Skatował na śmierć, bo bronił córki?

Do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie mężczyzny, który na oczach siedmioletniej córki wdał się w bójkę na szkolnym boisku. Potem zostawił skatowanego 51-latka bez pomocy. Mężczyzna zmarł. Dariusz R. przekonuje wymiar sprawiedliwości, że bronił córki przed zaczepkami 51-latka i zeznał, że „działał w obronie koniecznej”. Teraz ojciec dziewczynki odpowie za śmiertelne pobicie, za co grozi mu dożywocie.

AGNIESZKA JASKULSKA

O szczegółach brutalnego pobicia na szkolnym boisku w Otwocku, do którego doszło w piątek, 7 grudnia 2018 roku około godz. 20, „Linia” CZYTAJ TUTAJ poinformowała pierwsza. Prokuratura Rejonowa w Otwocku zakończyła śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia.

45-letni Dariusz R. wyszedł wieczorem z siedmioletnią córką i psem na spacer. Byli na szkolnym boisku, gdy obok szkoły przechodził 51-letni Sławomir U., mieszkaniec Warszawy, który wracał z imprezy od znajomych. 51-latek przeskoczył przez ogrodzenie i próbował zaatakować Dariusza R. Całe zdarzenie nagrały kamery monitoringu, które są zainstalowane na budynku szkoły.

Prokuratura nie jest pewna, co skłoniło 51-latka do tego, że postanowił interweniować. Niewykluczone, że nie spodobało mu się zachowanie ojca wobec córki. „Stali na terenie boiska, ojciec krzyczał na dziewczynkę”– mówił ponad rok temu w rozmowie z „Linią” jeden ze świadków zdarzenia. Na nagraniu widać, jak mężczyźni się kłócą, potem dochodzi do rękoczynów.

Dariusz R. był jednak silniejszy i zaczął katować 51-latka. W tym czasie przerażona dziewczynka uciekła. Jej ojciec bił mężczyznę pięściami po głowie, kopał go, nawet gdy 51-latek leżał i się nie ruszał. Zadał kilka kopnięć w krtań… Skatowanego mężczyznę zostawił na boisku i odszedł. W tym samym czasie jeden ze świadków, który zauważył bijatykę, poinformował policję.

Funkcjonariusze, którzy dotarli na miejsce zdarzenia, wezwali służby medyczne. Mimo pomocy Sławomir U. zmarł w karetce dwie i pół godziny po bójce. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł wskutek odniesionych obrażeń głowy, krtani i klatki piersiowej oraz niewydolności oddechowo-krążeniowej. Ciosy, które zadał Dariusz R., były tak silne, że Sławomir U. miał m.in. liczne złamania kości w okolicy szyi. Jak później się okazało, kluczowe było uderzenie w krtań.

Dariusz R. został zatrzymany dwa dni po zdarzeniu. Okazało się, że był dobrze znany policji. Był notowany m.in. za przestępstwa z użyciem przemocy. 45-latek przedstawił organom ścigania swoją wersję zdarzeń, ale szkolny monitoring nie pozostawiał wątpliwości w kwestii tego, co wydarzyło się w piątkowy wieczór na boisku.

– Prokurator zarzuca oskarżonemu, że 7 grudnia 2018 roku pobił 51-letniego mężczyznę, który doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego zgonem – mówi Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

W toku śledztwa 45-latek przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Oskarżony zapewniał śledczych, że działał w obronie koniecznej, jednak to nie przekonało prokuratury. Niedawno do sądu trafił akt oskarżenia w jego sprawie. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym Dariuszowi R. grozi dożywocie. Jednak sąd może zmniejszyć mu karę. Jak wynika z opinii sądowo-psychiatrycznej, oskarżony „w czasie czynu miał w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność”.

Jedna myśl na temat “Skatował na śmierć, bo bronił córki?

  • 4 lutego 2020 o 11:49
    Permalink

    „w czasie czynu miał w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność”„w czasie czynu miał w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność”?? bo co? bo był naćpany? Cackajcie się dalej z bandziorami…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.