Ulica Jacka Kałuszki

Być może już niedługo niewielka ślepa uliczka bez nazwy odchodząca od ul. Poniatowskiego zyska patrona. Pojawił się pomysł, aby nazwać ją imieniem zmarłego w 2018 roku podróżnika i reportera, wieloletniego współpracownika „Linii Otwockiej” Jacka Kałuszki.

PRZEMEK SKOCZEK

Z taką inicjatywą wystąpił mieszkaniec Otwocka Roman Jackowski, który ma przy tej ulicy działkę. Niebawem będzie się tam budował jego syn. Z Jackiem znali się wiele lat. Chciałby oddać mu w ten sposób hołd. Uznał, że w naszej redakcji zyska orędowników tego pomysłu.

– Gdy zaczęliśmy z synem załatwiać formalności przed inwestycją, okazało się, że nasza mała uliczka nie ma nazwy. To znaczy ma roboczą, formalnie to Ulica bez nazwy numer 5. Nie można mieć takiego adresu, więc pewnie przypadłby nam jakiś numer przy ul. Poniatowskiego, bo działka jest narożna. Pomyślałem jednak, że byłoby fajnie, gdyby syn mieszkał przy ul. Jacka Kałuszki nr 1 – opowiada Roman Jackowski.

– Znaliśmy się z Jackiem wiele lat, kilka razy wspólnie wyjeżdżaliśmy, mieliśmy też pewien niezrealizowany projekt rowerowy na Podlasiu. On mieszkał dosłownie kilkaset metrów stąd, więc lokalizacja jest idealna – argumentuje.

Otwocczanin przygotowuje właśnie wniosek, który lada dzień złoży w urzędzie miasta. Machina ruszy.

Roman Jackowski wystąpił z inicjatywą nadania tej uliczce imienia Jacka Kałuszki. Jaką decyzję podejmą otwoccy radni?

– Taka procedura może potrwać nawet do trzech miesięcy. Prezydent przekazuje wniosek do odpowiednich wydziałów, musimy zająć się całą stroną formalno-prawną, sprawdzić własność terenu, uzyskać ewentualne zgody. Dopiero potem wniosek trafia pod obrady komisji rady miejskiej, która go opiniuje, a decyzję podejmują radni na sesji – informuje Janina Ćwiek z wydziału gospodarki gruntami otwockiego urzędu. Dodaje też, że wniosek warto dobrze umotywować.

Z tym nie powinno być problemu. Jacek Kałuszko był nie tylko obieżyświatem, przewodnikiem beskidzkim, lecz także lokalnym dziennikarzem i krajoznawcą, autorem wielu publikacji o ziemi otwockiej. Kochał nasz region i promował go od wielu lat. Wydał m.in. album „Kapliczki, figury i krzyże przydrożne powiatu otwockiego” i wraz z Pawłem Ajdackim znakomity przewodnik „Otwock i okolice”. O naszym regionie, ludziach i miejscach napisał też setki reportaży i artykułów do „Linii Otwockiej”, z którą był związany niemal od początku istnienia naszego tygodnika, czyli prawie 20 lat.

2 maja miną dwa lata od śmierci Jacka. Mamy nadzieję, że to wystarczający czas, by urzędnicza machina „przemieliła” wniosek i właśnie w rocznicę uda się odsłonić tabliczkę z jego nazwiskiem.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.