Pół roku zimnej wojny

Od wielu miesięcy w MOK-u trwał konflikt między dyrekcją placówki a Zespołem Tańca Polskiego. Gdy sprawa wydawała się już przegrana, a zespół bliski rozwiązania, nagle osiągnięto porozumienie.

PRZEMEK SKOCZEK

Zespół Tańca Polskiego działa w Miejskim Ośrodku Kultury w Józefowie od 1 października 2007 roku. W trakcie zajęć w różnych grupach wiekowych dzieci i młodzież poznają tańce narodowe, najlepsi tancerze z sukcesami biorą udział w ogólnopolskich turniejach. Zespół od 2012 roku prowadzi Łukasz Neter. Instruktorem muzycznym jest Mateusz Chmielewski.

Koniec autonomii

ZTP był przez lata oczkiem w głowie i dumą MOK-u i jego dyrektor Danuty Wojciechowskiej. Jakiś czas temu coś się zmieniło. Tak twierdzą prowadzący zespół oraz rodzice dzieci, które uczestniczą w zajęciach.

„Jako rodzice dzieci tworzących Zespół Tańca Polskiego w Józefowie jesteśmy poważnie zaniepokojeni działaniami kierownictwa MOK-u, które to działania (w naszym przekonaniu) są ze szkodą dla zespołu. Do 2018 roku pan Łukasz Neter miał dużą autonomię w sposobie prowadzenia zajęć, a zespół funkcjonował bardzo dobrze, czego potwierdzeniem są liczne nagrody. Sytuacja z powodów dla nas niezrozumiałych zmieniła się” – czytamy w piśmie skierowanym do burmistrza Józefowa.

– Z inicjatywy pani dyrektor zespół miał zdecydowanie mniej występów scenicznych oraz nie brał udziału w turniejach i konkursach. Przejęła ona także organizację naborów do ZTP, które dotąd przeprowadzał pan Neter. Ostatecznie nabory się nie odbyły. Pan Neter otrzymał również zakaz komunikowania się z rodzicami. Został wyznaczony do tego celu opiekun zespołu w MOK-u, co w efekcie wprowadziło chaos i dezinformację
– wymieniają rodzice.

– Dyrekcja zaczęła nawet ingerować w repertuar, zmieniano w ostatniej chwili temat koncertu szykowanego przez wiele miesięcy. W efekcie w ogóle się on nie odbył. Ograniczono wiek dzieci mogących uczęszczać do ZTP do 15. roku życia, argumentując to rozmiarem strojów. Jest to niedorzeczny argument, tym bardziej że w ubiegłych latach zajęcia były prowadzone również dla grupy dorosłych – dodają.

Czy chodzi tylko o pieniądze?

Rodzice mówili o niejasnościach związanych z finansowaniem zespołu, o ich zdaniem nieuzasadnionym podnoszeniu opłat za zajęcia i to aż o 100 proc. z 50 do 100 zł, przy jednoczesnym obniżeniu oferty. Zarzucano, że nie korzysta się z grantów i dofinansowań. Miasto odbijało piłeczkę, wykazując, że cena zajęć zależy od wielu czynników, m.in.: liczby zatrudnionych osób, materiałów, sprzętu używanego do ich realizacji, a także wydłużenia czasu trwania zajęć z 60 do 90 minut.

Z wieloma argumentami rodzice się nie zgadzają. Konflikt trwał i wydawał się nie do rozwiązania. W czerwcu 2019 roku nad zespołem zawisła nawet groźba rozwiązania. Kulminacją napięcia było zawieszenie na kilka tygodni działalności zespołu na początku stycznia. Powodem miało być niedopięcie budżetu spowodowane żądaniem podwyżek dla instruktorów. Brakująca kwota to ok. 12 tys. zł.

– Przez te wszystkie miesiące dążyłem do porozumienia, a przede wszystkim dowiedzenia się, skąd nagle taka zmiana nastawienia dyrekcji do zespołu i do mojej oceny pracy z nim – zaznacza Łukasz Neter. – Bez skutku. Rzeczywiście zwracaliśmy się o podwyżkę, bo nie dostaliśmy jej od kilku lat, a praca z zespołem jest bardzo angażująca. Powiedziano nam, że to absolutnie niemożliwe – dodaje.

Zaskakujący rozejm

Rozgoryczeni sytuacją rodzice interweniowali w urzędzie miasta. Wiceburmistrz Piotr Gąszcz poprosił dyrektor Wojciechowską o zorganizowanie spotkania. Odbyło się ono w połowie stycznia. Uczestnicy liczyli, że otrzymają odpowiedzi na wszystkie pytania. Dyrektor nie dotarła, w dniu spotkania nie było jej też w pracy. Jednak po tym spotkaniu nastąpił nagły zwrot.

– Na drugi dzień otrzymałem informację, że pani dyrektor zgodziła się na nasze warunki. Byłem bardzo zaskoczony, ponieważ – przyznaję – wydawało mi się, że sprawa nie ma szans na pozytywne zakończenia. W poniedziałek, 20 stycznia podpisaliśmy umowę. Zespół nadal działa – mówi Łukasz Neter. – Mam nadzieję, że nasza współpraca z dyrekcją będzie owocna i puścimy całe to nieporozumienie w niepamięć – dodaje.

Radości nie ukrywa też wiceburmistrz Gąszcz. – Cieszę się z tego porozumienia. Wydaje mi się, że dotąd z obydwóch stron zabrakło konstruktywnej rozmowy na temat kontynuowania współpracy. Teraz to się udało. Zespół powinien działać, mam nadzieję, że dojdzie do prawdziwego pojednania i współpraca będzie się układać. Miasto na pewno przyjrzy się sposobowi funkcjonowania zespołu i jego finansowania. Pewne wątki, które pojawiały się w trakcie konfliktu, wymagają kontroli, ale wierzę w rozwój Zespołu Tańca Polskiego, bo to sztandarowy zespół Miejskiego Ośrodka Kultury – mówi wiceburmistrz.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.