Bezpieczna podróż z rodziną

Klimat się ociepla. Czy to oznacza, że pożegnamy się z zimami? Wręcz przeciwnie. Efekt cieplarniany to m.in. nasilające się ekstrema pogodowe i skrajności. Zimą możemy się zatem spodziewać zarówno mrozów i śniegu, jak i wichur czy ulew

PRZEMEK SKOCZEK

Zacznijmy od tego, co oczywiste, ale zawsze warte przypomnienia. Wymiana opon. Te zimowe gwarantują dwukrotnie krótszą drogę hamowania, w porównaniu z oponami letnimi. Dzieje się tak z dwóch powodów: materiał, z którego powstają, przystosowano do niskich temperatur, jest bardziej miękki i tym samym zachowuje dobrą przyczepność na mrozie. Drugim wyróżnikiem jest kształt bieżnika z szerszymi rowkami i ponacinanymi lamelkami kostki, które skuteczniej odprowadzają wodę i śnieg spod opony.

Zadbajmy o dobre krążenie

W niskich temperaturach spada sprawność akumulatorów. Kiedyś dolewało się płyny, dziś są to raczej urządzenia bezobsługowe, można tylko sprawdzić ich formę i gdy okaże się słaba – po prostu wymienić. Specjaliści przypominają też o świecach żarowych w autach z silnikami Diesla. To motory z zapłonem samoczynnym i w letnich warunkach nie ma problemu z ich uruchomieniem, jednak przy niskich temperaturach świece mogą nie działać, więc ważna jest ich sprawność.

Pamiętajmy o płynach eksploatacyjnych, przede wszystkim hamulcowym i chłodniczym. Ten drugi stacje kontroli pojazdów sprawdzają zazwyczaj za darmo. Jeśli jest złej jakości – wymieniamy. Można też kupić tester i zrobić to samodzielnie. Pamiętajmy o tym, ponieważ zamarznięty płyn chłodniczy powoduje zniszczenie silnika. Wymieniamy na zimowy także płyn do spryskiwaczy. W okresie zimowym zmienia się również skład gazu, który ma inną mieszankę, więcej jest w nim propanu. Jeśli zatem posiadamy wóz z instalacją LPG zamówmy sobie jej regulację.

Ciemno, prawie noc

Jeśli jedziemy w góry, pamiętajmy też o łańcuchach na koła. Oferowane są również „łańcuchy materiałowe”, przypominające z wyglądu pokrowce na koła. Ich zalety to, m.in.: łatwy i szybki montaż, komfort jazdy przy prędkościach do 40 km/godz., brak drgań i wibracji oraz uszkodzeń kół z lekkich stopów.

Pamiętajmy też o umyciu i natłuszczeniu uszczelek w drzwiach i klapie bagażnika, dzięki czemu nie będą nam przymarzać. Zabezpieczmy zamki, nawoskujmy lakier a przede wszystkim pomyślmy o umyciu i zabezpieczeniu podwozia, które na kontakt z solą jest narażone najbardziej. Niezabezpieczony metal szybko skoroduje. Mimo, że współczesne samochody są bardzo dobrze zabezpieczone przed korozją, cudów nie ma a wraz z upływem lat ta ochrona maleje.

I jeszcze jedno. Zimą robi się dużo wcześniej ciemno, nawet popołudniami jeździmy w warunkach nocnych. Bardzo ważna jest więc widoczność. Zadbajmy o sprawność klimatyzacji i filtru kabinowego, bo to gwarancja, że nie będą nam parować szyby. Sprawdźmy stan wycieraczek i światła; nie tylko żarówki, ale też odbłyśniki, które w starszych modelach ulegają korozji. Zmatowieniu ulegają też klosze reflektorów, pod wpływem słońca i nieustannego piaskowania, jakość światła przez to spada. Trzeba je też dobrze ustawiać, na stacjach kontroli pojazdów można to zazwyczaj zrobić bezpłatnie.

