MOKTiSgate

SYTUACJA W KULTURZE CORAZ BARDZIEJ NAPIĘTA.

Niezgodne z prawem zwolnienie pracownika będącego jednocześnie opozycyjnym radnym miejskim, powołanie na p.o. kierownika Klubu Smok członka organizacji Opus Dei, przekłamania zarzucane wypowiedziom dyrektor Małgorzaty Kupiszewskiej – to ostatnie newsy związane z Miejskim Ośrodkiem Kultury, Turystyki i Sportu, które zyskały już przydomek MOKTiSgate.

PRZEMEK SKOCZEK

Nad MOKTiS-em zbierają się czarne chmury

Artykułem „Rządy twardej ręki”, który ukazał się w poprzednim numerze, opisującym zmiany wprowadzane przez nową dyrektor MOKTiS-u Małgorzatę Kupiszewską, uderzyliśmy mocno w stół. Nożyce się odzywają. Niejedne. Obok zamieszczamy polemikę z tamtym artykułem. W tym podajemy kilka nowych informacji, w tym ważne wypowiedzi pracowników ośrodka.

W Smoku dym

Wieloletni kierownik Klubu Smok Jacek Grymuza przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. Na jego stanowisko dyrektor Kupiszewska powołała w charakterze pełniącego obowiązki Jarosława Kopaczewskiego. Jest on aktorem telewizyjnym i filmowym mocno związanym z Opus Dei. Nagrał nawet w formie audiobooka „Drogę”, jedno z najważniejszych dzieł św. Josemarii Escrivy, założyciela tej organizacji. „Jest genialnym, świetnie dopasowanym do naszych czasów przewodnikiem duchowym zarówno dla świeckich, jak i dla duchownych” – mówił aktor w wywiadzie dla katolickiego tygodnika „Idziemy”.

Działania Opus Dei budzą czasem kontrowersje i być może ten fakt uznano za kłopotliwy. Czy to przypadek, że wkrótce po ogłoszeniu nominacji ze strony internetowej organizacji zniknęły teksty Jarosława Kopaczewskiego, w których pisał w kontekście wiary o swojej drodze zawodowej? Nie znamy też jego kompetencji do pełnienia funkcji kierownika klubu kultury.

To nie koniec zmian w Smoku. Ze stanowiskiem instruktora pożegnał się Marcin Michalczyk. Wcześniej nie przyjął propozycji podwyżki i przejścia z 3/4 etatu na cały etat. Dlaczego?

– Aby móc później spojrzeć w lustro – odpowiada sam zainteresowany. Jego rozstanie z klubem budzi wątpliwości co do tego, czy nie odbyło się z naruszeniem prawa. Marcin Michalczyk jest radnym zatrudnionym w gminnej instytucji. W art. 25 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym zastrzeżono, że rozwiązanie stosunku pracy z radnym wymaga uprzedniej zgody rady gminy, której radny jest członkiem. Tego zabrakło.

Konkretne zarzuty

Marcin Michalczyk dołączył do powiększającej się wciąż listy byłych pracowników MOKTiS-u. Wypowiedzenia złożyli już: Dominik Kawka (reżyser dźwięku i światła w teatrze), Marzena Czuba (specjalistka ds. kina), Małgorzata Rebczyńska (główna księgowa, pracownik OCK z prawie 30-letnim stażem), Sebastian Rakowski (od 18 lat pracownik, a następnie kierownik Muzeum Ziemi Otwockiej i p.o. dyrektora OCK), Katarzyna Kulik (12 lat pracy w Muzeum Ziemi Otwockiej), Edyta Sąsiadek (wieloletni pracownik Klubu Smok), Małgorzata Pietrzak (instruktor w Klubie Smok od ponad 20 lat), Jerzy Łysiak (dyrygent chóru Concordia od kilkunastu lat).
Ostatnio pisaliśmy, że napięta sytuacja w ośrodku zmusiła pracowników MOKTiS-u do wystosowania oficjalnej skargi do prezydenta Otwocka. Udało się nam dotrzeć do tego pisma. Oto kilka zarzutów stawianych dyrektor Kupiszewskiej przez jej podwładnych: „Działalność merytoryczna ośrodka została przerwana. Obowiązujący i realizowany dotychczas plan wydarzeń kulturalnych nie jest obecnie wcielany w życie. Cykliczne zajęcia warsztatowe, zaplanowane imprezy oraz imprezy stałe nie odbywają się. […] W MOKTiS zapanował chaos organizacyjny. Skutki uderzają
w wiarygodność i dobre imię instytucji.”

W piśmie czytamy także: „Pani dyrektor zmusza pracowników do wykorzystywania w całości (poza czterema dniami „urlopu na żądanie”) urlopów przysługujących im w 2019 r. Nie są to urlopy zaległe ani zawarte w zatwierdzonym planie urlopowym MOKTiS. […] Odnosi się do pracowników w nieodpowiedni i arogancki sposób: zaniża ich samoocenę mówiąc np. że są >>nieefektywni i nieskuteczni<<, rozpowszechnia negatywne i nieprawdziwe informacje, także poza gronem pracowników firmy.”

Pismo podpisało większość pracowników – 16 osób. Widnieje na nim data 16 września 2019 r. Zostało ono złożone u prezydenta Jarosława Margielskiego dwa dni później. Przez ponad tydzień urząd milczał, nie reagując na list w żaden sposób. Podobnie jak ignorując nasze prośby
o komentarz w tej sprawie i odniesienie się do stawianych zarzutów
i ewentualnych konsekwencji.

