Stop podwyżkom za śmieci!

KARCZEW: RADNI NIE POPARLI PROPOZYCJI BURMISTRZA

Karczewscy radni nie przyjęli proponowanej przez burmistrza uchwały o podwyżce cen za odbiór i zagospodarowanie śmieci. Można tylko spekulować, czy oznacza to, że do końca roku ceny faktycznie nie wzrosną, czy mieszkańców czeka jeszcze wyższa podwyżka niż obecnie proponowana, bo śmieciowe konsorcjum wypowie obowiązującą umowę

SYLWIA WYSOCKA

Konsorcjum firm Tönsmeier Centrum i Remondis Otwock w marcu skierowało do burmistrza Michała Rudzkiego pismo, w którym domagało się zwiększenia opłat za śmieci, i to z wyrównaniem od początku 2018 roku. Po okresie negocjacji i poszukiwania sposobów wyjścia z sytuacji na początku lipca burmistrz zaproponował projekt uchwały zmieniającej dotychczasowe stawki odbioru odpadów.

Podniesienie opłat to konieczność

– Projekt uchwały jest konsekwencją tego, co od kilkunastu miesięcy dzieje się na rynku śmieciowym. Konsorcjum odbierające odpady w piśmie z 9 marca przedstawiło oczekiwanie podwyżki obejmującej cały 2018 rok oraz minione miesiące 2019 roku. Podczas negocjacji udało się „zbić” roszczenia za ubiegły rok i dwa miesiące tego roku. Jednak w ostatnich dniach widzieliśmy, że firma jest zniecierpliwiona z powodu przedłużających się negocjacji, zaproponowaliśmy konkretne kwoty. Firmy oczekuje, że w tym roku dołożymy ok. 700 tys. zł – poinformował burmistrz.

Według jego propozycji od sierpnia do grudnia mieszkańcy Karczewa mieliby płacić na terenach wiejskich za odpady segregowane 20 zł miesięcznie za osobę, w tzw. starym Karczewie – 22 zł, a na osiedlu Ługi – 24 zł.

– Różnice pomiędzy poszczególnymi obszarami są nadal zachowane,
opłaty na tle innych gmin i tak wyglądają dobrze – przekonywał burmistrz. – Podwyżka jest konieczna. Nie możemy sobie pozwolić na ryzyko, że nie będzie miał kto odbierać śmieci – argumentował. I przywoływał przykłady gmin, w których firmy wypowiedziały umowy.

Zbyt łagodne negocjacje?

Jednak projekt uchwały już podczas opiniowania przez komisję nie zyskał akceptacji radnych. Większość wstrzymała się od głosu, a jedna osoba w ogóle była przeciwna. Takie samo stanowisko dominowało podczas nadzwyczajnej sesji w poniedziałek, 8 lipca. Przewodniczący rady Piotr Żelazko dowodził, że w obecnej sytuacji to odbiorca śmieci ma więcej do stracenia niż gmina. – Otrzymaliśmy pierwotny projekt uchwały, który zakładał, że za 10 miesięcy musimy dopłacić konsorcjum ponad 772 tys. zł. Tymczasem zgodnie z zapisami umowy podpisanej w 2017 roku za jej zerwanie firma powinna zapłacić 554 tys. zł kary, tracąc także 277 tys. zł zabezpieczenia należytego wykonania umowy –mówił Żelazko.

Przewodniczący rady zarzucał też, że negocjacje cenowe nie były prowadzone należycie. Ostatnie spotkanie z przedstawicielami firm, które odbyło się 5 lipca z udziałem radnych, pokazało, że konsorcjum jest w stanie zrezygnować dodatkowo z miesiąca opłat, czyli z ok. 77 tys. zł.

– Uważam, że pole do negocjacji jest większe, a burmistrz negocjował zbyt łagodnie – podkreślał Żelazko. Jego argumenty negowali zarówno burmistrz, jak i prawnik urzędu. Tłumaczyli, że kary umowne musi zasądzić sąd, co wcale nie jest oczywiste, a sama kwota przedstawiona przez przewodniczącego jest wyliczona według nieprawidłowej metodologii.

