.

SYLWIA WYSOCKA

Osiedle Zagóry to północna część Karczewa zabudowana domami jednorodzinnymi. Spokojna dzielnica przylegająca do osiedla Ługi. W ubiegłym tygodniu rozpoczęła się tu długo oczekiwana budowa kanalizacji sanitarnej. Tego samego dnia gmina zaczęła też realizować drugą inwestycję – budowę kilkunastu miejsc parkingowych przy ulicy Miziołka.

W najbliższym czasie grupa remontowa ma przed wejściem do sklepu spożywczego zbudować z płyt ażurowych parking dla ok. 18 aut. Problem w tym, że będzie on przeciągnięty, kilkadziesiąt metrów dalej – wzdłuż domów jednorodzinnych i to w taki sposób, że ciąg miejsc parkingowych nie będzie poprzecinany wyjazdami z posesji.

„Szantaż” zamiast konsultacji

– Inwestycja polega na tym, że wzdłuż ulicy Miziołka na gruncie gminnym budujemy miejsca parkingowe, a za parkingiem wzdłuż ogrodzeń nieruchomości drogę wewnętrzną, na którą będą mogli wyjeżdżać mieszkańcy i dojeżdżać nią do ulicy Miziołka. – Parking będzie odsłonięty żywopłotem – mówi wiceburmistrz Karczewa Karol Chróścik.

Inwestycja zaskoczyła i oburzyła mieszkańców ulicy Miziołka „uszczęśliwionych” parkingami naprzeciwko swoich domów.

– Nie jesteśmy przeciwni budowie parkingów. Nowe miejsca postojowe naprzeciwko sklepu to dobry pomysł – oceniają mieszkańcy. Podkreślają jednak, że budowa miejsc parkingowych wzdłuż ich nieruchomości to nieporozumienie.

– Faktycznie o takich planach wtedy jeszcze kandydat na burmistrza Michał Rudzki mówił w kampanii wyborczej. Jednak w odniesieniu do pobliskiego osiedla Ługi i tworzonej dla niego nowej organizacji ruchu były zapewnienia, że nic nie odbędzie się bez konsultacji z mieszkańcami – mówią w rozmowie z „Linią” mieszkańcy domów przy ulicy Miziołka.

– Okazuje się, że na osiedlu Zagóry można było rozpocząć budowę miejsc parkingowych bez konsultacji. Nie uważamy za konsultacje swoistego „szantażu”, czyli złożenia nam przez burmistrza propozycji, że albo kupujemy ziemię przed naszymi nieruchomościami, albo godzimy się na parking – dodają rozgoryczeni mieszkańcy.

Czego przede wszystkim obawiają się ludzie? Dużych utrudnień w dojeździe do swoich nieruchomości, a nawet uniemożliwienia wjazdu w przypadku większych samochodów. – Kupowaliśmy działki przy ulicy Miziołka, a nie przy wąskiej uliczce wewnętrznej – podkreślają.

– Teraz zostaniemy odcięci w prostej linii od ulicy Miziołka. Dlatego po rozmowie z burmistrzem oczekiwaliśmy, że zamiast drogi wewnętrznej zostaną wykonane wyjazdy z naszych działek prostopadle do ulicy Miziołka. Burmistrz się na to nie zgodził, bo zmniejszy to liczbę miejsc parkingowych. Warto podkreślić, że po drugiej strony ulicy Miziołka jest sala bankietowa i klub bilardowy. To sprawia, że w każdy weekend cała okolica zastawiona jest samochodami.

Obawiamy się, że budowa miejsc parkingowych i drogi wewnętrznej nie poprawi sytuacji, ale ją pogorszy. Samochodów i tak będzie więcej niż miejsc parkingowych i zastawią nam wyjazd z drogi wewnętrznej. Jeżeli gmina nie ma pieniędzy, żeby w tym miejscu postawić słupki uniemożliwiające wjazd i zatrzymywanie się samochodów, nadal tak będzie. Pieniądze się nie znajdą, samochody nadal będą ustawiane na naszych wyjazdach, a my będziemy zablokowani – obawiają się.

Obawy na wyrost

Burmistrz Michał Rudzki przyznaje, że budowę miejsc parkingowych przy ulicy Miziołka zapowiadał podczas kampanii wyborczej i obecnie tę zapowiedź konsekwentnie realizuje.

– To jest teren gminy. Dotychczas panował tam bałagan, każdy parkował jak chciał. Mam zdjęcia, jak to wyglądało. Teraz jest organizacja ruchu, która porządkuje tamten rejon. Będą miejsca parkingowe, żywopłot i droga wewnętrzna, która pozwoli mieszkańcom na wyjazd z posesji – podkreśla w rozmowie z „Linią” burmistrz, który powtórzył te słowa podczas sesji rady miasta 28 maja.

Ponadto odpowiednie oznakowanie uniemożliwi zostawianie aut w dowolnym miejscu i blokowanie mieszkańcom wyjazdu. Burmistrz podkreślił, że mieszkańcy domów przy ulicy Miziołka dobrze wiedzieli, jakie są plany wobec tego terenu. Jeszcze w poprzedniej kadencji rada miasta wyraziła zgodę, żeby mogli kupić tereny przed swoimi nieruchomościami, co uniemożliwiłoby tam gminne inwestycje. Warunek był jeden – kupują wszyscy, a takiej zgodności ze strony mieszkańców nie było.

Mieszkańcy nie są zadowoleni

  • Już po rozpoczęciu prac odbyło się spotkanie mieszkańców z burmistrzem. Raczej nie zanosi się na to, by inwestycja została zablokowana. Co więcej, w perspektywie jest ewentualna budowa parkingów w kierunku ulicy Hallera. Dlatego mieszkańcy dalszych odcinków drogi zapowiadają, że pewnie będą musieli wykupić kawałek trawnika przed swoimi domami (metr kwadratowy został już nawet wyceniony na ok. 150 zł). Ci, którzy przez parking zostaną odcięci od głównej drogi, mówią z rezygnacją: – Nie podoba się nam to, że problemy jednego osiedla (Ługi) i brak wystarczającej liczby miejsc postojowych, rozwiązuje się kosztem innego osiedla. Na jednym zapowiada się konsultacje a na drugim realizuje zamierzenia mimo braku zgody mieszkańców…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.