Maks – gramy z Tobą!

Zryw serc podczas Bad Boys Cup

Blisko 70 drużyn wzięło udział w piątej edycji organizowanego przez stowarzyszenie Otwocka Liga Szóstek Piłkarskich oraz klub Vulcan Wólka Mlądzka charytatywnego turnieju Bad Boys Cup. W przedsięwzięcie zaangażowany był również Mazur Karczew, bo to dla jego wychowanka grali wszyscy nad Świdrem


MARCIN SULIGA

Celem tegorocznego turnieju była pomoc w leczeniu dziewięcioletniego piłkarza Mazura Karczew Maksa Bednarczyka. Kilka miesięcy temu lekarze wykryli u niego groźny nowotwór – neuroblastomę. Chłopiec jest już po pierwszym leczeniu, które pozwoliło w dużym stopniu cofnąć chorobę. Jednak potrzebne są kolejne zabiegi, które pozwolą pozbyć się nowotworu z organizmu. Niestety, immunoterapia, jakiej musi poddać się ten sympatyczny i pełen energii chłopiec, nie jest refundowana przez NFZ. Rodzice sami muszą pokryć koszty leczenia, a ich suma jest zawrotna i wynosi 1 mln 200 tys. zł.

– Jesteśmy już po 10 dawce chemii i organizm jest bardzo wymęczony, coraz wolniej wraca do formy, ale ostatnio wyniki na tyle się poprawiły, że mogliśmy tu przyjść i zobaczyć, jak to wszystko wspaniale wygląda – mówił podczas turnieju tata Maksa Marcin Bednarczyk. – Przed wyjściem mieliśmy mały problem, bo Maks nieco się zbuntował. Powiedział, że jeśli nie będzie grał, tonie chce wychodzić na boisko. Piłka dla niego dużo znaczy – dodaje.

Być jak Lewy

Maks kocha futbol. Jak sam podkreśla, chciałby kiedyś być jak Robert Lewandowski i zagrać w napadzie Bayernu Monachium. Drogę do tego celu rozpoczął w Mazurze Karczew pod okiem trenera Artura Wójcika. – Informacja o jego chorobie była dla mnie wielkim szokiem. Sam jestem tatą i wiem, że rodzic nigdy nie chciałby usłyszeć takiej wiadomości. Wierzę jednak, że wszystko potoczy się po naszej myśli – bo Maks naprawdę znosi to bardzo dzielnie – i wkrótce znów spotkamy się na treningu –mówi trener Mazura.

Na Maksa czekają również koledzy z boiska, którzy mimo młodego wieku również postanowili zagrać w Bad Boys Cup. – Nie mogło nas tutaj zabraknąć. Maks to nasz kolega z drużyny i myślę, że byłoby mu przykro, gdyby zobaczył, że nas tutaj niema. Wszyscy chcemy mu pomóc, wszyscy trzymamy kciuki, żeby wyzdrowiał i wrócił do nas. Bardzo nam go brakuje – mówi kolega Maksa z drużyny Jakub Kostrzewa.

Na maxa

Chłopcy z rocznika 2010 w Mazurze byli jedną z 70 drużyn, które wzięły udział w turnieju. To absolutny rekord Bad Boys Cup, który wymusił na organizatorach przygotowanie aż czterech boisk do gry. Grali zarówno starsi, jak i młodsi. Płeć też nie miała znaczenia.Cel zjednoczył wszystkich.
– Mama Maksa – ze względu na to, że sama nie mogła wystąpić – poprosiła jedną z nas, aby spróbowała zorganizować jakąś drużynę. Dziewczyny szybko podchwyciły pomysł i tak zebrała się nasza dwunastka. Przed turniejem zrobiłyśmy sobie jeszcze mały trening na orliku i ruszyłyśmy na podbój turnieju – mówi Izabela Pydyniak z ekipy Mamy na Maxa. – Gramy w specjalnych koszulkach z odciskiem ręki Maksa, które chcemy potem wystawić na licytację. Mamy nadzieję, że ktoś je kupi i pomoże Maksowi – dodaje.

Zasięg imprezy był naprawdę duży. Do gry zgłosiły się bowiem nie tylko okoliczne amatorskie zespoły, lecz także drużyny z Wyszkowa czy Warszawy. – Znaleźliśmy ogłoszenie na Facebooku i od razu stwierdziliśmy, że musimy tu zagrać. Trafiliśmy tu po raz pierwszy i to, co zobaczyliśmy, bardzo nas zaskoczyło. Takiej liczby drużyn nie widzieliśmy dawno, może przez to graliśmy krócej, ale nie to było najważniejsze. Fajnie, że można było pomóc, choć wiemy, że kwota na leczenie Maksa jest duża i trzeba by kilku takich turniejów, aby zebrać potrzebne pieniądze – mówi gracz Warsaw Eagles Axel Dąbrowski.

Najważniejszy mecz

W wielkim finale – w 150. meczu turnieju – znaleźli się triumfatorzy dwóch ostatnich edycji: Valcom oraz, ubiegłoroczni zwycięzcy, Wuwuzele.
Mecz miał dość jednostronny przebieg i zakończył się wygraną obrońców tytułu 3:0.

