Sąsiadka nas terroryzuje

INTERWENCJA „LINII OTWOCKIEJ”.

Zaczepia mieszkańców i ich dzieci, wyzywa, urządza awantury, rzuca w nich kamieniami, atakuje z zaskoczenia i szarpie. Tak wygląda codzienność mieszkańców jednego z osiedli, którym życie uprzykrza Agnieszka S. Niedawno kobieta weszła do przedszkola i chciała wyprowadzić stamtąd dziecko. Policja i pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej wiele razy już interweniowali, ale kobieta nadal terroryzuje osiedle.

AGNIESZKA JASKULSKA

Na niedużym kameralnym osiedlu w centrum Otwocka sąsiedzi dobrze się znają. Od kilku miesięcy mieszkańcy bloków przeżywają gehennę, bo jedna
z lokatorek terroryzuje osiedle.

– Mieszkamy tu od dawna, ale wcześniej z Agnieszką S. nie było aż takich problemów. Teraz żyć nam nie daje, a my boimy się o własne bezpieczeństwo i naszych dzieci, bo kobieta pała nienawiścią przede wszystkim do matek z dziećmi – skarżą się mieszkańcy osiedla. Pani Olga, mama 3-letniej dziewczynki mówi: – Boję się o swoje dziecko, bo Agnieszka S. ciągle nas zaczepia, krzyczy, że to jej córeczka, którą nazywa „Arielką” i robi mi jakieś wyrzuty np. o to, dlaczego ma sukienkę, której ona jej nie kupiła. To są jakieś absurdalne i wymyślone zarzuty – tłumaczy pani Olga. I dodaje, że jest to uciążliwe.

– Wychodząc z mieszkania ciągle musimy się rozglądać, bo nie wiadomo skąd wyskoczy Agnieszka S. Ona jest agresywna, potrafi rzucać kamieniami, krzyczy, wyzywa, szarpie za wózki. Dosłownie wszyscy przed nią uciekamy. Często nawet wracamy do domu okrężną drogą lub dookoła bloku, aby jej nie spotkać. To jakiś koszmar. Ta kobieta nie daje nam żyć – tłumaczą mieszkańcy osiedla.

Agresorka chciała zabrać dziecko z przedszkola

Pani Sylwia, mama 11-letniej dziewczynki mówi wprost, że dzieci są ostrzegane, aby unikały agresorki i uciekały przed nią. – Była nawet sytuacja, że kobieta chodziła po okolicy z nożem. Policja, która interweniowała, niestety nie znalazła Agnieszki S., która gdzieś się zaszyła – mówią mieszkańcy osiedla. I dodają, że kobieta nie jest zdrowa psychicznie.

– Ona ma ponad 30 lat i choruje na padaczkę i ma stwierdzony jakiś stopień upośledzenia umysłowego. Wcześniej jednak nie było z nią problemów. Nasza gehenna zaczęła się na wiosnę i z każdym miesiącem jest coraz gorzej – skarżą się lokatorzy.

Pani Magda dodaje: – Niedawno Agnieszka S. weszła na teren przedszkola, które jest niedaleko naszego osiedla. Próbowała wyprowadzić z sali dziecko. Nie wiadomo jakby to się skończyło, gdyby nie interwencja wychowawców. Policja została o tym powiadomiona – tłumaczy pani Magda.

Pani Olga dodaje: – Chodziła także do lasku pomiędzy osiedlem Ługi a ul. Karczewską i często zaczepiała matki spacerujące z dziećmi
w wózkach. Bywała wobec nich agresywna i wulgarna. Strach było tamtędy chodzić – podkreśla.

Chora kobieta zaatakowała matkę z dziećmi

Mieszkańcy tłumaczą, że policja często interweniuje na osiedlu. – Os-tatnio wezwaliśmy funkcjonariuszy we wtorek, 3 września późnym popołudniem, bo Agnieszka S. zaatakowała jedną z naszych sąsiadek wracającą z dziećmi do domu. Była agresywna, uderzyła ją i rozcięła wargę. Wszystko to działo się na oczach przerażonych dzieci. Strach pomyśleć, co Agnieszka S. jeszcze zrobi. Nie chcemy czekać aż komuś wyrządzi krzywdę albo dojdzie do tragedii – podkreślają mieszkańcy. We wtorek kobieta została zabrana do szpitala psychiatrycznego w Warszawie.