Szkodliwe mity

W wielu dziedzinach, także zimowej eksploatacji samochodu, kierujemy się utrwalonymi opiniami, które nie zawsze są skuteczne a także bezpieczne. Niedawno najpopularniejsze zimowe mity krążące wśród zmotoryzowanych obalili mechanicy sieci warsztatowej ProfiAuto Serwis. Oto niektóre z nich.

Mit 1. Rozgrzewanie silnika przed jazdą – okazuje się, że nie ma to nie ma to absolutnie żadnego uzasadnienia technicznego. Ba, z prawnego punktu widzenia może wręcz skutkować mandatem do 300 zł, ponieważ jest to „uciążliwość związana z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem”.

Mit 2. Klimatyzacja tylko podczas upałów – bzdura. Klimatyzacja w miesiącach zimowych jest równie ważna, m.in. osusza powietrze i szyby nie parują. Ponadto we włączonym układzie krąży także olej smarujący i konserwujący klimatyzację. Wyłączona na cała zimę może wiosną nie zadziałać.

Mit 3. Paliwowy koktajl, czyli odrobina benzyny w baku diesla – zły pomysł. W starych autach się sprawdzał, ale nowoczesne silniki wysokoprężne są  wyposażone są w układy Common Rail lub pompowtryskiwacze i nawet najmniejsza ilość benzyny może być dla nich bardzo szkodliwa.

Mit 5. Spirytus albo denaturat zamiast płynu do spryskiwaczy – kolejne dawne przyzwyczajenie. Alkohol szybko paruje i wytrąca się z niego woda, która będzie tworzyć zamarzające smugi na szybie.

Dzieci są najważniejsze

Wyruszając w podróż z rodziną musimy pamiętać szczególnie o ochronie dzieci. Jak podejść do tematu odpowiedzialnie i mądrze? Podpowiada Paweł Kurpiewski – biomechanik zderzeń z Centrum Bezpieczeństwa fotelik.info

Jakie są najczęstsze błędy Polaków podczas kupowania fotelików?

– Najczęstszym błędem Polaków jest kierowanie się ceną, a nie bezpieczeństwem. Bardzo dużo osób kupuje fotelik, tylko dlatego, że wymaga tego prawo i w najniższej cenie – tzw. pseudofoteliki, foteliki z marketu, które nie posiadają testów zderzeniowych, a przez to nie wiemy, jak zachowają się podczas wypadku. Foteliki nietestowane wcześniej w laboratoriach, tak naprawdę testujemy na dzieciach i dopiero w wypadku okazuje się, jak zachowają się podczas zderzenia czołowego, bocznego lub tylnego. W wielu z nich urywają się mocowania pasów bezpieczeństwa, wyrywają się plecy, lub po prostu materiał, z którego są zrobione nie wytrzymuje siły uderzenia i fotelik się rozpada, a dziecko z niego wypada.

Często dzieci giną w tego typu fotelikach, choć zderzenie wyglądało na niegroźne. I na odwrót, wiele jest wypadków, gdzie dzieciom podróżującym w przetestowanych, bezpiecznych fotelikach nic się nie stało, mimo, że samochód został skasowany. Dlatego rekomendujemy foteliki, które mają 4 lub 5 gwiazdek w testach zderzeniowych ADAC (wyniki testów znajdują się na naszej stronie: https://fotelik.info/pl/testy/) oraz ich prawidłowe dobranie do budowy ciała dziecka i kanapy fotelu.

Drugim, kolosalnym błędem, popełnianym przez rodziców jest kupowanie fotelików przez internet, bez przymierzenia do dziecka i do samochodu – bo nawet jeśli fotelik uzyskał dobre wyniki w testach ADAC, a nie przymierzymy go do dziecka i kanapy samochodu (która może być profilowana w różny sposób), nie mamy gwarancji bezpieczeństwa. Przy doborze fotelika nawet długość kości udowej ma znaczenie! W foteliku, który jest pancernie zamontowany w samochodzie, tzn. nie przesuwa się na kanapie i w którym dziecko prawidłowo siedzi i ma dobrze zapięte pasy bezpieczeństwa – maksymalizujemy szanse na przeżycie dziecka podczas wypadku.

Od jakiego wzrostu/wieku możemy z czystym sumieniem posadzić dziecko w foteliku przodem do kierunku jazdy?

