Moc w rękach

KOLARSTWO: BŁAŻEJ CYMERMAN NACISKA NA MISTRZA.

W trzech miejscowościach na Małopolsce – Rzykach, Wieprzu i Nidku – odbyły się XI Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Szosowym Osób Niepełnosprawnych. Powiat otwocki miał w tych zawodach bardzo silną reprezentację.

MARCIN SULIGA

Na starcie kolejnych mistrzostw Polski w kategorii handbike, czyli rowerów napędzanych siłą rąk, zjawili się Błażej Cymerman, Grzegorz Kołodziejczyk oraz wielokrotny mistrz i medalista krajowego czempionatu Piotr Małek. Cała trójka reprezentowała barwy krakowskiego klubu GTM Veloaktiv. Trasy wyścigów ze startu wspólnego oraz jazdy indywidualnej na czas wiodły w okolicach trzech miejscowości – Rzyków, Wieprzu i Nidka.

– Z jednej strony fajnie byłoby nieco zmienić otoczenie, ale z drugiej przez te wszystkie lata wytworzyła się tam wyjątkowa atmosfera. Kiedy zaczyna się rywalizacja, na ulice wychodzą całe rodziny, by nas wspierać i dopingować. Niektórzy swoim zachowaniem przypominają najbardziej ekspresyjnych kibiców z tras Tour de France. To jest coś wyjątkowego
i niezwykle motywuje do jeszcze lepszej jazdy – przyznaje Małek.

Nowy dominator

W tym roku zawodnikowi z Otwocka nie udało się sięgnąć po złoty medal. Jego rolę przejął klubowy kolega Krzysztof Plewa, który triumfował w obu konkurencjach w kategorii H5. Małek w obu finiszował tuż za jego plecami. W wyścigu ze startu wspólnego był drugi, natomiast jazdę na czas zakończył na trzeciej pozycji.

– Kiedyś trzeba było „dać się wyprzedzić” – żartuje Małek. – Oczywiście nie zrobiłem tego specjalnie. Po prostu mam tak silnego konkurenta jak, że musiałem uznać jego wyższość. To, co zrobił Krzysiek Plewa, było niesamowite. On wykręcił nawet lepszy czas od naszego „wielkiego mistrza” Rafała Wilka. To dużo mówi o jego dyspozycji, która nie była dla mnie zaskoczeniem. Trenowaliśmy razem i widziałem, jaką mocą obecnie dysponuje – przyznaje kolarz z Otwocka.

W wyścigu wspólnym na obu naszych kolarzy mocno naciskał jeszcze Witold Misztela (Smok Orneta), ale gdy zdał sobie sprawę, że nie ma szans dogonić rywali, postanowił odpuścić i oszczędzić siły na jazdę na czas.
W drugim wyścigu Małek wywalczył brązowy medal. Na liczącej pięć kilometrów trasie wykręcił taki sam czas jak przed rokiem. – Można powiedzieć, że jestem piekielnie dokładny – żartuje ze swojego osiągnięcia.

Młodzież naciska

Wielokrotny mistrz Polski nie mógł być jednak pewny miejsca na podium. Do samego końca o brąz walczył jego młodszy kolega Błażej Cymerman. Nastolatek z Józefowa przyjechał na metę ze stratą zaledwie siedmiu sekund (10:25.30).

– Widać, że zrobił kolosalny progres w trakcie tych kilku miesięcy. Ma duży potencjał i pewnie będzie robił dalsze postępy, choć może nie w takim tempie jak dotychczas. Jest młody i myślę, że wkrótce „ten świat” będzie należał do niego. Bardzo podoba mi się styl jego jazdy – przyznaje Małek.

Cymerman był bardzo zadowolony ze swojego występu. – Przed rokiem byłem dwa razy szósty. Teraz znalazłem się tuż za podium, a nawet otarłem się o medal – mówi kolarz z Józefowa. – Trochę szkoda tych siedmiu sekund – bo to pokazuje, że w trakcie wyścigu mogłem zrobić coś lepiej – ale z drugiej strony to jest jeszcze większa motywacja do dalszej pracy – dodaje Cymerman.

Błażej podkreśla, że dobry występ na mistrzostwach zawdzięcza również decyzji organizatorów o zmianie terminu rozgrywania imprezy. Pierwotnie zawody miały odbyć się w lipcu, jednak działacze Startu Bielsko – organizatora mistrzostw – postanowili przenieść je na wrzesień.

– Zmiana w żaden sposób nie zakłóciła moich przygotowań, wręcz przeciwnie, dodatkowe półtora miesiąca pozwoliło mi złapać optymalną formę. Bez tego czasu miałbym duży problem z ukończeniem rywalizacji
ze startu wspólnego, a tak dystans 60 kilometrów pokonałem z czwartym czasem w całej stawce – podkreśla Cymerman.

Trzeciemu z naszych reprezentantów, Grzegorzowi Kołodziejczykowi, nie udało się przebić do czołówki kategorii H3. Zawodnik z Sępochowa zajął 10. lokatę w wyścigu ze startu wspólnego i dziewiąte miejsce w jeździe na czas.

Plan jest gotowy

Choć ostatnie mistrzostwa Polski zakończyły się kilka dni temu, nasi zawodnicy są już myślami przy przyszłorocznej edycji.

– W ostatnim czasie dużo trenowałem na leżącym rowerze. Dopiero przed zawodami przesiadłem się na rower startowy. Tamten sprzęt wymaga innej techniki jazdy. Nie tylko nie obciąża kręgosłupa, lecz także wzmacnia ręce. To bardzo przydało się na trasie. Zdobyte doświadczenie na pewno wykorzystam przy okazji kolejnych przygotowań – mówi Małek.

– W treningu niewiele będę zmieniał, bo to zdało egzamin, ale na pewno zmienię dietę. Zgubienie pięciu kilogramów powinno pomóc – dodaje.
– W przyszłym roku chcę zaatakować miejsca medalowe. Razem z moim trenerem Kubą Rosińskim mocno pracujemy nad formą i myślę, że za rok albo najpóźniej za dwa lata powinno to przynieść efekty w postaci pierwszych medali – przyznaje Cymerman.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.