Gabinet osobliwości

PRZEMEK SKOCZEK

Jest taki dowcip mówiący o tym, czym są ambiwalentne odczucia. To wtedy, gdy teściowa spada w przepaść twoim nowym samochodem. Podobnie mogą czuć się niektórzy z nominowanych do tytułu Osobowość Roku 2019. W tym gronie nie brakuje naszych lokalnych aktywistów.

Od dwóch tygodni trwa plebiscyt organizowany przez dziennik „Polska Times”. Kandydatów do tytułu Osobowość Roku 2019 można było nominować w pięciu kategoriach: Kultura, Nauka, Działalność społeczna i charytatywna, Biznes oraz Polityka, samorządność i spo-łeczność lokalna. Wyniki poznamy pod koniec lutego albo na początku marca. „Celem naszej akcji jest uhonorowanie ludzi nietuzinkowych, pomysłowych, aktywnych i ciekawych, tych, którzy konsekwentnie realizują obrany cel i pociągają za sobą innych” – piszą organizatorzy. Brzmi bardzo obiecująco.

Osobowość Roku – to zaszczytny tytuł. Ma swój ciężar i prestiż. A raczej powinien mieć. Wśród zgłoszonych osób jest też wielu mieszkańców Otwocka i powiatu otwockiego. Z ciekawością wszedłem więc na stronę dziennika, by zobaczyć, kto znalazł się w tym elitarnym gronie. Kto ma szansę nosić dumny tytuł Osobowości Roku 2019. Okazało się, że trafiłem do swoistego gabinetu osobliwości, gdzie obok ludzi o bezdyskusyjnym dorobku i osiągnięciach, znalazły się też „osobowości”… hmm, nazwijmy to, dyskusyjne. Wśród prawdziwych tytanów pracy, pasjonatów, którzy dla wyższych celów od dawna poświęcają swój czas i realizują naprawdę duże rzeczy, budując przy okazji swoją społeczną pozycję, pojawiają się osoby, których nominacji doprawdy nie rozumiem. Owszem, mogę docenić pracę niektórych z nich, profesjonalizm, umiejętności, ale czy to wystarczy, by zasłużyć na bycie Osobowością Roku?

Celowo pomijam nazwiska (każdy może je sprawdzić sam i ocenić), bo nie chodzi mi o piętnowanie kogokolwiek. Tym bardziej że często sami kandydaci mogli w ogóle nie wiedzieć o nominacjach. Z regulaminu wynika, że zgłoszenia kandydatów mógł dokonać właściwie każdy, ale o wpisaniu na listę do głosowania decydowała ostatecznie powołana przez organizatora trzyosobowa Komisja Plebiscytowa. To ona dokonywała weryfikacji kandydatów. Moim zdaniem się nie popisała…

Niesmak budzi również fakt, że aby móc głosować na kandydatów (poprzez kliknięcie lub SMS), trzeba wykupić abonament na elektroniczne wydanie gazety. Chcesz oddać głos – płać! Mało zachęcające. Dodatkowo sam sposób przyznawania tytułów sprawia, że wygrają nie ci, którzy naprawdę na to zasługują, lecz kandydaci z najbardziej aktywną grupą znajomych.

To wszystko razem sprawia, że plebiscyt jest bardzo kontrowersyjny, a niektórym nominowanym, zgłaszając ich, zrobiono niedźwiedzią przysługę. Mają prawo do ambiwalentnych uczuć. Na pewno miał takie znany piewca regionu Paweł Ajdacki, który nie ukrywał zdziwienia, gdy zobaczył swoje nazwisko na liście kandydatów. Zniesmaczony formułą plebiscytu, napisał na swoim facebookowym profilu: „Zwracam się z prośbą o niewysyłanie płatnych sms-ów popierających moją kandydaturę, a zaoszczędzone ewentualnie w ten sposób środki proszę przeznaczyć na wsparcie osób naprawdę potrzebujących pomocy”. To najtrafniejszy komentarz do tej kuriozalnej inicjatywy!

Jedna myśl na temat “Gabinet osobliwości

  • 24 stycznia 2020 o 20:10
    Permalink

    „Polska Times” specjalizuje się w plebiscytach, które mają na celu chyba tylko wyciągnięcie pieniędzy od głosujących. „Osobowość roku” nie jest jedynym. Pamiętam np. oparty na takich samych zasadach plebiscyt „Nauczyciel na medal” z 2018 r. Wtedy też osoby nominowane dowiadywały się o nominacji z mediów i nie miały wpływu na to, że redakcja wykorzystuje ich nazwisko i zarabia, żerując na sympatii i szacunku otoczenia do osoby nominowanej. Znam osoby wtedy nominowane, które były równie zniesmaczone, jak dziś pan Paweł Ajdacki i też apelowały „nie głosujcie na mnie”. To chyba jedyna właściwa reakcja w tej sytuacji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.