Świat musi zaczekać

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wakacje spędzimy w Polsce. Zaszyjemy się w mazurskich lasach, górskich chatkach i nadmorskich kempingach. O ile w ogóle będziemy mogli bezpiecznie opuścić domy. Co jednak zrobić z wykupionymi wcześniej wczasami? Gdzie szukać wsparcia i rady?

Jeszcze przed chwilą świat stał przed nami otworem. Przywykliśmy do myśli, że właściwie nie ma takiego miejsca na świecie, do którego nie moglibyśmy pojechać. Wystarczyło tylko chcieć. Teraz tkwimy w izolacji, marząc o jakimkolwiek wyjeździe i wędrując palcem po mapie.

Branża turystyczna bardzo cierpi w wyniku panującej pandemii koronawirusa. Zapowiadane przez rząd częściowe odmrażanie gospodarki ma objąć też hotele, o ile spełnią one określone warunki. Rynek krajowy być może zacznie się nieco ożywiać. Co jednak z wyjazdami zagranicznymi? Jak długo będą zamknięte granice? Co robić z wykupionymi na lato czy jesień wczasami? Rezygnować z nich, przekładać je? Jak to zrobić, by nie stracić pieniędzy lub je odzyskać? Tych pytań jest wiele. Na część z nich odpowiadamy.

O sytuacji w branży turystycznej rozmawiamy z TOMASZEM BORYSIUKIEM, właścicielem otwockiego oddziału firmy Traveliada.pl

Turystyka całkowicie stoi. Jak teraz funkcjonujecie?

 – Wprawdzie salon jest zamknięty, ale my działamy i jesteśmy dostępni pod telefonem, za pośrednictwem poczty elektronicznej oraz Messengera. Żadnych wczasów nie sprzedajemy, choć teoretycznie jest to możliwe, ponieważ systemy u operatorów są otwarte i można rezerwować wyjazdy w odleglejszych terminach. Jednak to byłaby bzdura, bo nikt nie wie, jak długo to potrwa.

Teraz służymy więc radą i wsparciem. To jest nasza rola. Nie zostawiamy naszych klientów samym sobie. Pomagamy im przy wszystkich formalnościach związanych z rezygnacjami i anulacjami, jeśli ktoś jest na nie zdecydowany. Nie wszyscy jednak mają pewność, czy to dobre rozwiązanie. Nie wiedzą, czy lepiej działać szybko, czy może poczekać. Mamy sporo pytań, nawet od osób, które nie wykupiły wczasów u nas, tylko w innych firmach.

Ludzie boją się, że stracą pieniądze.

– To naturalne, ale niepotrzebnie się obawiają. Wyjazdy, które miały odbyć się teraz, wiosną, zostały automatycznie odwołane, a wszystkie pieniądze są lub będą zwracane. Trzeba jednak pamiętać, że z powodu sytuacji kryzysowej warunki zwrotów zostały zmienione. Normalnie operator ma na to 14 dni. Teraz 180 plus 14, czyli aż pół roku. To zwiększa szanse na przetrwanie tych firm. Musimy więc być cierpliwi. Zdarzają się pytania: „A jak takie biuro zbankrutuje? Wtedy wszystko stracę”. I znów uspokajam. Po pierwsze, firmy mają obowiązkowe ubezpieczenia. Po drugie, właśnie z myślą o takich sytuacjach powołano do życia Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Dzięki temu konsument jest zawsze chroniony.

Czyli zachowujemy spokój, nie działamy nerwowo?

– Dokładnie. Ludzie bywają w gorącej wodzie kąpani, nieraz się śpieszą, chcą już dziś anulować wczasy wykupione na przykład na sierpień. My radzimy poczekać, aż operator sam anuluje wyjazd z powodu sytuacji na świecie i obowiązujących zakazów. Nie będzie miał wyjścia, jeśli pandemia nie zniknie, ale czeka na rozwój sytuacji, bo ma jeszcze kilka miesięcy. Gdy wyjazd odwołuje firma, mamy gwarantowany zwrot wszystkich kosztów. Jeśli zrobimy to sami i z takim wyprzedzeniem, ten zwrot nie będzie pełny, bo potrącą nam pewne koszty zgodnie z Ogólnymi Warunkami Uczestnictwa.

Poza tym operatorzy zawsze mają dla nas jakieś propozycje. Możemy po prostu odebrać pieniądze, ale też zmienić termin wyjazdu – choć teraz trudno ocenić na jaki. Możemy też zdecydować się na zamianę naszych pieniędzy na voucher, który wykorzystamy w bieżącym lub nawet kolejnym sezonie. To o tyle korzystne rozwiązanie, że te vouchery mają zazwyczaj jakiś bonus, wartość o jakieś 10-20 proc. wyższą w stosunku do wpłaconej przez klienta kwoty. Jeśli wydaliśmy na wycieczkę 10 tys. zł, to voucher jest warty na przykład 11-12 tys. zł. Warto taką opcję rozważyć.

Jakie są prognozy na najbliższe miesiące? Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wakacje spędzimy w Polsce.

 – Zdecydowanie w Polsce. I to raczej przełoży się na ceny na rynku krajowym, bo każdy będzie chciał wykorzystać koniunkturę. Wyjazdy zagraniczne planowane do końca maja są już odwołane. Przewidywania są takie, że do końca czerwca na pewno nic się nie zmieni. Lotnictwo rejsowe i czarterowe będzie nadal stało. Granice pozostaną zamknięte. Lipiec? Pewnie też. Optymistyczny wariant to stopniowe otwarcie w sierpniu, a może nawet we wrześniu. I to też nie będzie tak, że wszystko od razu wróci do normy. Najpierw otworzą się te kraje, które miały stosunkowo mało zachorowań i gdzie turystyka jest kluczową gałęzią gospodarki. Prognozuje się, że może to być Grecja, Egipt czy Tunezja. Pytanie tylko, kto będzie mógł tam polecieć. To będzie już zależało od miejsca wylotu. Może na przykład w sierpniu ruszy Austria, a my dopiero miesiąc później.

Kolejna sprawa to odpowiednie zabezpieczenie hoteli i bazy turystycznej. Na pewno będzie przyjmowanych mniej osób. Zmienią się zasady ich funkcjonowania, choćby związane z wydawaniem posiłków. Turcja, która posiada bardzo rozbudowaną bazę hotelową, ma się otwierać na potrzeby turystyki krajowej prawdopodobnie w czerwcu. Opracowano tam system certyfikowania hoteli pod kątem ich zabezpieczeń i spełniania rygorów antywirusowych. Proponują, by taki wymóg wprowadzić na całym świecie. Przed branżą stoi teraz ogromne wyzwanie.

Czy możemy spodziewać się wzrostu cen?

– Co do tego nie mamy pewności, ale po tym wszystkim, co się teraz dzieje, ludzi przyciągną tylko dobre okazje i z pewnością będzie ich sporo. Na to wszystko trzeba będzie jeszcze poczekać kilka miesięcy. Oby nie dłużej.

Traveliada.pl
Otwock, ul. Sosnowa 10 lok. U2
tel. 22 640 01 80
tel. kom. 514 653 860
mail: otwock@traveliada.pl

 

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.