Za pomoc chcemy odpłacić dobrem

Są historie, które mogły skończyć się tragicznie, ale prowadzą do happy endu. Jedną z nich przeżyła rodzina z Józefowa, która najpierw w pożarze straciła niemal wszystko, potem dostała nieoczekiwaną pomoc, a teraz sama chce dzielić się swoim szczęściem

PRZEMEK SKOCZEK

Była noc 5 lutego, gdy panią Magdę, mamę trzech dziewczynek, obudziła 10-letnia córka Emilia. Palił się ich dom. – Byłam sama z dwiema córkami, najstarszą i najmłodszą, która miała wtedy dopiero miesiąc. Mąż ze średnią, sześciolatką, został w szpitalu na Niekłańskiej. To Emilia zorientowała się, że na poddaszu nad jej pokojem bucha ogień. Obudziła mnie, podała numer 112, by wezwać pomoc. Ja byłam w kompletnym szoku, a ona opanowana i trzeźwo myśląca. Uratowała nas! – wspomina z napięciem pani Magda, teraz już szeroko uśmiechnięta, bo najgorsze jest za nimi. Wystarczył miesiąc.

Uwinęli się w kilka dni

Mieszkanie uległo całkowitemu zniszczeniu i nie nadawało się do zamieszkania. – Wszystko było przesiąknięte dymem, zalane bądź spalone. Wymagało generalnego remontu. Mieliśmy ubezpieczenie, ale procedury trwają. Sam remont też. Liczyliśmy się z tym, że będziemy potrzebowali co najmniej pół roku na powrót do normalności – wspomina pani Magda. – Zwróciliśmy się o pomoc do miasta, ale usłyszeliśmy, że nie ma żadnych wolnych lokali zastępczych. Wylądowaliśmy u teściów w Gliniance. Na szczęście były ferie, bo przecież szkoła i przedszkole dziewczyn oraz wszystkie dodatkowe zajęcia mamy w Józefowie. Nie wyobrażam sobie dojazdów z Glinianki kilka razy dziennie, na dodatek z miesięcznym dzieckiem – dodaje.

Choć miasto bezpośrednio nie pomogło, to właśnie wizyta w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej okazała się przełomowa. To tam rodzina pani Magdy dowiedziała się, że producent programu „Nasz nowy dom” zwrócił się do placówki o pomoc w szukaniu rodzin potrzebujących wsparcia.

– MOPS nas zgłosił. Burmistrz dodatkowo wysłał list ze wstawiennictwem. Okazało się, że pasujemy idealnie i spełniamy wszystkie warunki. Jeden z nich, bardzo ważny, to prawo własności do domu czy mieszkania. My je mamy – podkreśla mieszkanka Józefowa. – Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Spotkania, rozmowy, wywiad dotyczący naszych gustów, nagrania w zniszczonym mieszkaniu i wreszcie sam remont, który trwał rzeczywiście kilka dni. Tu nie ma żadnego przekłamania, ekipa działa ekspresowo! – zapewnia.

Pani Magda i cała rodzina jest zachwycona odnowionym mieszkaniem. Nie może na razie opowiadać o szczegółach remontu ani tym bardziej pokazywać efektu prac. Umowa z Polsatem nakazuje poczekać do emisji programu z ich udziałem. Ma to być odcinek 18., na antenie ukaże się w maju lub w czerwcu.

Też chcemy pomóc!

To nie koniec tej historii. Zaraz po pożarze rodzina pani Magdy zgłosiła się po pomoc do otwockiej fundacji Pro Homini. Uruchomiono zbiórkę pieniędzy na remont. Teraz, gdy został on sfinansowany przez program, postanowili te pieniądze oddać innej potrzebującej rodzinie.

– Nie wyobrażam sobie, żeby nie dzielić się pomocą z innymi, zwłaszcza że tak niedawno sama jej potrzebowałam. Nasza historia była dramatyczna, ale skończyła się dobrze. Nikomu nic się nie stało. Mamy zdrowe dzieci – to najważniejsze. Dlatego postanowiłam wszystko, co fundacja dla nas zebrała, przekazać innej podopiecznej Pro Homini. To kobieta, która samotnie wychowuje chore dziecko – opowiada pani Magda.

– Nie ma nic gorszego niż choroba dziecka. Od dawna angażuję się w różne akcje, które wspierają rodziców w walce o zdrowie ich dzieci. Są to między innymi maluchy chorujące na SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni. Ich wyleczenie jes tmożliwe,ale niesamowicie kosztowne. To są miliony złotych, ale trzeba o te pieniądze walczyć za wszelką cenę – dodaje.

– Zbiórka dla rodziny pogorzelców trwała tylko dwa tygodnie. Udało się uzbierać kilka tysięcy złotych, które teraz trafią na konto małej Zoi czekającej na kolejną, ratującą życie operację – wyjaśnia prezes fundacji Ewa Jedynak. Przekazanie tych pieniędzy miało być małą uroczystością dla wszystkich stron. Obecna sytuacja na to nie pozwala. Potrzebująca rodzina otrzyma przelew, a wraz z nim mnóstwo pozytywnej energii i życzenia wiary w to, że może być lepiej i wszystko się ułoży.

 
Razem z Zojeczką bardzo dziękujemy za wsparcie w trudnej walce o życie i zdrowie mojej córki. Kiedy tylko się dowiedziałam o wsparciu od rodziny pani Magdy nie mogłam uwierzyć, że ktoś w tak trudnej sytuacji życiowej jest w stanie pomyśleć właśnie o nas. Przed Zojka jeszcze te najważniejsze – operacje czaszki, których ogromnie się boję, że względu na trudność wykonania, jak również ze względów finansowych – nadal brakuje nam jeszcze dużo pieniędzy. Dziękujemy za ten gest, wspaniały i dodający otuchy, że i nam się uda!
Mama Zoi
 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.