Kierowca matiza usłyszał sześć zarzutów

FINAŁ SPRAWY PIRATA DROGOWEGO, KTÓRY SPOWODOWAŁ KILKA KOLIZJI.

Niemal po roku śledztwa policji nareszcie udało się ustalić, kim jest kierowca matiza, który spowodował trzy kolizje, staranował kilka samochodów na ruchliwym skrzyżowaniu i porzucił auto w lesie obok cmentarza w Otwocku. – Sprawa na pozór mogła wydawać się prosta, jednak wymagała dokładności w pracy śledczej – tłumaczy otwocka komenda policji.

AGNIESZKA JASKULSKA

O tym, jak wówczas 18-letni kierowca mocno wysłużonego daewoo matiza urządził sobie rajd w centrum miasta, „Linia” pisała na początku roku. Mężczyzna, który prawdopodobnie nie potrafił jeździć samochodem, w grudniu 2018 r. wsiadł za kierownicę auta i przyjechał z Warszawy do Otwocka na jedynce. W Otwocku próbował sprzedać matiza, ale ostatecznie
wycofał się z transakcji.

Młody pirat

Rok temu „Linia” dotarła do osób, które znały prawdopodobnego sprawcę kolizji. – Krzysiek ma zaledwie 18 lat, nie potrafi jeździć samochodem i nie ma prawa jazdy – mówił wtedy w rozmowie z „Linią” pan Jarosław. – Krzysiek tłumaczył, że jechał na jedynce przez całe miasto, odbijając się niemal od wszystkich krawężników. Chciał, żebym nauczył go jeździć, ale zaproponowałem, aby sprzedał mi samochód. Obawiałem się, że może komuś zrobić krzywdę. Jednak on wycofał się z transakcji – mówił pan Jarosław.

Kilka dni później mężczyzna spowodował m.in. dwie kolizje na ruchliwym skrzyżowaniu ul. Filipowicza i ul. Poniatowskiego, a kilka ulic dalej staranował kolejne samochody (łącznie uszkodził sześć pojazdów).
– Dojeżdżałam już do skrzyżowania, gdy w bok mojego auta uderzył matiz, odbił się od niego i pojechał dalej w kierunku skrzyżowania. Nie zatrzymał się nawet wtedy, gdy starsze małżeństwo przechodziło przez pasy. Musieli uciekać przed tym piratem – opisywała tamte dramatyczne chwile pani Monika, jedna z poszkodowanych osób.

Świadkowie chcieli zatrzymać pirata. – Kierowca ciężarówki próbował zatrzymać sprawcę stłuczki, ale ten zablokował drzwi i zaczął odjeżdżać – mówił jeden ze świadków zdarzenia w rozmowie z „Linią”. Sprawca kolizji uciekł, a uszkodzonego matiza porzucił w lesie na wysokości cmentarza przy ul. Andriollego niedaleko stadionu OKS w Otwocku. Osoby poszkodowane i świadkowie od razu zaalarmowali policję, która odnalazła uszkodzonego matiza i zabezpieczyła wiele śladów. Otwocka komenda rozpoczęła poszukiwania sprawcy kolizji. W toku postępowania okazało się, że matiz miał kilku właścicieli.

– Policja szczegółowo weryfikowała wszystkie sygnały oraz przesłuchała świadków – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Skomplikowane śledztwo

Poszkodowani starali się na własną rękę szukać pirata. „Linia” także dotarła do osób, które znały prawdopodobnego sprawcę. – Podaliśmy policji wiele szczegółów i danych, dzięki czemu mieli wszystko podane na tacy – komentują teraz całą sytuację. „Linia” wielokrotnie pytała o finał tej sprawy. Śledztwo trwało jednak niemal rok!

– Sprawa na pozór mogła wydawać się prosta, ale wymagała dokładności w pracy śledczej. Matiz prawdopodobnie przechodził z rąk do rąk, był sprzedawany kolejnym osobom i w ogóle go nie przerejestrowywano – tłumaczy nadkom. Daniel Niezdropa.

– Cała ta układanka wymagała złożenia jej w taką całość, aby rozwiać wszelkie domysły co do udziału w tej sprawie różnych typowanych osób. Celem policyjnego postępowania było doprowadzenie do wskazania konkretnej osoby, która mogła kierować matizem w czasie, gdy doszło do kolizji – podkreśla nadkomisarz. – Skrupulatna praca policjantów z zespołu do spraw wykroczeń przełożyła się na sukces, jakim było ustalenie i procesowe rozliczenie obwinionego kierowcy matiza, który brał udział w trzech kolizjach drogowych. W ich wyniku zostało uszkodzonych w sumie sześć samochodów – dodaje.

Finał w sądzie

Sprawcą okazał się obecnie 19-letni mieszkaniec Warszawy, który jednak nie chciał stawić się na wezwanie policji. Stróże prawa rozpoczęli jego poszukiwania. 19-latka zatrzymali funkcjonariusze z Ursynowa. Usłyszał sześć zarzutów karnych i został przesłuchany w charakterze obwinionego. Sprawa znajdzie finał w sądzie. Mężczyzna odpowie nie tylko za spowodowanie kolizji, lecz także za jazdę bez wymaganych uprawnień. Grozi mu grzywna do 5 tys. zł, areszt do 30 dni lub kara pozbawienia wolności.

– Naprawa mojego samochodu ma kosztować ponad 6 tys. zł, ale ubezpieczyciel nie chce wypłacić odszkodowania do czasu, aż policja ustali, kto jest sprawcą kolizji – mówi jedna z osób poszkodowanych. – Wydawało się, że mając do dyspozycji naocznych świadków, policja szybko znajdzie pirata drogowego, a trwało to prawie rok. Przez to dopiero teraz będę mogła ubiegać się o pieniądze z odszkodowania i naprawić uszkodzone auto, które od grudnia stoi na posesji – tłumaczy poszkodowana kobieta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.