Tata sam odebrał poród na trawie

NIE ZDĄŻYLI DO SZPITALA, WIKTORIA URODZIŁA SIĘ PRZED BLOKIEM.

Ten poranek państwo Kosińscy z pewnością zapamiętają do końca życia. I to nie tylko dlatego, że na świat przyszła wtedy ich druga córka, ale przede wszystkim z powodu okoliczności tego cudu narodzin. Poród zamiast w szpitalu odbył się… na trawniku przed blokiem

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Niektórzy ojcowie w takiej sytuacji mdleją, inni wolą nie patrzeć, a jeszcze inni, tak jak pan Jakub, zachowują zimną krew i stoicki spokój. Zwłaszcza gdy w pobliżu nie ma lekarza, a za chwilę na świat ma przyjść upragnione dziecko i trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Dosłownie!

Błyskawiczna akcja

Ta niezwykła historia wydarzyła się w Świdrze na terenie jednego z kameralnych osiedli. Państwo Kosińscy mają już trzyletnią córkę Klarę, w połowie lipca ich rodzina znów miała się powiększyć. Pierwszy poród był lekki i wszystko potoczyło się bardzo szybko, więc pan Jakub nie zdążył przyjechać do żony do szpitala i nie był obecny przy narodzinach.

– Przy pierwszym dziecku, gdy odeszły mi wody, sam poród trwał ok. 10 minut. Już wtedy w szpitalu wzbudziłam sensację, że tak szybko urodziłam. Wszyscy mówili, że jestem stworzona do rodzenia – opowiada pani Laura. – Lekarze mówili nam: „A pan to niech uczy się odbierać poród, bo z drugim to już nie zdążycie przyjechać do szpitala i pan będzie odbierał” – dodaje pan Jakub. Wtedy uznali to za żart. Przez myśl im nie przeszło, że te słowa okażą się prorocze…

– Już w czwartek wieczorem (18 lipca) brzuch żony zrobił się twardszy. Pomyśleliśmy, że następnego dnia może nastąpić rozwiązanie. O czwartej nad ranem skurcze się nasiliły, ale nie były regularne – opowiada pan Jakub.

– Wzięłam prysznic, ale potem skurcze były coraz mocniejsze. Obudziłam męża, żeby zaczął się szykować, bo musimy jechać do szpitala. On zadzwonił po teścia, który miał zostać z Klarą – dodaje pani Laura. Zdążyli jeszcze zjeść śniadanie i wyszli z mieszkania kilka minut po godzinie 7.

– Wyprowadziłem tylko samochód z garażu i zobaczyłem, jak żona z bólu upadła na kolana na trawnik – wspomina pan Jakub. – W połowie drogi do furtki odeszły mi wody. Czułam, że za chwilę już będę rodzić – opowiada młoda mama. – Podbiegłem do taty i powiedziałem, że Laura tu będzie rodzić, żeby dzwonił po pogotowie i podał nam koce – dodaje jej mąż.

Pan Jakub działał instynktownie. Nie chodził wcześniej do szkoły rodzenia, ale jest ratownikiem wodnym, co pomogło mu zachować spokój i opanowanie. – Przez 10 lat w każde wakacje pracowałem nad morzem. Porodów nie odbierałem, ale w nerwowych sytuacjach, jak zagrożenie życia, na szczęście potrafię zachować zimną krew i myśleć zadaniowo, schematycznie, bez paniki – przyznaje.

Pogoda też sprzyjała młodym rodzicom. Mimo wczesnej pory było ciepło i słonecznie. Sam poród przebiegł błyskawicznie, trwał zaledwie pięć minut. Młodzi rodzice nie zdążyli nawet poprosić o pomoc nikogo z sąsiadów. – Byłam tylko ja i mąż. Oboje skupiliśmy się na działaniu. Przy pierwszym skurczu odeszły wody, przy drugim wyskoczyła główka, a przy trzecim, po tym, jak Kuba złapał mnie z tyłu i lekko uniósł, urodziła się nasza córka
– opowiada pani Laura.

