Kochaj się na zdrowie! Seks to witamina młodości

Życie intymne po pięćdziesiątce wciąż stanowi tabu, chociaż z pewnością mniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Badania wyraźnie pokazują jednak, że wbrew stereotypom aktywność seksualna nie kończy się wraz z przekroczeniem tej magicznej granicy wieku. Nie wyczerpują się zresztą nie tylko chęci, lecz także możliwości.

AGATA LEGAN

Myślenie o seksualności człowieka jest ściśle związane z jego przekonaniami religijnymi. Ponieważ większość Polaków przez całe pokolenia łączyła aktywność seksualną z prokreacją, zgodnie z nauką Kościoła menopauza czy andropauza były traktowane niemal jako biologiczny wyznacznik etapu „życia bez seksu”. Rewolucja w myśleniu o seksie po 50. roku życia rozpoczęła się zaledwie kilkanaście lat temu.

Badacze tematu wyszli z założenia, że zachowania seksualne człowieka pełnią trzy funkcje: biologiczną (zachowanie gatunku), psychologiczną (zaspokojenie potrzeb) i społeczną (budowanie więzi międzyludzkich). Kiedy po menopauzie kobieta traci zdolność prokreacji, tylko pierwsza z tych funkcji przestaje być spełniana, pozostałe są nadal aktualne, dlatego należy zatroszczyć się o ich realizację.

W 2007 r. opublikowano wyniki pierwszych badań nad seksem osób starszych w Polsce, które przeprowadził prof. Zbigniew Izdebski. 73 proc. ankietowanych przyznało wówczas, że seks może w każdym wieku dostarczać cennych i dobrych przeżyć, przy czym aż 65 proc. uważało, że na przyjemność wpływa fakt, że w tym wieku nie ma już obaw o niechcianą ciążę. W ankietach z ostatnich lat prawie połowa osób po 60. roku życia deklaruje, że uprawia seks przynajmniej raz w miesiącu. Co więcej, odczuwa z niego większą satysfakcję niż w młodości. Dlaczego? Odpowiedzi są zaskakująco zgodne: nie martwią się kredytami, które trzeba spłacać, mają więcej czasu, dzieci się wyprowadziły, samoświadomość jest większa, a kompleksów – jakby mniej. Warto też wiedzieć, że – zdaniem naukowców – właśnie w okolicach 60. roku życia potrzeby seksualne mężczyzn
i kobiet są najbardziej wyrównane.

Nie wstydź się!

Jako najczęstszą przyczynę spadku częstotliwości lub całkowitej rezygnacji z pożycia wymienia się problemy natury zdrowotnej. Nie muszą jednak wiązać się one z niższą aktywnością seksualną. Co więcej, wiadomo z całą pewnością, że pomaga ona utrzymać organizm w dobrej formie. W leczeniu bólu ma np. podobny efekt jak dwie aspiryny. Łagodzi dolegliwości menopauzalne, reumatyzm, migreny, stymuluje metabolizm, wzmacnia mięśnie, uodparnia na stres i zmęczenie oraz ogólnie poprawia samopoczucie.

Warto przy tym pamiętać, że dla naszego ciała satysfakcjonujący seks to nie tylko stosunek, lecz także dotyk, pieszczoty, a nawet aktywność czysto werbalna o podtekście seksualnym – wszystko to budzi bowiem podobne emocje, wspiera zdrowie psychiczne i fizyczne.

W tym kontekście szkodliwe jest przekonanie, że jakiekolwiek choroby stanowią przeciwwskazanie do seksu. Stronią od niego np. mężczyźni z chorym sercem albo po zawale. Tymczasem klasyczny (nieforsowny) stosunek nie jest wielkim wysiłkiem dla serca, a pacjent po przebytym zawale może podjąć aktywność seksualną już po miesiącu. Istnieje oczywiście związek impotencji z cukrzycą, nadciśnieniem czy farmakologicznym leczeniem innych schorzeń, ale w większości przypadków problem ten da się rozwiązać po konsultacji z lekarzem i np. zmianie leków lub zastosowaniem się do dodatkowych zaleceń.

Tymczasem pacjenci (72 proc.!) zazwyczaj przyjmują, że zaburzenia erekcji czy spadek libido to rzecz normalna w ich wieku lub stanie, i nie poruszają tego tematu podczas wizyty u specjalisty. W konsekwencji nie otrzymują również profesjonalnej pomocy.