Piątkowa premiera grupy Fabiana Kocięckiego i Marty Dylewskiej
(na zdjęciu) zamieniła się w manifest i protest przeciw działaniom nowej dyrekcji. Więcej o tym już za tydzień

Nieścisłości i przekłamania

Otrzymaliśmy też pismo od Sebastiana Rakowskiego odnoszące się do poprzedniego artykułu, a dokładnie do cytowanych w nim wypowiedzi Małgorzaty Kupiszewskiej. Twierdzi on, że jest tam wiele nieścisłości
i przekłamań.

– Kierownicy wszystkich placówek MOKTiS-u sporządzają roczny plan imprez na dany rok do końca września roku poprzedniego. Zatem już w październiku 2018 r. plan imprez na cały 2019 r. był gotowy. Nieprawdą jest zatem, że „poprzednie kierownictwo” go nie zrobiło – odpowiada Rakowski na zarzut następczyni, że nie zadbał o zrobienie planu pracy na okres powakacyjny. Nowa dyrektor skarżyła się też, że przez pewien czas nie miała wstępu do podległych jej placówek.

– Bzdura. Klucze i kody wejścia do teatru pani dyrektor otrzymała pierwszego dnia pracy. Klucze do pozostałych placówek znajdowały się w szafie pancernej w teatrze – ripostuje były szef OCK.

Małgorzata Kupiszewska zapewniała też, że z chwilą obejmowania stanowiska na 28 zatrudnionych pracowników miała do dyspozycji tylko trzech. – To po prostu kłamstwo.

W pierwszym dniu pracy nowej pani dyrektor na urlopie przebywało tylko kilka osób. W pracy obecni byli pracownicy biura, teatru i kina, cała kadra muzeum i Klubu Mlądz oraz Klubu Smok (chociaż akurat oni przebywali na warsztatach w muzeum z dziećmi z półkolonii) – zaznacza Rakowski.

Czas rozmów?

W ubiegły piątek, 27 września, dowiedzieliśmy się, że tego właśnie dnia po południu zaplanowano wreszcie spotkanie prezydenta z pracownikami MOKTiS-u. Mamy nadzieję zrelacjonować je w kolejnym numerze „Linii Otwockiej”. Podobnie jak poniedziałkowe (30 września) spotkanie radnych z dyrektor Małgorzatą Kupiszewską, na którym odniesie się wreszcie do stawianych jej przez pracowników zarzutów i przedstawi swoje dotychczasowe osiągnięcia za sterami ośrodka.

Miała to zrobić podczas posiedzenia komisji kultury w czwartek, 19 września. Odwołała jednak swój udział w tym spotkaniu, tłumacząc się ważnymi sprawami. Jak ustaliliśmy, bawiła się w tym czasie na koncercie Michaela Bublé w Łodzi. Pamiątką jest stosowny post pani dyrektor na Facebooku. Został co prawda szybko usunięty, ale my go mamy.

Komentarze:

  • Jarosław Łakomski
    – przewodniczący komisji
    kultury, sportu i turystyki
    Oczywiście zamierzamy sprawdzić, co dzieje się w Miejskim Ośrodku Kultury, Turystyki i Sportu. Już w poniedziałek, 30 września zaplanowana jest komisja wyjazdowa rady. Zrobimy objazd po wszystkich placówkach podlegających dyrektor Małgorzacie Kupiszewskiej, zobaczymy, jaki jest ich stan techniczny i jak funkcjonują. Czekamy także naraport podsumowujący dotychczasowe działania pani dyrektor. Na pewno zadamy też pytania o zarzuty stawiane jej w piśmie przez pracowników. Stanie się to podczas kolejnej komisji kultury, na pewno jeszcze w październiku.
  • Paweł Walo,
    wiceprezydent Otwocka
    W piątek odbyło się spotkanie z pracownikami Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu, w którym wziął udział prezydent Jarosław Margielski. Zapoznaliśmy się z sytuacją w MOKTiS-ie i podejmiemy stosowne działania.

2 myśli na temat “MOKTiSgate

  • 30 września 2019 o 15:26
    Permalink

    Autor tekstu stwierdza, że Jarosław Kopaczewski należy do Opus Dei, co jak się wydaje z kontekstu, ma go kompromitować. Czy jest jakaś lista organizacji, których członków należy eliminować z życia publicznego? Bo zdaje mi się że żyjemy w kraju demokratycznym, gdzie każdy wybiera siebie do jakiej organizacji czy stowarzyszenia chce należeć. Jeżeli jednak Przemek Skoczek, chciałby członów Opus Dei wykluczać z możliwości uczestnictwa w życiu publiczny, to może podzieli się z nami racjami, lub raczej emocjami, jakie za takim – rodem z PRL – sądem stoją. Jeżeli tego nie zrobi, okaże się siewcą nienawiści, który swoją dziennikarską profesję wykorzystuje do zwalczania tych, którzy myślą inaczej niż on.

    Odpowiedz
    • 4 października 2019 o 03:01
      Permalink

      Przeciez Opus Dei to fanatyczna sekta. A fanatyczne sekty nie powinny miec wstepu do instytucji publicznych, a tym bardziej sterowac, ba: kierowac nami i spoleczentwem, tu: lokalna spolecznoscia, w zakresie kultury, sportu, edukacji itd. Chyba jasne, no nie. Baghwan, Scientolodzy, …., Opus Die.

      Odpowiedz

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.