– Wziąłem dzieciątko, oklepałem, aż mała złapała oddech, i podałem ją żonie na ręce. Czekaliśmy tak do przyjazdu karetki. Wtedy już opadły pierwsze emocje, żartowaliśmy nawet z tej sytuacji, że będzie co wspominać, a sąsiedzi zaczęli wyglądać przez okna, ciekawi, co się dzieje. Przyszła do nas sąsiadka, pani Wiesława – mówi pan Jakub.

Tata (i mąż) na medal

Kiedy karetka przyjechała, było już po wszystkim. Ratownicy sprawdzili, czy z dzieckiem i jego mamą wszystko dobrze, i zabrali je do szpitala. Pogratulowali też odważnemu tacie, który spisał się na medal. – Ordynator w szpitalu zażartował, że skoro tak dobrze idzie mi odbieranie porodów, to może zatrudnią mnie jako położnika – śmieje się na tę myśl pan Jakub, który z wykształcenia jest geodetą. Drugą kadencję jest też miejskim radnym.

– Żona zachowała się wspaniale, była bardzo odważna. Na szczęście nie pojawiły się żadne komplikacje i Bóg nad nami czuwał – mówi szczęśliwy mąż i ojciec.

W miejscu, gdzie na świat przyszła ich druga córka, Wiktoria Teresa, państwo Kosińscy chcieliby posadzić sosenkę z urzędu miasta, którą otrzymują rodzice po narodzeniu dziecka. I już myślą o kolejnym potomstwie.

– Zawsze chcieliśmy mieć dużo dzieci. Jak będzie taka możliwość, to będziemy mieć jeszcze całą gromadkę – zapowiada pan Jakub. Co radzi innym ojcom, gdy znajdą się w podobnej sytuacji?

– Trzeba zachować spokój, nie panikować. Warto mieć przy sobie telefon, żeby zadzwonić na pogotowie, wtedy podpowiedzą, co robić. To nic strasznego. Dawniej kobiety rodziły w domach. Jeśli nie ma komplikacji, to zostają tylko miłe wspomnienia – zapewnia pan Jakub.

7 myśli na temat “Tata sam odebrał poród na trawie

    • 2 sierpnia 2019 o 18:02
      Permalink

      Cóż za mężny, dzielny obywatel. PIS już naprawdę nie wie jak ma się reklamować. Może i Pan Kuba trochę i zrobił dla Otwocka, prywatnie jednak uważam, że to snob, zarozumialec i ochlejmorda, wyżej sra niż du*ę ma, żonka taka sama. Tyle w temacie.

      Odpowiedz
      • 2 sierpnia 2019 o 18:43
        Permalink

        A ty jesteś zwykłym prostakiem. Bo ćwoku czekał byś na przyjazd karetki zamiast pomóc żonie.

        Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2019 o 18:13
    Permalink

    Do UWAGI jeszcze z tym pójdźcie, bez kitu… Celebrytka urodziła no trawniku, hahahaha 😀

    Odpowiedz
    • 2 sierpnia 2019 o 18:49
      Permalink

      Życzę Ci tego samego. To może ty trafisz do UWAGI.

      Odpowiedz
  • 3 sierpnia 2019 o 06:17
    Permalink

    Wielkie mi co akurat państwo kosińscy i taka przygoda jak sie reklamowac to sie reklamowac wielki pan radny i zonka pseudo celebrytka

    Odpowiedz
  • 4 sierpnia 2019 o 16:52
    Permalink

    Niech idą do Uwagi, bo to godne Uwagi. O czym chcieli byście czytać w lokalnej gazecie? Jak nie właśnie o takich narodzinach. Nietuzinkowe i w dzisiejszych czasach nie spotykane. Gratulacje dla całej rodzinny, która bezpiecznie sprowadziła nowe życie na nasza ziemie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.