– Pewnie ją wypuszczą i znowu zacznie nas prześladować – podkreślają zirytowani mieszkańcy osiedla. – Niestety rodzina, z którą mieszka Agnieszka S. jest bardzo niezaradna życiowo i nawet nie wiadomo, czy pilnują jej aby brała leki. Chcemy aby jakieś służby państwowe zajęły się tą rodziną, a zwłaszcza chorą kobietą, która nas terroryzuje. Może powinna trafić do ośrodka na leczenie zamknięte? My chcemy normalnie żyć, a nie chować się po kątach, tylko dlatego, że upośledzoną osobą nikt się nie zajmuje – zaznaczają mieszkańcy.

Bezradne służby i wniosek, który utknął w sądzie

Policja dobrze zna problem mieszkańców na małym osiedlu w centrum miasta. – Wiele razy byliśmy wzywani przez mieszkańców do jednej z sąsiadek, która uprzykrzała im życie. Wobec tej kobiety toczy się dochodzenie w sprawie gróźb karalnych – mówi podinsp. Piotr Zakrzewski z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

I dodaje, że policja interweniuje na każde zgłoszenie, ale rodziną i Agnieszką S. zajmują się pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej w Otwocku, którzy bardzo dobrze znają sytuację rodzinną i zdrowotną kobiety. Agnieszka S. jednak nie chce się leczyć. Kobieta robi co chce nawet wobec członków swojej rodziny, którzy zaczęli się już obawiać jej agresywnych zachowań.

– Moja siostra jest chora i ludzie powinni być bardziej wyrozumiali. Ona nikomu nie chce zrobić krzywdy. W domu jest wobec nas spokojna
i grzeczna – zapewnia młodsza siostra Agnieszki S.

– Kiedyś Agnieszka chodziła do ośrodków, miała różne zajęcia, nie nudziła się i wszystko było dobrze, a potem przestała. Na wiosnę lekarz zmienił jej leki i chyba dlatego Agnieszka od tego czasu bywa pobudzona – tłumaczy jej młodsza siostra.

Z naszych informacji wynika, że rodzina trzy lata temu złożyła wniosek do sądu rejonowego o ubezwłasnowolnienie Agnieszki S., aby móc wysłać ją na przymusowe leczenie do zamkniętego ośrodka. Wniosek jednak utknął w sądzie. Pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej również niewiele mogą zrobić.

– Często przychodzą na kontrolę do domu Agnieszki S., sprawdzają co dzieje się w rodzinie, ale co z tego, skoro nie ma efektu ich działania, bo nasze osiedle jest dosłownie sterroryzowane przez Agnieszkę S., której nikt nie chce zapewnić właściwej i profesjonalnej opieki – skarżą się mieszkańcy. – Pojedyncza wizyta na izbie przyjęć czy psychiatry to tylko doraźne rozwiązanie. Ta kobieta potrzebuje profesjonalnego leczenia i stałej opieki, inaczej kiedyś dojdzie do tragedii – zaznaczają.

Zapytaliśmy otwocki Ośrodek Pomocy Społecznej o to, jakie działania podjęli pracownicy wobec Agnieszki S., czy kobieta może mieć większy nadzór i co można doradzić sąsiadom, jeśli agresywne zachowania będą się powtarzały.

– Nie możemy udzielać informacji na temat stanu zdrowia kobiety. Jest pod naszą kuratelą – mówi Anna Gugała z działu pomocy środowiskowej OPS w Otwocku. Na razie mieszkańcy osiedla muszą radzić sobie z agresywną kobietą sami, bo instytucje, które mogłyby wystąpić z wnioskiem do sądu o objęcie kobiety przymusowym leczeniem, spychają odpowiedzialność na innych, bo Agnieszka S. nie chce słyszeć o leczeniu ani braniu leków. – Moja siostra znowu jest w szpitalu, ale jak tylko trochę wydobrzeje to wróci do domu – słyszymy od siostry chorej kobiety.

2 myśli na temat “Sąsiadka nas terroryzuje

  • 13 września 2019 o 12:42
    Permalink

    Proponuje gaz pieprzowy w ręku. Na takie przypadki czyni cuda.

    Odpowiedz
  • 13 września 2019 o 12:42
    Permalink

    Nastepna rzecz, która nie dziala w tej brudnej „ruskiej” wiosce.
    Tak wlasciwie, to co dziala, co funkcjonuje ??????

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.