Przedszkole ma problem z autystycznym dzieckiem

BRAKUJE PIENIĘDZY CZY DOBREJ WOLI?

Rodzice pięcioletniego Tymoteusza, który ma autyzm, skarżą się, że publiczne przedszkole nie zapewnia chłopcu odpowiedniej opieki. – Nasz synek nie ma dodatkowych zajęć terapeutycznych, nauczyciel wspomagający poszedł na zwolnienie, a przedszkole pobiera subwencję na Tymoteusza w wysokości prawie 5 tys. zł. Na co są wydawane te pieniądze? – denerwują się Elżbieta i Przemysław Jurewiczowie, rodzice chłopca. Dyrekcja placówki ani władze gminy nie mają sobie nic do zarzucenia.

AGNIESZKA JASKULSKA

Tymoteusz to autystyczne dziecko, które ma również zaburzenia metaboliczne i potrafi nagle zasnąć na długi czas.

– Nasz synek wymaga ciągłej opieki. Jeździmy na różne prywatne terapie i turnusy rehabilitacyjne, dzięki którym Tymoteusz jest wysokofunkcjonującym autystykiem, zaradnym i w miarę komunikatywnym. Jednak zdarzają mu się też gorsze dni, co ma znaczenie w publicznym przedszkolu – tłumaczą rodzice Tymoteusza.

Chłopiec uczęszcza do przedszkola w Zespole Szkolno- Przedszkolnym w Augustówce w gm. Osieck. Rodzice podkreślają, że dziecku z autyzmem do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju niezbędny jest kontakt z rówieśnikami. Zgodnie z obowiązującymi przepisami takie dziecko może uczęszczać do każdego typu przedszkola – ogólnodostępnego, integracyjnego czy specjalnego.

– Mieszkamy w małej miejscowości i chcemy, aby synek chodził do tutejszego przedszkola, nie chcemy go wozić 35 km do Otwocka. Próbowaliśmy, ale synek wracał z tamtych placówek przestraszony i zalękniony, dlatego zrezygnowaliśmy – tłumaczy Elżbieta Jurewicz, mama Tymoteusza.

Przedszkole otrzymuje co miesiąc subwencję w wysokości 5 tys. zł, aby placówka zapewniła chłopcu edukację, uwzględniając wspomaganie indywidualnego nauczyciela, a także realizując zalecenia z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, m.in. w zakresie dodatkowych zajęć z logopedą, psychologiem czy terapii integracji sensorycznej. – Synek uczęszcza do tej placówki od trzech lat. Dotychczas przedszkole było prywatne i było wiele problemów z realizacją dodatkowych zajęć.
W tym roku placówka przekształciła się w publiczne przedszkole, ale niewiele się zmieniło – skarżą się rodzice.

– Przecież dyrekcja zna naszą sytuację i wie, że Tymoteusz wymaga dodatkowych zajęć. Mimo to od początku roku szkolnego synek nie ma zapewnionej odpowiedniej terapii. Niedawno nauczycielka wspomagająca poszła na zwolnienie, bo jest w ciąży. Jedna przedszkolanka nie poradzi sobie z grupą dzieci i naszym synkiem. To za dużo dla jednej osoby – tłumaczą Elżbieta i Przemysław Jurewiczowie.

Zapytaliśmy o to Halinę Grzegrzółkę, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Augustówce, oraz Karolinę Zowczak, wójta gm. Osieck. – Obecnie nie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkich dodatkowych zajęć, bo nie mamy sali do zajęć sensorycznych i brakuje psychologa. Od dawna go szukamy, ale Augustówka to mała miejscowość i nie ma chętnych – tłumaczy dyrektor placówki.

– Nauczycielka wspomagająca, która dotychczas zajmowała się chłopcem, niedawno poszła na zwolnienie, ale jeśli nie wróci do pracy, to już mamy osobę na zastępstwo – zaznacza.

Karolina Zowczak tłumaczy, że sytuacja Tymoteusza jest znana dopiero od tego roku, gdy utworzono publiczne przedszkole (wcześniej lokal wynajmowało prywatne przedszkole „Leśne Ludki”).

– Wybierając przedszkole w Augustówce, rodzice zdawali sobie sprawę, jakie ta placówka ma możliwości. Chłopiec od września ma zajęcia terapii pedagogicznej (godzina w tygodniu), logopedii (dwie godziny w tygodniu), rewalidacji (dwie godziny w tygodniu) i ma zapewnioną pomoc nauczyciela wspomagającego (20 godzin w tygodniu). Dotąd nie miał jedynie zajęć z integracji sensorycznej – podkreśla wójt Karolina Zowczak. I dodaje, że szkoła zapewnia Tymoteuszowi terapię i edukację, ale nie można porównywać zadań, które realizuje publiczna jednostka, do prywatnej terapii. Wójt Osiecka tłumaczy, że Tymoteusz jest w Augustówce jedynym dzieckiem, które ma zalecenia w kwestii zajęć sensorycznych.

– W Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Augustówce nie ma możliwości utworzenia sali do integracji sensorycznej. Problemem jest również znalezienie osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, która zechciałaby przyjeżdżać na godzinę czy dwie do przedszkola – tłumaczy wójt Karolina Zowczak.

– W przypadku braku sali zajęcia będą mogły zawierać tylko elementy z użyciem przenośnego sprzętu. Specjalną salę do integracji sensorycznej, która została już zaprojektowana, gmina planuje wyposażyć w nowobudowanym żłobku w Sobienkach. Niestety, na jej wyposażenie potrzeba ok. 20 tys. zł – podkreśla wójt Osiecka. Sala zostanie udostępniona dopiero wtedy, gdy gmina znajdzie pieniądze.

Co się dzieje z subwencją, gdy nie są realizowane wszystkie dodatkowe zajęcia? – Subwencja nie wystarcza na pokrycie wszystkich kosztów związanych z terapią Tymoteusza i opieką nad nim – wyjaśnia wójt Zowczak. – Wpaździerniku na chłopca przyznano subwencję w wysokości 4 tys. 863 zł. Wydano 4 tys. 983 zł. Zajęcia z logopedii kosztowały 314 zł 34 gr, terapia pedagogiczna 157 zł 17 gr, rewalidacja 335 zł, do tego wynagrodzenie nauczyciela wspomagającego to wydatek 3 tys. 425 zł, do tego składki ZUS-owskie i pochodne to wydatek 750,76 zł – wylicza wójt Osiecka.

I zaznacza: – Niestety subwencja nie pokrywa w pełni wszystkich kosztów. Jeżeli dołożymy zajęcia z integracji sensorycznej, to prawdopodobnie zmniejszymy liczbę innych zajęć. Rodzice Tymoteusza są rozżaleni, że dyrekcja przedszkola i władze gminy wszystko przeliczają na złotówki, a nie myślą o dobru dziecka. Tymek nie ma większego wyboru niż przedszkole w Augustówce.

– Przedszkole powinno zapewnić dziecku odpowiednie warunki do rozwoju, zwłaszcza jeśli jest to dziecko z autyzmem. Naszym zdaniem po prostu brakuje dobrej woli… – żalą się rodzice chłopca.

Jedna myśl na temat “Przedszkole ma problem z autystycznym dzieckiem

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.