Ekopatrol uratował ptaszki

OTWOCK: MAŁE SÓJKI WYPADŁY Z GNIAZDA.

Z bluszczu rosnącego na sośnie coś wyskoczyło. To był pisklak sójki. Po kilku minutach wyskoczył kolejny. Obydwa były bardzo małe i jeszcze nie przypominały typowych podlotów, które opuszczają gniazdo – tłumaczy pan Dawid z Otwocka, który znalazł pisklaki. Ptaki prawdopodobnie miały zbyt ciasno w gnieździe i znacznie wcześniej opuściły swój dom. Do akcji wkroczył otwocki ekopatrol.

AGNIESZKA JASKULSKA

 

W nocy) na drzewie przed domem pana Dawida słychać było harmider.

W bluszczu rosnącym na sośnie trwały ptasie przepychanki. – Wyszedłem, żeby sprawdzić, co się dzieje. Po chwili z pnączy coś wyskoczyło. To był pisklak sójki. Po kilku minutach wyskoczył kolejny. Obydwa były bardzo małe i jeszcze nie przypominały typowych podlotów, które opuszczają gniazdo – tłumaczy nasz Czytelnik.

– Długo zastanawiałem się, czy zostawić pisklaki na pastwę losu i pożarcie przez kuny lub koty, czy dać im szansę na przetrwanie. Doszedłem do wniosku, że nie mogę ich tak zostawić, w tym bardziej, że po posesji biegają moje dwa duże psy – tłumaczy pan Dawid. – Założyłem rękawiczki, bo ptaki mają różne pasożyty i choroby, a potem delikatnie włożyłem pisklaki do pudełka. Rano zadzwoniłem pod numer otwockiego ekopatrolu (605 219 979 – red.), o którym niedawno przeczytałem w „Linii” – podkreśla.

Pracownicy ekopatrolu uznali, że małe sójki nie przetrwają bez pomocy człowieka. – Zabrali je do ośrodka, który zajmuje się takimi przypadkami – mówi pan Dawid.

Ekolodzy ostrzegają, że napotkane na drodze pisklę, młody jeż czy inny drobny ssak na pozór może sprawiać wrażenie porzuconego przez rodziców. Zanim jednak zdecydujemy się na to, aby go „uratować”, warto dwa razy przemyśleć sprawę, bo w zdecydowanej większości przypadków zwierzęta nie potrzebują naszej pomocy, a zabierając je z parku czy lasu, tylko im szkodzimy.

– Małe ptaki opuszczają gniazda, zanim są zdolne do pełnosprawnego lotu.
To jest naturalny cykl ich dojrzewania. Natura powinna czynić swoją selekcję – zaznaczają ekolodzy. Pisklęta, który opuszczają gniazdo, to tak zwane podloty, ich lotki i sterówki nie są jeszcze dostatecznie wyrośnięte, ale ptaki są już zdolne do życia poza gniazdem. Nie zostają jednak pozostawione same sobie, ich rodzice nadal się nimi opiekują, przynoszą im pokarm. Znalezionego pisklaka najlepiej odłożyć na najbliższy gęsty krzak
w okolicy miejsca znalezienia.

W niektórych sytuacjach nie obejdzie się jednak bez pomocy człowieka. Pomagajmy pisklakom, podlotom, które są bardzo młode, pokryte puchem lub w ogóle niepokryte piórami, a także chorym, pokaleczonym lub gdy wiemy, że ptak doznał urazu, np. spadł na beton, uderzył się o szybę czy zderzył się z samochodem.

Dzwoń po ekopatrol!

Interwencyjny numer telefonu 605 219 979 jest dostępny przez cały tydzień w godzinach od 7.30 do 22!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.