Czarna perła

6. BLUES BAZAR – POGODOWA KLĄTWA ZDJĘTA.

Byłem na wszystkich edycjach festiwalu Otwock Blues Bazar i artyści zawsze serwowali znakomitą muzykę. Muszę jednak przyznać, że show grupy Bonita & The Blues Shacks będzie jednym z tych, które zapamiętam szczególnie. Dla mnie to jeden z najlepszych koncertów w historii festiwalu!

PRZEMEK SKOCZEK

Tegoroczna edycja imprezy rodziła się w bólach. Otwockie Towarzystwo Bluesa i Ballady borykało się z wieloma trudnościami, przede wszystkim natury finansowej. Niestety, impreza będąca jedną z najciekawszych kulturalnych propozycji w mieście, mająca ogromny potencjał, także promocyjny, i mogąca przerodzić się w ogólnopolski festiwal, wciąż nie jest dostatecznie doceniona przez naszych włodarzy. Choć może to się zmieni. Takie deklaracje padły z ust wiceprezydenta Pawła Walo, który zapewnia, że jest wielkim fanem bluesa, podobnie jak wicestarosta Krzysztof Kłósek. Panowie, trzymamy za słowo – macie cały rok, by udowodnić, że naprawdę chcecie pomóc w rozwoju Blues Bazaru.

Afrykańskie słońce

Dopisała pogoda, wieczór był ciepły i wreszcie bezdeszczowy, tłumnie przybyła więc publiczność, która bawiła się kapitalnie. Było też przy czym się bawić. Olśniewająca Bonita Niessen wołała ze sceny:

– Co za pogoda, jak ciepło! Podobno rok i dwa lata temu padał deszcz. A dziś nic. Chyba przywiozłam ze sobą trochę afrykańskiego słońca!

Pochodząca z RPA wokalistka niemieckiej grupy The Blues Shacks rozkochała w sobie otwocką publikę dosłownie w kilka minut, a potem utwierdzała nas w przekonaniu, że jest jedną z najbardziej charyzmatycznych osobowości, jakie grały na tej scenie. A przy tym piękną, pełną wdzięku, luzu, poczucia humoru i tej szalonej ekspresji zarezerwowanej dla czarnoskórych kobiet. Ma też genialny głos, a u boku rewelacyjnych muzyków. To przede wszystkim bracia Andreas (świetny gitarzysta) i Michael Arltowie (wokalista i świetny harmonijkarz).

Za sekcję rytmiczną odpowiadali basista i kontrabasista Henning Hauerken oraz perkusista Adre Werkmeister, a na klawiszach wymiatał bardzo wyluzowany Fabian Fritz, cały czas popijający piwo i palący papierosy. Nie grali klasycznego bluesa, mieszając go z soulem i malując dźwiękami pieszczące duszę obrazy. Wszystko było mocno osadzone w klimacie lat 60. Cud, miód!

Bluesowa międzynarodówka

Bonita & The Blues Shacks byli jedną z głównych gwiazd festiwalu. Wcześniej wystąpiły dwa zespoły. Na pierwszy ogień poszedł warszawski Blues Time, którego frontmanem jest świetnie znany gościom Blues Bazaru Zbyszek Jędrzejczyk. To on od lat prowadzi koncerty i przy mikrofonie czuje się jak ryba w wodzie zarówno gdy śpiewa, jak i podczas prowadzenia konferansjerki.

Muzycy dali ognia i przygotowali publikę na następne występy. Kolejny był Chuck Frazier Band. Frontmanem jest Afroamerykanin z Teksasu, który porwał chłopięcą wręcz energią i ogromnym uśmiechem. On w swoje bluesy umiejętnie wplatał funky i chwilami hiphopową melorecytację, co przypominało mi nieco styl legendy nowojorskiej sceny, niezależnej Living Colour. Ponieważ Chuck Frazier dużo gra w Europie, chętnie współpracuje z tutejszymi muzykami.

W Otwocku zagrał z polskim składem tworzonym m.in. przez perkusistę Artura Malika i basistę Piotra Żaczka.

Finał należał na brytyjsko-amerykańskiego zespołu Malone Sibun Band. Ci, którzy czuli niedosyt ostrego bluesa po występie Bonity (a słyszałem takie głosy), zostali nagrodzeni przez ten gitarowy duet. Marcus Malone i Innes Sibun to przyjaciele w życiu i na scenie, świetnie się rozumiejący i uzupełniający. Nie brali jeńców, grając szybko, mocno, ostro, głośno i bardzo energetycznie. Przyznam jednak, że dla mnie nie sięgnęli poprzeczki zawieszonej bardzo wysoko przez zespół afrykańskiej Czarnej Perły.

Jedna myśl na temat “Czarna perła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.