Ponury scenariusz dla futbolu

Piłkarskie rozgrywki nadal pozostają w zawieszeniu. W ubiegłym tygodniu szefowie wojewódzkich związków piłki nożnej rozmawiali na temat ewentualnych rozstrzygnięć w niższych ligach z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem.

MARCIN SULIGA

Piłkarze jako jedni z ostatnich sportowców wciąż nie wiedzą, jak zakończy się ich rywalizacja w tym sezonie. Rozgrywki na wszystkich szczeblach na pewien czas utknęły w martwym punkcie. Jednak o ile Ekstraklasa i jej bezpośrednie zaplecze mają plan i teoretyczne możliwości, żeby jeszcze wrócić na boisko, o tyle w niższych ligach dokończenie rywalizacji jest raczej wykluczone. To było tematem przeprowadzonej tuż po świętach wideokonferencji z udziałem prezesów wojewódzkich związków piłki nożnej i prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Rozmawiano jednak nie o tym, jak dokończyć sezon, ale jak go skończyć.

Pojawiły się trzy propozycje – jedna z nich zakłada, aby przyznać awanse na podstawie tabel z końca rundy jesiennej, bez degradowania żadnej z drużyn. Kolejna mówi o jednoczesnych spadkach i awansach, natomiast trzecia, najbardziej restrykcyjna, polega na całkowitym anulowaniu tegorocznych rozgrywek. – Ten ostatni pomysł jest wśród propozycji, ale z tego, co wiem, wynika, że w ogóle nie jest on brany pod uwagę. To była propozycja jednego z prezesów i została od razu skrytykowana. Rozważa się dwa pierwsze pomysły – mówi dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Maciej Wąsowski.

Do 11 maja poszczególne związki mają poinformować o tym, na który wariant się zdecydowały. – Myślę, że największą szansę ma chyba projekt uwzględniający jedynie awanse obecnie najlepszych drużyn i co za tym idzie, poszerzenie na jeden sezon poszczególnych lig. Oczywiście mogą pojawić się głosy, że skoro jedne zespoły premiujemy, to powinniśmy zastosować podobną zasadę dotyczącą spadków. Uważam jednak, że w obecnej sytuacji będą to pojedyncze opinie – twierdzi Wąsowski.

W związku z ewentualnym rozszerzeniem rozgrywek kolejny sezon praktycznie na wszystkich szczeblach byłby bardzo intensywny. Pytanie tylko, kiedy mógłby się rozpocząć. Maciej Wąsowski jest w tej kwestii bardzo sceptyczny.

– Uważam, że w obecnej sytuacji – rozwoju pandemii, braku skutecznego leku i szczepionki – możemy nie zobaczyć piłkarzy na boiskach w niższych ligach nie tylko w tym sezonie, lecz także w tym roku. Moim zdaniem na kolejne mecze będziemy musieli poczekać aż do wiosny przyszłego roku – uważa były dziennikarz „Linii Otwockiej”.

Ten ponury scenariusz może spowodować wiele zmian na piłkarskiej mapie Polski. Tak długa przerwa może oznaczać śmierć dla wielu mniejszych klubów. – Wiadomo, że znaczna ich część utrzymuje się ze składek. Teraz wpływa ich dużo mniej, ponieważ w wielu domach zapłacenie jej nie jest pierwszą czy drugą potrzebą, więc to źródło finansowania wysycha. Kolejnym problemem jest wsparcie ze strony samorządów i sponsorów. Tu może być podobnie jak w przypadku składek. Gdy władze samorządowe będą miały okrojone budżety i przyjdzie im rozważać przyznanie dotacji dla służby zdrowia czy klubu sportowego, z pewnością wybiorą to pierwsze. Sponsorzy też mogą nie być tak hojni jak kiedyś. Wiele firm przeżywa obecnie trudne chwile i ich właściciele zapewne będą oglądać każdą złotówkę dwa razy, zanim ją wydadzą. Jeśli staną przed wyborem, czy utrzymać pracownika swojej firmy, czy zawodnika w klubie, ich decyzja będzie raczej oczywista – tłumaczy Wąsowski.

– Kluby w wyższych ligach jakoś sobie poradzą, choć pewnie tu też wiele rzeczy się zmieni, natomiast w niższych ligach możemy być świadkami prawdziwych dramatów. Obawiam się, że gdy rozgrywki ruszą, kilku zespołów już nie zobaczymy. Przetrwają przede wszystkim te, które nie opierały składu swoich drużyn na zawodnikach spoza klubu i mają zaplecze w postaci wychowanków. Myślę też, że po pandemii możemy wrócić do czasów, w których kiedy chciało się grać, trzeba było się składać. Teraz też tak może być – uważa Wąsowski.

Kłopot z przeprowadzeniem rozgrywek mogą mieć również poszczególne związki. Jak przyznał niedawno w rozmowie z „Linią Otwocką” były trener Wisły Dziecinów Łukasz Hass, problem z możliwością gry mogą mieć zarówno zawodnicy, jak i… sędziowie.

– Trzeba pamiętać, że piłkarze w niższych ligach to amatorzy, którzy nie utrzymują się z gry na boisku, tylko z normalnej pracy. Wiele firm obecnie ma przestój i podejrzewam, że po wygaśnięciu pandemii większość z nich będzie chciała odrobić straty. Właściciele czy kierownicy zakładów mogą już tak chętnie nie dawać wolnego pracującym u nich zawodnikom. To może dotyczyć nie tylko środowych meczów, lecz także spotkań rozgrywanych w sobotę. Podobnie może być z sędziami – podkreślał niedawno Hass.

– Zgadzam się. Myślę, że teraz nawet sami zawodnicy – choćby ze względu na zobowiązania rodzinne – przede wszystkim będą pilnować pracy. Hobby, jakim była piłka, zejdzie na dalszy plan – przyznaje Wąsowski.

– Identycznie może być w przypadku sędziów, a tu sytuacja może być jeszcze poważniejsza, bo już przed tą całą sytuacją był ogromny problem z obsadą meczów. Wiele spotkań, zwłaszcza w rozgrywkach młodzieżowych, rozgrywano bez arbitra – dodaje dziennikarz.

– Problemów i wyzwań jest naprawdę dużo. Myślę, że to największy kryzys w historii piłki nożnej – uważa Maciej Wąsowski.

Opcje zakończenia sezonu w niższych ligach

  • Wariant pierwszy zakłada, że dotychczasowe tabele po pierwszej rundzie zostaną zatwierdzone jako ostateczne. Promocję do wyższych lig otrzymają drużyny, które zajmują obecnie miejsca gwarantujące awans. Ponadto nikt nie spadłby do niższej ligi. Rozgrywki w kolejnym sezonie byłyby na rok powiększone, aby nie ucierpiał żaden zespół, który nie mógł bronić się przed spadkiem.
  • Wariant drugi polega na utrzymaniu dotychczasowych tabel, ale według nich wyznaczane byłyby nie tylko drużyny do awansów, lecz także zespoły spadające z ligi. Dzięki temu zostałaby zachowana płynna wymiana drużyn między poszczególnymi szczeblami rozgrywek.
  • Ostatni wariant proponuje anulowanie rozgrywek i przejście składu lig na kolejny sezon z początku rozgrywek 2019/2020. Mecze z jesieni nie zostałyby uznane.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.