Kryzys w miejskiej przychodni

LEKARZE I RADNI SOLIDARNI Z DYREKTOREM.

Czy w Karczewie szykuje się największy od lat kryzys w opiece medycznej? Podczas sesji 24 lipca większość lekarzy pracujących w przychodni miejskiej zapowiedziała, że odejdzie z pracy, jeżeli ich szef, Piotr Banasiak, zostanie bez poważnych przyczyn merytorycznych zwolniony przez burmistrza ze stanowiska dyrektora. Taka sugestia miała pojawić się podczas rozmowy burmistrza z dyrektorem na początku lipca. Lekarze solidaryzują się z dyrektorem, a większość karczewskich radnych zgadza się z lekarzami.

SYLWIA WYSOCKA

Rozmowa dyrektora przychodni Piotra Banasiaka z jego pracodawcą – burmistrzem Karczewa Michałem Rudzkim, do której doszło 4 lipca, jest owiana aurą tajemnicy. Ani dyrektor, ani burmistrz publicznie nie zdradzili jej treści. Wiadomo jedynie, że dotyczyła odbywającego się w przychodni audytu i że podczas niej ze strony burmistrza mogła paść sugestia, aby dyrektor Banasiak zrezygnował z pełnienia swojej funkcji.

O sytuacji poinformowali radnych lekarze pracujący w przychodni, którzy poprosili, aby informacje na ten temat zostały upublicznione. Radni uznali, że powinno to odbyć się podczas sesji transmitowanej w internecie. Wtedy kilka spraw można wyjaśnić w konfrontacji z burmistrzem, a także zaprezentować stanowisko lekarzy, którzy stanowczo odnieśli się do domniemanej propozycji burmistrza.

Przewodniczący rady miejskiej Piotr Żelazko już 19 lipca zwołał nadzwyczajną sesję. W dniu sesji (24 lipca) na kilka godzin przed obradami otrzymał jednak e-mail od burmistrza. Michał Rudzki poinformował, że nie będzie uczestniczył w posiedzeniu ani nie wydeleguje na nie żadnego pracownika urzędu (poza obsługującymi sesję), ponieważ nie widzi potrzeby rozmowy na temat przychodni, gdy nie są znane wyniki prowadzonego w niej audytu.

Propozycja nie do odrzucenia?

Mimo to sesja się odbyła. Oprócz radnych uczestniczyło w niej sześcioro lekarzy z miejskiej przychodni. Nie było wśród nich dyrektora Banasiaka. W jego imieniu wypowiadali się lekarze, którzy poinformowali, że podczas spotkania w urzędzie 4 lipca burmistrz zaproponował dyrektorowi, aby zwolnił się ze stanowiska.

– Nie padły przy tym żadne zarzuty merytoryczne co do sposobu sprawowania funkcji przez dyrektora. Burmistrz nie podał powodu swojej decyzji, ale przypomniał dyrektorowi, że trwa audyt, że były skargi, a w swej łaskawości zagwarantował dyrektorowi Banasiakowi zatrudnienie w przychodni na stanowisku lekarza – powiedział na sesji jeden z lekarzy, Artur Siwiec.

– Fakt, że odbywa się audyt, o niczym nie przesądza. Stwierdzenie, że „są skargi” bez informacji na temat tego, ile, od kogo i na co, nie jest nic warte, a gwarancja zatrudnienia może świadczyć o tym, że burmistrz ma już wyznaczoną osobę, którą widziałby w roli dyrektora przychodni – komentował lekarz. I podkreślił, że nikt nie nadał burmistrzowi Karczewa uprawnień do odwoływania dyrektorów ze względu na własne widzimisię.

– Jeśli burmistrz ma merytoryczne przesłanki czy może przedstawić zarzuty, to domagamy się ich ujawinienia. Ponadto zakładam, że jeżeli takie są, to obligują do wszczęcia formalnych działań, a nie składania „propozycji nie do odrzucenia”, żeby dyrektor się zwolnił – stwierdził Siwiec. Na koniec doktor zadeklarował: – Nie śmiałbym protestować, gdyby odwołanie z funkcji było wynikiem merytorycznie uzasadnionych zarzutów, np. o niegospodarność, nieudolność czy łamanie prawa pracy, a nie podyktowane personalną niechęcią albo chęcią obsadzenia stanowiska osobą przez niego preferowaną.

Murem za dyrektorem

Doktor Siwiec złożył publiczne oświadczenie, że jeśli dyrektor zostanie zwolniony bez merytorycznych podstaw i uzasadnionych zarzutów, to on także zrezygnuje z pracy. Taką deklarację złożyła większość lekarzy przychodni w imieniu swoim oraz nieobecnych na sesji kolegów. Lekarze tłumaczyli, że wynika to z poszanowania zasad współżycia społecznego. Podkreślali, że są zespołem dyrektora Banasiaka, który włożył zbyt dużo energii i zdrowia w funkcjonowanie przychodni, aby teraz z powodu bliżej niesprecyzowanych pomysłów burmistrza lub osobistych animozji „zostać skierowany na złom jak przechodzony samochód”.