– Jeśli radni nie podejmą uchwały, będziemy zmuszeni do wykonania zastępczego, czyli do zorganizowania w trybie pilnym odbioru śmieci za podmiot, który wypowie umowę – przekonywał burmistrz Rudzki. – W Wiązownie i Józefowie skończyło się to zwiększeniem opłat dla mieszkańców do stawki powyżej 30 zł. Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy śmieci nie będą odebrane. Pieniędzy z zabezpieczenia należytego wykonania umowy być może starczyłoby na miesiąc odbierania odpadów i na nic więcej. Później musielibyśmy podejmować decyzje, które wprowadziłyby stawki wyższe niż tera proponowane – przewidywał.

Nie stoimy pod ścianą!

Bardzo sceptyczni wobec propozycji burmistrza byli także inni radni. Iwona Sieczka wyrażała sprzeciw wobec najwyższej procentowo podwyżce dla mieszkańców terenów wiejskich. Uznała to za niesprawiedliwe, ponieważ to mieszkańcy wsi, a nie osiedla Ługi najbardziej dbają o segregację śmieci. Konieczność przeciwstawienia się praktykom podwyższania stawek wyraziła też Małgorzata Spirowska.

– Podobna sytuacja była niedawno w Siedlcach, ale radni nie zgodzili się tam na podwyżkę. Są gminy, które nie poszły na rękę firmom odbierającym śmieci. Nie sugerujmy się opinią, że stoimy pod ścianą i musimy się poddać. Niektóre gminy próbują przeciwstawić się tej zmowie cenowej czy rynkowej – przekonywała radna.

W ogłoszonym po burzliwej dyskusji głosowaniu nikt z radnych nie opowiedział się za podwyżką. Wprawdzie w pierwszym głosowaniu za byli Piotr Kwiatkowski i Aleksandra Steppuhn, ale w powtórzonym, spowodowanym problemami technicznymi jednego z urządzeń, ośmioro radnych było przeciw, a pięcioro wstrzymało się od głosu.

KOMENTARZE

Piotr Żelazko, przewodniczący rady miejskiej: – Nikt nie poparł propozycji burmistrza, nawet radni z komitetu Michała Rudzkiego. Uważam, że niedopuszczalny jest sposób, w jaki burmistrz prowadził negocjacje z konsorcjum. Wystarczyło jedno spotkanie radnych z firmą odbierającą odpady i okazało się, że możliwe jest zmniejszenie roszczenia, które wcześniej było przedstawione przez burmistrza jako kwota ostateczna. Burmistrz Rudzki publicznie mówił o tym, że ewentualne dochodzenie swoich racji w sądzie będzie dla gminy problemem. Jest to sygnał dla firm odbierających odpady i zachęta do dyktowania jeszcze wyższych cen. Postawa jest rażąco nieodpowiedzialna. Burmistrz powinien twardo bronić interesu gminy i mieszkańców.

Michał Rudzki, burmistrz Karczewa: – Sprawa jest trudna, nie spodziewałem się takiej decyzji radnych, jej nieodpowiedzialność mnie przeraża. Jeszcze nie wiem, co postanowi konsorcjum odbierające śmieci, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, by uchronić mieszkańców przed skutkami decyzji radnych. Jeśli umowa zostanie wypowiedziana – to zakończy się tym, o czym mówiłem na sesji. A jeśli nawet nie  zostanie wypowiedziana, to można spodziewać się, że gdy ta sama firma wygra przetarg na kolejny rok – skutecznie odbije sobie w cenach to, czego nie wyegzekwuje teraz. Wszyscy widzą, jak sytuacja wygląda w gminach ościennych, dlatego tym bardziej dziwi mnie brak zrozumienia przez radnych. Jednak bez względu na to, jak to wszystko się skończy, dla mnie najważniejsze jest, by zadbać o interes mieszkańców. Mam pewne pomysły na rozwiązania, ale na razie jest za wcześnie, żeby o nich mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.