Akceptuj zmiany

O ile zaburzenia erekcji dotyczą połowy mężczyzn po 50. roku życia, o tyle fizjologiczne zmiany zachodzące u kobiet nie omijają żadnej z nich. Zwęża się wejście do pochwy, sama pochwa ulega skróceniu, jej ścianki stają się cieńsze i mniej elastyczne, a błony śluzowe wysychają. Łechtaczka i sutki stają się mniej wrażliwe na bodźce, stosunki mogą sprawiać ból, a osiągnięcie orgazmu może być wręcz niemożliwe. Obecnie wiele kobiet stosuje hormonalną terapię zastępczą, co sprawia, że przechodzą menopauzę łagodniej, nie wpływa to jednak na jej skutki. To normalne, że wobec tak wielkich przemian w ciele aktywność seksualna zostaje utrudniona, ale niekoniecznie na zawsze.

Podobnie jak u mężczyzn, podstawowe znaczenie ma tutaj pokonanie wstydu i zapytanie lekarza o dostępne możliwości, np. środki farmakologiczne, które uregulują nawilżenie pochwy, a nawet zapobiegną dalszym zmianom w jej strukturze.

Istotne jest to, że na seksualność kobiet dużo silniej niż w przypadku mężczyzn oddziałują czynniki psychologiczne. Wraz ze zmianami w ciele kobiety tracą pewność siebie, stają się bardziej drażliwe, trudniej im się skoncentrować, a przez to odczuć przyjemność. Zwłaszcza po zabiegach ginekologicznych czy np. mastektomii mogą potrzebować czasu lub terapii, by znów zaakceptować siebie. Z pewnością warto podjąć to wyzwanie!

Komentarz:

dr hab. Zbigniew Izdebski, pedagog i seksuolog, prof. SWPS w Warszawie, dziekan Wydziału Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego, wykładowca UW, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

Czy aktywne życie seksualne po pięćdziesiątce to nowe zjawisko?
– Absolutnie nie. Po prostu zaczęliśmy o tym rozmawiać, a dbanie o sferę seksualną obecnie słusznie postrzega się jako integralną część dbania o siebie w ogóle. Żyjemy coraz dłużej, więc w sposób naturalny zaczynamy nastawiać się także na jakość naszego życia. Wyniki badań udowadniają zaś, że jest ona o wiele wyższa, gdy ma się partnera seksualnego. Wiele osób uważa zresztą, że seks jest najlepszym sposobem na zachowanie młodości, i docenia jego ważność. Kobiety coraz częściej stosują terapię hormonalną, dzięki temu poprawia się ich samopoczucie, więc częściej i swobodniej odbywają stosunki. W ten sposób babcia przestaje być tylko osobą do opieki nad wnukami, ma też własne życie. Tylko mentalność wnuków musi się jeszcze zmienić.

W jaki sposób może to pomóc osobom starszym?
– Pomimo postępu młodzi ludzie nierzadko śmieją się z seksualności starszych. Takie zachowania mogą krępować i prowadzić do sytuacji,w której dziadkowie zaczną ukrywać się ze swoimi potrzebami, a w konsekwencji także problemami w tej sferze. Miło jest obserwować, gdy dorośli synowie przyprowadzają ojców do poradni. Taka aprobata pozwala starszym ludziom otworzyć się, dodaje im odwagi. Na szczęście zdarza się to coraz częściej. Wstyd związany z intymnością nie pomaga nikomu. Zaledwie 15 proc. mężczyzn, mających zaburzenia erekcji szuka pomocy, a przecież po pierwsze, to nie jest wyłącznie ich sprawa, a po drugie, im później zgłoszą się do lekarza, tym trudniej będzie odbudować relacje z partnerką, która – co się zdarza – weszła już w rolę opiekunki i potrzebuje znacznie więcej czasu, aby na nowo stać się także partnerką seksualną.

Na jakie jeszcze kwestie warto zwrócić uwagę w tej grupie wiekowej?
– Ludzie starsi stanowią istotną grupę ryzyka, jeśli chodzi o choroby przenoszone drogą płciową. Większość z nich nie tylko nie ma pojęcia o tym, że jest zarażona, lecz także nieświadomie podejmuje działania ryzykowne, np. rezygnuje ze stosowania prezerwatyw, bo nie obawia się już niechcianej ciąży. Warto zaś wiedzieć, że naturalny zanik lubrykacji pochwy dodatkowo sprzyja zakażeniom. Dobrym pomysłem jest system amerykański, który polega na prowadzeniu edukacji seksualnej dla ludzi w każdym wieku.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.