Dość zmian wprowadzanych „rzutem na taśmę”

Karczewscy radni zdecydowali podczas nadzwyczajnej sesji, że nie przyjmą zaproponowanych przez burmistrza zmian w uchwale budżetowej. Powodem tej decyzji nie jest brak zgody na zmiany, które w znacznej mierze polegają na wprowadzeniu do budżetu środków ze źródeł zewnętrznych, ale tryb procedowania, a przede wszystkim brak skierowania zagadnień pod obrady merytorycznych komisji. Radni podkreślają też, że gmina stara się o pieniądze na nowe zadania, ale nie realizuje tych wcześniej zaplanowanych.

SYLWIA WYSOCKA

Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Karczewie, która odbyła się w poniedziałek, 9 marca, początkowo miała zawierać jeden punkt: stanowisko w sprawie planowanej budowy autostrady A50. Kilka dni przed sesją okazało się jednak, że urząd przedstawił radnym dodatkowe zagadnienia – zmiany w uchwale budżetowej i w wieloletniej prognozie finansowej.

Głosujemy i do widzenia!

Zmiany wprowadzane w budżecie w ciągu roku to nic nadzwyczajnego, ale tym razem radni powiedzieli „dość” takiemu trybowi procedowania. Jak zauważyła wiceprzewodnicząca rady Anna Rudnicka, ostatnio w Karczewie wiele tematów omawianych jest na sesjach nadzwyczajnych.

– Nie rozumiem, dlaczego nie można przygotować materiałów i zwołać zwyczajnej sesji – mówi wiceprzewodnicząca. – Na zwyczajnej sesji można zadać pytania, są interpelacje, wolne wnioski. Na sesjach nadzwyczajnych głosujemy, rozchodzimy się i do widzenia – dodaje.

Rzeczywiście, na 25 dotychczasowych sesji w Karczewie kilkanaście odbyło się w trybie nadzwyczajnym, bo na szybko trzeba było wprowadzać zmiany lub przedyskutować tematy, które pojawiły się nieoczekiwanie, a czas naglił. Większość z tych sesji została zwołana na wniosek burmistrza. Jak komentuje przewodniczący rady miejskiej Piotr Żelazko, czasami okazywało się, że nie były to zmiany niecierpiące zwłoki, które trzeba wprowadzać w trybie ekspresowym.

Tym razem zmiany budżetowe miały dotyczyć m.in. zadań, na które gmina pozyskała lub miała pozyskać środki zewnętrzne. Chodzi np. o pilotażowy program wdrożenia usług opiekuńczych w formie teleopieki, program finansowania odbioru odpadów z folii rolniczych oraz nowe zadanie – dokumentację ciągu pieszo-rowerowego przy ul. Częstochowskiej, z perspektywą pozyskania środków na budowę tego ciągu w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

Zmiany bez dyskusji

Oczywiście umiejętność pozyskiwania środków zewnętrznych przez gminę to duża wartość, ale radni chyba nie chcą czuć się jak „maszynki do głosowania” akceptujące wszystko bez dyskusji. Temat teleopieki nie był np. omawiany na komisji zdrowia – co podkreśliła jej przewodnicząca Małgorzata Spirowska. Pytania budzi nie tylko podział kosztów na to zadanie, w którym wkład własny gminy (18 tys. 700 zł) jest ponaddwukrotnie wyższy od dotacji (8 tys. 37 zł), ale przede wszystkim to, kto i na jakich zasadach miałby skorzystać z teleopieki.

Środki na utylizację folii rolniczych wzbudziły nie mniej kontrowersji. Chociaż tu cała kwota (92 tys. 766 zł) ma być refundowana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, to zdaniem przewodniczącej komisji rolnictwa Iwony Sieczki sposób informowania o składaniu wniosków w tym programie był niewystarczający i nie wszyscy sołtysi dostali taką informację do przekazania mieszkańcom (informację zamieszczono tylko na stronie internetowej urzędu i w gminnym biuletynie). Poskutkowało to tym, że np. z Janowa wpłynęło blisko 20 wniosków, a z pozostałych kilku sołectw najwyżej po dwa.

Ostatnia kwestia, czyli 40 tys. zł na dokumentację ciągu pieszo-rowerowego przy ul. Częstochowskiej, wywołała nie mniej emocji. Ten nowy pomysł urzędnicy tłumaczyli tym, że ul. Częstochowska prowadzi do rozrastającego się osiedla domów wielorodzinnych, gdzie bezpieczeństwo pieszych może być zagrożone. Tyle że radni – zwłaszcza z terenów wiejskich – zgłaszali wcześniej inne miejsca (np. przy drodze Ostrówek–Kosumce), które wymagają analogicznego działania. Ponadto na poprzedniej sesji, aby pozyskać środki na termomodernizację hali sportowej, zdejmowano środki z innych planowanych na ten rok inwestycji. Obecnie zamiast przywracać pieniądze na zaplanowane na ten rok inwestycje, wprowadza się do budżetu nowe zadania.

Radni nie poszli po rozum do głowy…

Burmistrz Michał Rudzki apelował do radnych, żeby „poszli po rozum do głowy” i pozytywnie zaopiniowali zaproponowane zmiany w budżecie. – jest to niezbędne, aby aplikować o środki zewnętrzne. Chodzi o to, by gmina wykorzystała takie pieniądze, a nie było to blokowane tak po prostu – mówił burmistrz, podkreślając, że wszystkie te zadania będą służyć dobru mieszkańców.

Większość radnych zdecydowała jednak, że te decyzje wymagają zastanowienia i dyskusji. Obecni na sesji urzędnicy przyznali, że ewentualne późniejsze wprowadzenie tych zmian w budżecie nie musi skutkować utratą dofinansowań. Jedynie w przypadku teleopieki brak wkładu własnego może spowodować, że środki zostaną przekazane innej gminie.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.