– To już nasz trzeci finał w Bad Boys Cup. Pierwszy przegraliśmy, rok temu byliśmy lepsi od Giery Nocą, z którą graliśmy w półfinale, a teraz znów wygrywamy. Finał nie był jednak najważniejszy. Fajnie, że piłkarska brać potrafiła się zrzeszyć w jednym celu. Obyśmy zebrali dziś jak najwięcej pieniędzy i pomogli Maksiowi, bo to jego mecz jest najważniejszy – mówi kapitan Wuwuzeli Marcin Krupa.
– Ugraliśmy w tym turnieju dużo więcej, niż się spodziewaliśmy, więc porażka w finale nie jest dla nas powodem do smutku. Zresztą w tej zabawie chodziło o zupełnie coś innego, piłka była na drugim planie. Fajnie, że znów zjednoczyliśmy się i choć w małym stopniu mogliśmy pomóc komuś, kto tego potrzebuje – mówi gracz Valcomu Michał Miłkowski.

Trzecie miejsce zajął zespół Giera Nocą, który w małym finale – po dwóch bramkach najlepszego gracza turnieju Macieja Bakuły – pokonał Michotnię.
Pamiątkowe medale oraz puchary najlepszym drużynom wręczali Maks oraz prezydent Otwocka Jarosław Margielski.

Moc empatii

Oprócz emocji sportowych na wszystkich, którzy przybyli na boisko w Wólce Mlądzkiej, czekały inne atrakcje. Loteria fantowa, licytacje sportowych – i nie tylko – pamiątek, stoiska gastronomiczne, minikoncerty
oraz rozrywki dla dzieci.

– Logistycznie było to zdecydowanie największe przedsięwzięcie z dotychczasowych. Być może nie uniknęliśmy drobnych wpadek, ale staraliśmy się z całych sił, aby spiąć imprezę w całość –mówi prezes OLSP Sylwia Konopacka-Bąk. Efektem zbiórki była kwota 75 tys. 500 zł. – Nie stawialiśmy sobie konkretnego celu, jeśli chodzi o kwotę do zebrania. Chcieliśmy zmobilizować jak najwięcej ludzi do udziału w turnieju i to się udało. Zebrane 75 tys. zł to kolejny rekord Bad Boys Cup. Co jest siłą tego turnieju? Przede wszystkim ludzie i ich empatia, dlatego chciałabym im wszystkim serdecznie podziękować za otwartość i bezinteresowne wsparcie. W trakcie całych przygotowań nie spotkaliśmy się z sytuacją, by ktoś odmówił nam pomocy, wręcz przeciwnie ludzie sami pytali, jak mogą nas wesprzeć – mówi prezes otwockich „Szóstek”.
– Również jestem pod wrażeniem rozmachu tej inicjatywy. Ponieważ miałem okazję uczestniczyć w części tego projektu, widziałem, jak to wszystko wygląda od środka, ile trudu ten turniej kosztuje wielu nieznanych nam dotąd ludzi, jak potrafią się ze sobą dogadywać i w jakiej cudownej atmosferze załatwiać wszystkie sprawy. Turniej jest taką kumulacją całego wsparcia lokalnej społeczności, którego doświadczamy, od kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie Maksa. Jesteśmy wszystkim bardzo wdzięczni za to, co robią dla naszego syna – dodaje Marcin Bednarczyk.

POMAGAMY NADAL!

Piąta edycja Bad Boys cup dobiegła końca, ale nie zakończyła się zbiórka pieniędzy dla bohatera turnieju–Maksa Bednarczyka. Wszyscy, którzy chcieliby pomóc dziewięcioletniemu piłkarzowi, mogą wpłacać pieniądze na kilka sposobów. Wciąż działa internetowa zbiórka na portalu siepomaga.pl/ratunekdlamaksia.

Wpłaty darowizny można też udzielić na konto Fundacji #DrużynaBłażeja nr konta 68 1090 1753 0000 0001 3749 2392, tytuł przelewu: Maksymilian Bednarczyk – darowizna na poprawę i ochronę zdrowia.

Konto dla Maksia uruchomiła również fundacja Polsat: Plus Bank S.A. O/Warszawa nr konta: 21 1680 1248 0000 3333 4444 5555.
Tytuł przelewu: Bednarczyk Maksymilian 6918

Pięć lat BBC

Stowarzyszenie Otwocka Liga Szóstek Piłkarskich oraz klub Vulcan Wólka Mlądzka nieprzerwanie od pięciu lat organizują charytatywny turniej piłkarski Bad Boys Cup. Ideą, która od początku mu przyświeca, jest przede wszystkim pomoc potrzebującym a także integracja lokalnego środowiska poprzez współdziałanie w słusznej sprawie. W corocznym turnieju piłkarskim, który już na stałe wpisał się w miejski harmonogram wydarzeń sportowych, bierze udział ponad 50 drużyn z powiatu otwockiego. Rozgrywają one blisko 100 meczów na trzech boiskach na kompleksie sportowym w Wólce Mlądzkiej. Pierwsze dwa turnieje były zorganizowane z myślą o koledze z ligi OLSP–kapitanie drużyny Bad Boys–Pawle, który zmagał się z chorobą nowotworową i wymagał specjalistycznego leczenia za granicą. Mimo wysiłków Pawłowi nie udało się pomóc, ale organizatorzy kontynuują pomaganie innym. W ubiegłych latach uczestnicy turnieju grali dla chorych dzieci–Teosia Górskiego i Ali. Łącznie we wszystkich pięciu edycjach udało się zebrać ponad 200 tys. zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.