Pokażmy, że anioły czuwają nad Markiem!

MAŁO CZASU, ŻEBY ZEBRAĆ 8 TYS. ZŁ NA OPERACJĘ.

Wielu mieszkańców Otwocka i Czytelników „Linii” być może pamięta Marka Wójcika. Trudne życie tego niepełnosprawnego artysty amatora opisywaliśmy już na naszych łamach. Teraz Marek znów potrzebuje pomocy. Bardzo pilnie!

PRZEMEK SKOCZEK

Marek Wójcik jest niepełnosprawny od urodzenia. Przyszedł na świat z rozszczepieniem kręgosłupa i wodogłowiem, zawsze był skazany na wózek inwalidzki. Nigdy nie mógł biegać, grać w piłkę, jeździć na rowerze. Mimo wszystko każdemu, kto go pozna, imponuje pogodą ducha i optymizmem. Aby wesprzeć domowy budżet od lat robi urocze aniołki z masy solnej, którą też wyrabia samodzielnie z mąki, soli i kleju. Gotowe figurki, pomalowane farbą akrylową, wypala w prodiżu. Nie stać go na profesjonalny piec. Sprzedawał je na otwockich ulicach, kiermaszach i piknikach. Ostatnio jednak bywa tam rzadko.

Życie nie rozpieszcza Marka. Wrodzone wady przykuły go do wózka. Przez całe lata poruszał się na tradycyjnym wózku, potem dostał elektryczny, ale po pewnym czasie akumulatory straciły moc. Szukał pomocy m.in. w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Okazało się, że dofinansowanie do wózka elektrycznego mógłby dostać, gdyby miał też… niesprawne ręce. Ponieważ rękami rusza, pomocy nie otrzymał.

Absurd? Jeden z wielu, na jakie trafiamy w bezdusznych instytucjach… Nasza redakcja zorganizowała akcję, na którą odpowiedziała firma Echa-Pol. Sfinansowała zakup nowych akumulatorów i podreperowała wózek.

To nie koniec nieszczęść, jakie spadają na niepełnosprawnego artystę. Ma za sobą walkę z nowotworem (na szczęście wygraną!) a także amputację prawej nogi, która została wymuszona komplikacjami wywołanymi przez odleżyny. Ostatnio Marek znów bardzo podupadł na zdrowiu. Cierpi na kamicę nerkową odlewową. Spowodowała ona tak duże osłabienie, że nie działają już antybiotyki, którymi jest faszerowany od kilku tygodni. Grozi mu usunięcie nerki.

Waldek Wójcik, brat Marka i jego jedyny opiekun, długo szukał pomocy medycznej. Okazuje się, że ze względu na stan fizyczny chorego konieczny jest specjalistyczny zabieg, którego podjął się Szpital św. Anny w Piasecznie. Będzie wykonany prywatnie. Marek ma wyznaczony termin na początek października, zostały więc trzy tygodnie na zebranie potrzebnej kwoty. Jest ona stosunkowo niewielka – 8 tys. zł.

O pomoc poprosiliśmy Fundację Drużyna Błażeja, która w ubiegłym tygodniu przyjęła Marka do grona swoich podopiecznych. Zbiórka ruszyła. Teraz liczymy na otwarte serca naszych Czytelników i wszystkich ludzi dobrej woli! Wierzymy, że się uda. Marek też. – W domu mam całą ścianę, obwieszoną aniołami. Opiekują się mną – opowiada.

Pomagajmy!

Oto indywidualny numer rachunku bankowego Marka. Możliwe są przelewy krajowe i zagraniczne: Santander Bank Polska S.A
42 1090 1753 0000 0001 4194 3511 w tytule należy wpisać: „Wójcik Marek – darowizna na poprawę i ochronę zdrowia”. Fundacja Drużyna Błażeja, ul. Ejsmonda 48a, 05-420 Józefów, www.druzynablazeja.pl

2 myśli na temat “Pokażmy, że anioły czuwają nad Markiem!

  • 10 września 2019 o 21:17
    Permalink

    Z tego co wiem to opiekowała się nim Ciotka i ona z nim sprzedawała te aniołki i je robila

    Odpowiedz
  • 20 września 2019 o 10:41
    Permalink

    Aniołek od Marka wisi u mnie w domu w jadalni około 10 lat. Wszyscy głęboko wierzymy, że czuwa nad nami i głęboko wierzymy, że czuwa nad Markiem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.