Nasze drogie tankowanie

Średnie ceny detaliczne paliw w Polsce są o kilkanaście, a czasem nawet ponad 20 groszy niższe, niż te na większości stacji benzynowych w Otwocku czy Józefowie. Dlaczego za paliwa musimy płacić więcej niż inni?

PRZEMEK SKOCZEK

ZMOWA CENOWA. Zachęcam do bojkotu otwockich stacji paliw. Wczoraj Warszawa litr 4,03 zł, Częstochowa 3,99 zł, Otwock 4,29 zł” – taki post pojawił się pod koniec maja na jednej z internetowych grup dyskusyjnych. Na odzew nie trzeba było długo czekać, bo też problem wysokich cen paliw na naszym terenie wraca co jakiś czas.

Rozkaz z centrali

Rzeczywiście, liczby pokazują, że jest drożej. Średnie ceny detaliczne paliw w Polsce wynosiły (dane z 4 czerwca): 4,07 zł dla Pb 95; 4,33 zł dla Pb 98; 4,12 zł dla ON; 4,34 zł dla ON+ (Diesel premium) i 1,78 zł dla LPG. Ceny na koncernowych stacjach w Otwocku, Karczewie i Józefowie są wyższe, co prezentujemy w tabeli. Różnice są groszowe, ale przy tankowaniu 50-litrowego baku 20 groszy więcej za litr oznacza 10 zł do wydania.

O cenach decydują jednak ogólnopolskie centrale firm, a nie kierownicy poszczególnych stacji. Poprosiliśmy o komentarz rzecznika prasowego Orlenu, bo na naszym lokalnym rynku ten koncern jest dominującym graczem.

– PKN Orlen w kształtowaniu detalicznej polityki cenowej kieruje się wyłącznie wskazaniami biznesowymi, warunkami makroekonomicznymi oraz relacjami podaży i popytu. Oznacza to, że ceny paliw na stacjach zależą w dużej mierze od niezależnych czynników makroekonomicznych, takich jak giełdowe notowania gotowych produktów paliwowych, ceny ropy czy relacje kursów walut – czytamy w odpowiedzi dla „Linii”.

Przedstawiciele Orlenu tłumaczą, że obok tych niezależnych czynników istotne są też lokalne uwarunkowania, w których funkcjonuje dany obiekt. Chodzi o różnice w cenach gruntu, w kosztach funkcjonowania i utrzymania stacji (np. płace), a także różnice w potencjale sprzedażowym. Ważne jest też bezpośrednie otoczenie konkurencyjne stacji.

Z tego powodu ceny na poszczególnych stacjach mogą różnić się i są dostosowywane codziennie względem zmieniających się uwarunkowań lokalnych i makroekonomicznych. Oddzielnym przypadkiem są stacje franczyzowe, na których decyzje cenowe podejmuje wyłącznie właściciel obiektu.

Także rzeczniczka prasowa Shell, Anna Papka, wyjaśnia, skąd biorą się różnice cen. – Wynika to z faktu, że na cenę paliwa składa się wiele czynników, w tym m.in.: ustalenia kontraktowe, koszty dystrybucji paliwa pomiędzy bazą paliwową a konkretną stacją, czy też koszty operacyjne niezbędne do utrzymania danego punktu. Powyższe czynniki w poszczególnych lokalizacjach różnią się wysokością kosztów. Z tego względu ceny paliw na stacji Shell w Karczewie mogą być inne od cen na warszawskich czy słupskich stacjach naszej sieci – wyjaśnia Anna Papka.

– Ceny na każdej ze stacji są regularnie analizowane i aktualizowane pod kątem wyżej wymienionych i zmieniających się czynników, z pełnym poszanowaniem wytycznych zarówno prawnych, jak i komercyjnych – dodaje.

Po co równać w dół?

Uwarunkowania lokalne to ważny czynnik. Jakie panują u nas? Opisał je w nieoficjalnej rozmowie kierownik jednej z otwockich stacji. – Ceny kształtuje sam lokalny rynek, ponieważ są one dostosowywane do cen u konkurencji. W Otwocku nie ma żadnych stacji przy marketach, które często zaniżają ceny paliw, sprzedając po cenie zakupu tylko po to, by przyciągnąć klientów na zakupy w sklepie. Takie stacje zmuszają lokalny rynek do dostosowania się. U nas ich nie ma. Status quo wydaje się być wszystkim na rękę, ponieważ nie ma potrzeby „równania w dół” – tłumaczy. Inna cecha otwockiego rynku to duża liczba stacji na niewielkim obszarze. Muszą one „podzielić się” samochodami, których liczba jest ograniczona. Żeby zarobić, narzucają nieco wyższą marżę. Stąd ceny wyższe niż w Warszawie, gdzie rynek jest ogromny i zyski wypracowuje się samą wysokością sprzedaży.

Niektóre stacje prywatne zazwyczaj oferują tańsze paliwa. Może nie te franczyzowe, bo i one w większości trzymają poziom cenowy koncernowych sieciówek. Wystarczy przykład firmy Rawski. Ceny paliw na jej józefowskiej stacji Orlen są o 10 groszy wyższe niż na stacji w Karczewie prowadzonej pod własnym szyldem.

– Różnica wynika stąd, że na stacji Orlen ponosimy dodatkowe koszty związane z franczyzą i dostosowaniem się do pewnych warunków, np. dotyczących liczby zatrudnionych pracowników czy umów na dostawy paliwa. Na stacji w Karczewie działamy swobodniej, paliwo kupujemy hurtowo na korzystniejszych warunkach i możemy sobie pozwolić na niższą cenę – tłumaczy przedstawiciel firmy Rawski.

Idzie w górę

Z powodu pandemii rynek paliwowy, jak niemal cała gospodarka, przeżył duże załamanie. W marcu i kwietniu przetoczyła się fala ogromnych obniżek, ceny pikowały w dół, osiągając niemal historyczne minima, np. benzyna Pb95 kosztowała 3,92 zł za litr, czyli zaledwie o 3 grosze powyżej dotychczasowego minimum cenowego. Obniżka nie ominęła również ropy i autogazu. Jednak od miesiąca ceny stopniowo rosną i musimy pogodzić się z tym, że ta tendencja się utrzyma. W rankingu regionów, w których paliwa są statystycznie najtańsze, prym wiedzie Śląsk. Mazowsze jest wśród najdroższych.

2 myśli na temat “Nasze drogie tankowanie

  • 12 czerwca 2020 o 12:03
    Permalink

    W końcu ktoś o tym głośno powiedział!

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 15:36
    Permalink

    Ten artykuł jest w moim odczuciu mało wiarygodny. Panie redaktorze strzela sobie Pan w kolano jako pracownik gazety (chyba poczytność spadnie), proszę w takim razie zbadać ile Stacji w powiecie posiada właściciel Rawski lub jego rodzina. Ja nic nie insynuuje , a chciałbym wiedzieć, jakim cudem stacje maja jednakowa cenę.

    Odpowiedz

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.