– Pierwszy fotelik (0-13 kg) zawsze jest montowany tyłem do kierunku jazdy i z niego dzieci przesiadają się już około 12-15 miesiąca życia. Natomiast Centrum Bezpieczeństwa fotelik.info rekomenduje, aby tyłem do kierunku jazdy wozić dzieci do 4-5 roku życia, najdłużej jak się da. Najbezpieczniejsze foteliki w drugiej kategorii wagowej (od 9 do 18 kg), również można montować tyłem do kierunku jazdy. Im dłużej dziecko jeździ w foteliku RWF (tyłem do kierunku jazdy), tym dłużej jego szyja jest 5x bezpieczniejsza, podczas ewentualnego wypadku.

Bezpieczna podróż z dzieckiem to nie tylko dobór fotelika. Na jakie jeszcze elementy zwracacie Państwo uwagę podczas prowadzonych przez siebie szkoleń i inspekcji fotelików?

– Dobrze dobrany i zamontowany fotelik to podstawa, ale warto zwrócić też uwagę na takie rzeczy jak kolizja fotelika z zagłówkiem kanapy samochodowej, czy kurtyną boczną. Ważne jest też, aby mama siedziała z przodu, obok kierowcy, a nie przy dziecku z tyłu. Podczas wypadku ma to kolosalne znaczenie, bo podczas zderzenia zdarza się, że – jeśli nastąpi zwrot ciała matki w kierunku dziecka w foteliku, to może ona przygnieść je swoim ciałem  (więcej o tym: https://fotelik.info/pl/news/mama-siedzi-z-przodu,327.html). Dodatkowo warto pamiętać, że każdy przedmiot znajdujący się na pokładzie samochodu w momencie wypadku, staje się latającym pociskiem, który może zagrozić zarówno dziecku, jak i każdemu innemu pasażerowi pojazdu – dotyczy to wszystkiego: od kobiecej torebki po butelkę wody. Podczas jazdy autem nie powinniśmy dziecku pozwalać na spożywanie pokarmów, bo jeśli nastąpi nawet nagłe hamowanie – może to spowodować jego zakrztuszenie i narazić na utratę zdrowia, a nawet życia dziecka. Dodatkowo okruchy mogą zepsuć lub zablokować zamek uprzęży pasów w foteliku samochodowym (więcej na ten temat w tekście: https://fotelik.info/pl/news/okruchy-a-zamek-uprzezy-fotelika-dlaczego-w-aucie-nie-jemy-ciastek,1078.html).

Lepiej pędzić do celu, czy robić przerwy?

– Powinniśmy jechać zgodnie z potrzebami swoimi i dziecka – pamiętać o potrzebach fizjologicznych i wpasować się w rytm karmienia, skoro, jak powiedzieliśmy wyżej, nie pozwalamy na jedzenie podczas jazdy autem.

Nie polecamy chyba sposobu pt. „masz telefon i będzie spokój”?

– Nie, nie dajemy dziecku telefonu w samochodzie, bo może to źle wpływać na jego błędnik i powodować złe samopoczucie oraz odruchy wymiotne, a poza tym “wychowanie” lub “pacyfikowanie” dzieci przy użyciu mediów cyfrowych to naprawdę bardzo zły pomysł. Ale to już temat na rozmowę z dobrym pedagogiem.

 

Jedna myśl na temat “Bezpieczna podróż z rodziną

  • 18 grudnia 2019 o 10:56
    Permalink

    Bardzo ciekawy artykuł + został tu poruszony ważny temat! Niestety, cały czas wielu rodziców NIE WIE, że źle przewozi swoje dzieci. A czasami wystarczy po prostu zasięgnąć opinii specjalisty, zajechać na inspekcję fotelika i UPEWNIĆ SIĘ, że w razie wypadku, nasze dziecko będzie maksymalnie chronione. Ile dzieci przeżyłoby wypadki, gdyby jechały w odpowiednich fotelikach, a nie styropianowych podkładkach… Świadomość w tym temacie cały czas jest niska, więc trzeba o tym mówić głośno. Stop pseudo-fotelikom!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.