Podkreślali, że dyrektor zbudował obecny zespół lekarski i zawsze kierował się troską o przychodnię, czego efektem są: dobra kondycja finansowa, wzrost liczby zatrudnionych specjalistów, stałe inwestycje w sprzęt, wdrożenie pełnej informatyzacji oraz brak odpływu pacjentów i personelu.
Po wysłuchaniu tych deklaracji radni większością głosów przyjęli stanowisko, w którym wyrażają poparcie dla dyrektora i składają wniosek o pozostawienie go na stanowisku. Sprawa na pewno powróci, gdy będą znane wyniki audytu. Jednak na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi.

Komentarze:

  • Piotr Banasiak, dyrektor SP ZLLO w Karczewie
    Po konsultacji z prawnikiem z Okręgowej Izby Lekarskiej postanowiłem wstrzymać się z wypowiedziami na temat zaistniałej sytuacji z uwagi na to, że żaden raport z audytu nie został ogłoszony. W związku z tym nie zajmę stanowiska przynajmniej do czasu, gdy raport będzie gotowy, o ile oczywiście zostanie nam on udostępniony. Mieliśmy w przychodni już dwa audyty i nie znamy wyników żadnego z nich.
  • Michał Rudzki, burmistrz Karczewa
    Nie będę odnosił się do spotkania z dyrektorem Piotrem Banasiakiem. Uważam, że byłoby to niestosowne – nie mam w zwyczaju upubliczniania rozmów ze swoimi pracownikami, a próbę „grania” przez lekarzy rzekomą treścią tego spotkania uważam za hucpę polityczną. Rozmowa odbyła się, a czego dotyczyła, to sprawa między mną a dyrektorem. Pragnę jednoznacznie podkreślić, że nigdy nie kwestionowałem jego kompetencji jako lekarza, jednak inną sprawą jest moja ocena zarządzania przychodnią. To jest kwestia, która obecnie jest poddawana badaniu i ocenie. Trwa audyt, który prowadzą niezależni audytorzy. Na pewno nie zamierzam ulegać podszeptom czy naciskom. To, co zrobili lekarze podczas sesji rady miejskiej, jest zwyczajną próbą zastraszenia, która w mojej ocenie kwalifikuje się do Rzecznika Praw Pacjenta, bo to nie jest szantaż wobec mnie, tylko wobec mieszkańców, którzy leczą się w naszej przychodni. Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego pod pismem podpisała się jedynie część pracowników przychodni. Jestem bardzo zniesmaczony tą postawą, ponieważ uważam, że zdrowie i dobro pacjenta są wartościami nadrzędnymi, a kwestią zupełnie wtórną dla lekarzy powinno być to, kto zarządza placówką.
  • Piotr Żelazko, przewodniczący Rady Miejskiej w Karczewie
    Nie przychodząc na sesję, burmistrz schował głowę w piasek i zlekceważył nie tylko radnych, lecz przede wszystkim lekarzy i mieszkańców. Z relacji lekarzy wynika, że burmistrz szantażował dyrektora przychodni – sugerował mu dostosowanie wyników audytu, który trwa w przychodni, do decyzji dyrektora o rezygnacji z pracy. Jakby tego było mało, burmistrz – do czego nie ma przecież prawa – miał zapewniać dyrektora Banasiaka, że jego następca zatrudni go w przychodni. Michał Rudzki powinien odnieść się do tych zarzutów, a jeżeli są one nieprawdziwe, stanowczo je zdementować. Cały zespół lekarski deklaruje solidarność z dyrektorem Banasiakiem. Sytuacja jest naprawdę poważna, bo lekarze zapowiedzieli, że jeżeli obecny dyrektor przychodni zostanie odwołany bez żadnych merytorycznych powodów, złożą oni wypowiedzenia. Większość radnych (w tym wszyscy z PiS i Wspólnoty Samorządowej) solidaryzuje się ze stanowiskiem lekarzy, które wyrazili w skierowanym do mnie piśmie. Na podstawie znanych mi danych dotyczących funkcjonowania przychodni w Karczewie uważam, że nie ma żadnych merytorycznych podstaw do zwolnienia dyrektora Piotra Banasiaka.

7 myśli na temat “Kryzys w miejskiej przychodni

  • 6 sierpnia 2019 o 17:30
    Permalink

    Tak to jest jak wybiera się na burmistrza dzwona z Garwolina. Powiedziałbym że macie co chcieliście ale to co się dzieje w gminie (nie chodzi tylko o przychodnię ale o um, mgok, ciepłownię i resztę) woła o pomstę do nieba. Pan Burmistrz po prostu ładuje swoich ludzi gdzie może jak pewna partia z koniczynką w logo, robi tzw pociotków żeby potem na niego głosowali. Man nadzieję że albo on się opamięta, albo w referendum go odwołają bo poza swoją obecnością na facebooku to tego Pana nie ma.

