Piękne okoliczności przyrody

MEMBRANA – FESTIWAL NAD RZEKĄ.

Improwizacje muzyczne i japoński taniec butoh, egzotyczne instrumenty i nieklasyczne granie na klasycznych wiolonczelach, arie Moniuszki i awangardowy jazz – wszystko to otrzymali uczestnicy drugiej edycji Festiwalu Membrana, który odbywał się w dniach 10-11 sierpnia nad Świdrem w ramach Powiatowego Festiwalu Kultury.

PRZEMEK SKOCZEK

                  

Gdy tancerz Krzysztof Jerzak, niemal nagi, z po-bieloną skórą przemykał wśród widzów na otwockiej plaży miejskiej, budził przeróżne emocje. Bo też jego spektakl „Straw–butoh” wykorzystujący japoński taniec butoh, to dość szczególne doświadczenie. Tak zaczęła się tegoroczna Membrana – Festiwal nad rzeką.

Oniryczne dźwięki i cudna kakofonia

„Tancerz jest tu Obecnością, która staje się niepowtarzalna poprzez kontekst unikatowej przestrzeni rzeki Świder. Ciało jest tu tekstem i zapisem ludzkiego doświadczenia” – czytam w opisie spektaklu, który nikogo ma nie pozostawić obojętnym. Artysta przedzierał się przez skarpy, wspinał na drzewa, czołgał w piachu i zanurzał w nurcie rzeki. W tej jego atawistycznej choreografii było coś głęboko ludzkiego a zarazem zwierzęcego. Wszystko odbywało się przy onirycznych dźwiękach mis, perkusjonaliów, gongów i głosu. Muzyczne tło malowali Maja Baczyńska i Przemek Daniłowicz. Niektórzy widzowie byli poruszeni, inni jednak dość obojętni (przynajmniej z pozoru), od strony plażowego baru kilkakrotnie słychać było też śmiech. Ale to nic. Nawet ci lekceważąco traktujący ten muzycz-no–ruchowy performans przeżyli coś nowego. Zobaczyli sztukę, z jaką zapewne nigdy wcześniej nie mieli do czynienia. I tak było już do końca dwudniowego festiwalu.

W sobotę subtelnymi dźwiękami czarował nas duet The Quiet in the Land, czyli Łukasz Owczynnikow i ponownie Przemek Daniłowicz. Ten pierwszy to niezwykle wszechstronny kontrabasista, świetnie czujący się zarówno z Orkiestrą Filharmonii Narodowej, jak i jazzowym kwintetem FutureEthno albo zespołem muzyki bałkańskiej Sharena. Przemek Daniłowicz to przede wszystkim gitarzysta, producent, kompozytor i realizator dźwięku, tworzący też muzykę do filmów i innych form audiowizualnych. Panowie muskali struny, a ich muzyka przepływała przez całe ciało.

Zakończenie dnia było jednak cudownym nokautem, który zaserwował Tomasz Chyła Quintet. To zespół wywodzący się z gdańskiego środowiska jazzowego i rzeczywiście duch Mikołaja Trzaski, Jerzego Mazzola i całej sceny yassowej był tu wyczuwalny. Potrafili wywołać dreszcze! Teraz formacja skrzypka Tomasza Chyły szturmuje polską scenę jazzową i na pewno przy kolejnej okazji wybiorę się jeszcze na ich koncert. Dodajmy, że zespół tworzą ponadto: Szymon Burnos – fortepian, Piotr Chęcki – saksofon, Sławek Koryzno – perkusja i Konrad Żołnierek – kontrabas. Potem elektroniczne dźwięki słał jeszcze w nocne niebo DJ Deep Elephant.

Świtezianka nad Świdrem

Niedziela przywitała nas znacznie lepszą pogodą, to zresztą zawsze dzień szturmu na otwocką plażę, tak było i tym razem. Organizatorzy zacierali ręce, bo przecież obok artystów, to właśnie ludzie są najważniejsi. Wiele osób było wyraźnie zaskoczonych sceną ustawioną pod sferyczną kopułą na józefowskim brzegu. Ich zdziwienie rosło z każdym kolejnym punktem programu.

Chris Rafael Wnuk przekonał nas, że można zagrać rzekę i tworzyć muzyczne refleksy na wodzie. Wokół plaża pulsowała swoim życiem, dzieci się śmiały, pluskała woda, ktoś spacerował, ktoś grał w piłkę, a artysta oddawał tę atmosferę delikatnymi uderzeniami w klawisze fortepianu. Chris Rafael Wnuk to kompozytor i pianista, autor muzyki symfonicznej, kameralnej, elektronicznej i filmowej, mieszkaniec Józefowa.

Zupełnie surrealistycznie zabrzmiał występ pianistki Jolanty Pszczółkowskiej-Pawlik (prywatnie małżonki znakomitego jazzmana Włodka Pawlika) i młodych solistów operowych: Karoliny Róży Kowalczyk, Elwiry Janasik i Andrzeja Lenarta. Wykonali pieśni, ballady i arie Stanisława Moniuszki. Ich mocne głosy woda niosła daleko, daleko i nawet ptaki milkły zaciekawione tym pięknym zjawiskiem. Wisienką na torcie był występ dwóch panów Błaszczyków, Bolka i Mikołaja, ojca i syna, którzy stworzyli oryginalny wiolonczelowy duet. Wielkie brawa. Ich występ zamknął tegoroczny festiwal.

Sztuka na ręczniku

Organizatorzy podkreślają, że Festiwal Membrana jest dedykowany rzece oraz krainie, przez którą przepływa i to właśnie woda jest najważniejszym medium, które niesie, odbija i wzmacnia dźwięk, pełniąc funkcję naturalnej membrany. Chcą wzbogacać ofertę kulturalną Otwocka.

– Jesteśmy szczęśliwi, że po raz drugi Membrana mogła być gościem Powiatowego Festiwalu Kultury. Dziękujemy za zaufanie władz powiatu otwockiego, a także za nieocenione wsparcie ze strony biura kultury i promocji. Udało się w tym roku zrobić rzecz karkołomną: nie tylko zorganizować duże wydarzenie w bardzo krótkim czasie, ale także udostępnić uczestnikom propozycję muzyczną na bardzo wysokim poziomie, zaskoczyć ich choćby scenografią czy doborem programu – komentuje Jędrzej Sudnikowicz. Były szef powiatowej promocji i Armand Urbaniak (pomysłodawca membrany) to główni organizatorzy festiwalu.

Od autora:

  • Dla mnie istotne jest to, że organizatorzy proponują niepowtarzalne wydarzenia, konfrontujące typowych plażowiczów ze sztuką zupełnie obcą dla większości z nich. I to jest, moim zdaniem, wielka siła Membrany. Słyszałem oczywiście opinie odwrotne, że to jego słabość, bo nie trafia w gusta większości plażowiczów. Uważam jednak, że nie brakuje hermetycznych imprez, gdzie wielbiciele sztuki wysokiej mogą się wygrzewać w blasku własnej wyjątkowości. Tu wyrafinowany artyzm schodzi z piedestału i chętnie rozkłada się na ręczniku między gościem z puszką piwa a dziewczyną klikającą tipsami w smartfona. I jest mu tam dobrze. I mi się to bardzo podoba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.