Tańczą i pomagają

Pochodząca z Otwocka aktorka Anna Karczmarczyk i jej przyjaciel Mateusz Łapka wytańczyli finał programu „Dance, Dance, Dance”. Choć przygoda z tańcem już się skończyła, zbiórka pieniędzy dla dzieci z Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku, którym przekazali swoją wygraną, nadal trwa. I ty możesz się w nią włączyć!

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Anna Karczmarczyk jest aktorką młodego pokolenia, gra w produkcjach kinowych, występuje na deskach teatru, a także w serialach telewizyjnych. Wychowała się w Otwocku, tu ukończyła gimnazjum i Zespół Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych, zanim została absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie. Dwa miesiące temu wraz ze swoim przyjacielem Mateuszem Łapką rozpoczęła niesamowitą przygodę w drugiej edycji programu tanecznego „Dance, Dance, Dance”.

– Naszym celem było wygrać 100 tys. zł dla podopiecznych Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku. Z tym miejscem wiąże mnie niesamowita relacja, znam je od podszewki i ono wiele dla mnie znaczy – mówi aktorka.

Ani i Mateuszowi nie udało się zdobyć głównej nagrody w wysokości 100 tys. zł, którą mieli przeznaczyć na wybrany cel charytatywny. Dzięki głosom widzów doszli do ścisłego finału, zajęli drugie miejsce i wygrali 10 tys. zł. Pieniądze przeznaczyli dla dzieciaczków z IOP w Otwocku. Postanowili zgromadzić jeszcze 90 tys. zł i założyli zbiórkę na stronie
http://www.pomagam.pl.

Nie mogliśmy tego tak zostawić

Z ANNĄ KARCZMARCZYK rozmawia Aleksandra Czajkowska

Od początku wiedzieliście, do kogo ma trafić wasza nagroda za udział w programie?
– Tak, to była moja inicjatywa. Dorastałam w Otwocku i bardzo dobrze znam Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny. Tam pracowały moja mama i ciocie. Mateusz wraz ze swoją żoną spodziewali się dziecka. Kiedy zaproponowałam mu udział w programie i padło pytanie, na jaką fundację przeznaczymy pieniądze, jeżeli uda się nam wygrać, wskazałam właśnie IOP. Mateusz był bardzo zadowolony z tego wyboru. Decyzję, na jaki cel przeznaczamy wygraną, musieliśmy podjąć na początku programu.

Ta decyzja bardziej mobilizowała was, uskrzydlała podczas ciężkiej pracy przy uczeniu się choreografii do programu, czy może czuliście obciążenie, że musicie wygrać, bo dzieci czekają na pomoc?
– Pojawiały się chwile zwątpienia, bo choreografie, które dostawaliśmy, były wyjątkowo wymagające. Produkcja nas nie oszczędzała, stawiała przed nami duże wyzwania taneczne. Nie wiem, dlaczego byliśmy uważani za parę, która może dokonać niemożliwego (śmiech). W momentach zwątpienia, gdy nie podobała się nam choreografia lub gdy byliśmy już tak zmęczeni, że nie mieliśmy siły podnieść nogi, mówiliśmy sobie: „Pamiętaj, dla kogo walczymy”, „Nie poddawaj się”, „Znajdź w sobie tę energię”. I podnosiliśmy się do walki.

Przychodzi dzień finału, na który wszyscy czekali i…
– Pandemia pokrzyżowała plany produkcji. Nagrano o trzy odcinki za mało, skończyliśmy nagrywać na piątym, a powinno być osiem. Potem była szalona walka, żeby w jakikolwiek sposób dokończyć program. Nie było to po myśli wszystkich. My wolelibyśmy zatańczyć jeszcze jakąś choreografię, bo sprawiało nam to dużą przyjemność, ale zalecenia, m.in. sanepidu, były inne. Żałujemy, że nie nagraliśmy szóstego odcinka, bo byliśmy gotowi z solówkami i z duetem. Mieliśmy zatańczyć tango argentyńskie do utworu z filmu „Shall We Dance” z Jennifer Lopez i Richardem Gere’em. Został nagrany tylko materiał z tych prób.

Kiedy postanowiliście, że jednak uzbieracie 100 tys. zł dla maluszków z Otwocka?
– Po finale programu wróciłam z mężem do domu i gdy siedzieliśmy na kanapie, Pascal powiedział: „Kochanie, nie można tego tak zostawić”. Odpowiedziałam, że faktycznie nie można, robimy zbiórkę, by pomóc bezbronnym maleństwom. Zadzwoniłam do Matiego i zapytałam, czy w to wchodzi. Stwierdziliśmy, że ruszamy ze zbiórką. W ciągu kilku dni udało się już zebrać niemal 15 tys. zł! To prawie dwa razy więcej niż wygrane 10 tys. zł. Mam ogromną nadzieję, że uda się zebrać 90 tys. zł. Mimo że jakiś czas temu był tam remont, IOP potrzebuje tych pieniędzy na opiekę nad dzieciaczkami, na personel, na bieżące potrzeby. Z tego, co wiem, wynika, że obecnie wszystkie przebywające tam dzieci potrzebują większej opieki pielęgniarki, psychologa czy fizjoterapeuty. A pierwszy rok życia jest najważniejszy w rozwoju dziecka, dużo można wtedy „naprawić”.

Wpłat można dokonywać na stronie internetowej http://www.pomagam.pl, na której założyliście przeznaczoną dla IOP-u zbiórkę. Do kiedy ona trwa?
– Byłoby fajnie, gdyby do końca pandemii udało się zebrać tę kwotę. Gdy będzie już można swobodnie się przemieszczać, planujemy z Mateuszem i Pascalem odwiedzić Otwock i przekazać zebrane pieniądze. W ramach podziękowań chcielibyśmy zrobić plakat na ścianie ośrodka i wypisać wszystkie osoby, które wpłaciły chociażby złotówkę na naszą zbiórkę. Mamy jeszcze do przekazania od naszych kochanych Fit Loversów, Mateusza i Pameli (zwycięzców tanecznego show – przyp. red.), statuetkę „Dance, Dance, Dance”, która również trafi do ośrodka w Otwocku. Zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w naszej zbiórce, razem możemy więcej, każda złotówka się liczy.

Odwiedzasz czasem rodzinny Otwock? Wracasz tu nie tylko we wspomnieniach?
– Oczywiście, że tak, moi rodzice nadal tu mieszkają. Ostatnio byliśmy na Torfach. Pamiętam, że w czasach szkolnych uwielbiałam razem ze swoją superekipą szwędać się po mieście, a naszym kultowym miejscem był park, który – jak widziałam – zmienił się i wygląda już dużo lepiej. Obeszliśmy też Świder wzdłuż i wszerz. Pamiętam, jak czasami spóźniałam się na autobus szkolny albo był przepełniony i się nie zmieściłam. Wtedy szłam na piechotę osiem kilometrów do szkoły i wcale mi to nie przeszkadzało, to był dobry wysiłek fizyczny. Miło wspominam te czasy z dala od zgiełku wielkich miast. Nauczyły mnie odpowiedzialności i dorosłości.

Żeby zobaczyć zbiórkę dla IOP-u kliknij TUTAJ.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.