    Odpowiedz
  • 8 sierpnia 2019 o 08:26
    Permalink

    taka indywidualna dygresja…..czy znacie Panstwo podobną dobrze wyposażoną przychodnię, w której można załatwić podstawowe i najpotrzebnejsze badania w jednym miejscu bez jazdy do Warszawy np? …ja nie, a to chyba mówi samo za siebie, pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 8 sierpnia 2019 o 22:41
    Permalink

    Do: mieszkaniec. Po pierwsze, określenie „dzwon z Garwolina” w stosunku do Burmistrza albo kogokolwiek pozbawia nieszanownego pana prawa nazywania się mieszkańcem. Bardzo przypomina zakrawające na ksenofobiczne burdy kibiców Mazur Karczew z klubem otwockim. Jak k toś nie jest z Karczewa to jest gorszy? A może to pańska matka lub ojciec przyjechali tu z Koziej Wólki i teraz pan mieni się karczewiakiem? Mieszkaniec, też mi coś.. Co zaś do partii z koniczynką w logo to więcej za uszami ma obecnie partia, co ma logo ze stylizowanym orłem, który ostatnio 4 miliony publicznych złotówek wylatał do domu i z powrotem i jeszcze swoje stado zabierał..
    Co do obecności Burmistrza tylko na Facebooku to twierdzenie, że tylko tam jest – jest zwykłym kłamstwem.
    Do Pana Piotra Żelazko: napisał Pan, że (cytuję) „..większość radnych, w tym wszyscy z PiS..” (koniec cytatu) popiera lekarzy. Dlaczego mnie to nie dziwi? Moim skromnym zdaniem burmistrz, który walczy o zmiany w gminie, jest solą w oku dla dotychczasowych układów i układzików. Wszyscy niemal radni z PiS od dawna mieli w gminie coś do powiedzenia i niezależny burmistrz im zagraża. Skoro zatem być może można „potknąć Burmistrza o ZOZ” to czemu tego nie spróbować? Tylko – gdzie się będą leczyć ci radni, gdy – czego nie wiem – audyt wykaże, że trzeba zmienić dyrektora przychodni a lekarze w proteście złożą wypowiedzenia? Natomiast zgadzam się z tym, że wyniki wszystkich audytów powinny być niezwłocznie opublikowane.
    Do Pani Doroty: Przychodnia i jej wyposażenie – trzeba oddać sprawiedliwość – są jedną z zasług poprzedniej ekipy rządzącej gminą.

    Odpowiedz
  • 11 sierpnia 2019 o 17:26
    Permalink

    Jasność podstawa demokracji. Jeśli nie ma prawdy i okrywa się fakty milczeniem i zbywaniem to burmistrza czeka los Nixona lub Kuchcinskiego. Przyjdzie moment błędu i abdykuje przed czasem.

    Odpowiedz
  • 12 sierpnia 2019 o 12:32
    Permalink

    Drogi Waldemarze jak widzę jesteś gumofilcem z PSL-u który za wszelką cenę popiera dzwona z Garwolina. Dla twojej wiedzy i dla ciebie, niestety moi rodzice, dziadkowie oraz reszta w tył pochodzi z Karczewa a więc z kozią wólka nie trafiłeś. Co do zamieszkania, niestety ale jeżeli burmistrz nie jest sentymentalnie, mentalnie związany z Karczewem to nie będzie nim dobrze zarządzał co widzimy w tym momencie. Garwoliniak wcale nie ładuje swoich ludzi gdzie się da prawda? Wcale ciepłownia nie jest najlepszym przykładem, Urząd Miasta też nie jest dostatecznym przykładem prawda Waldu. Drogi waldku jak przestanie ci słoma z butów wystawać to porozmawiamy merytorycznie. Co do PiS-u to jest to partia lepsza niż twoja koniczyna oraz twój kochany Garwoliniak, na chwilę obecną możemy policzyć afery PiS-u oraz PSL-u i wierz mi że chłopki więcej złego zrobili, więcej ukradli oraz więcej rozbijali się samolotami niż partia obecnej władzy. Dodatkowo nie przeszkadza ci to że koniczynka niczym sprzedajna dz….. brata się z każdym aby być u władzy. Jeżeli w moim kochanym mieście drogi Waldku pomieszkasz tyle co moja rodzina to porozmawiamy a teraz spadaj na drzewo bo tam twoje miejsce

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2019 o 01:39
    Permalink

    Dziady urzędowe …na drogi , kolej niema ale na rzędy jest hahajs.

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2019 o 17:26
    Permalink

    chyba ktoś potrzebuje psychiatry i to pilnie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.