Dokąd zmierza walec MOKTiS-u?

Czarne chmury zebrały się nad dyrekcją Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu. Na posiedzeniu komisji kultury osoby związane z instytucjami wchodzącymi w skład ośrodka publicznie wyraziły dezaprobatę dla sposobu działania kierownictwa ośrodka. Dotychczasowe działania MOKTiS-u jeden z radnych nazwał nawet walcem otwockiej kultury, który rozjechał większość dotychczasowych inicjatyw.

SYLWIA WYSOCKA

Posiedzenie komisji oświaty, kultury i sportu, które odbyło się we wtorek, 16 czerwca z udziałem przedstawicieli MOKTiS-u i byłych współpracowników ośrodka, po raz kolejny przybrało charakter słownych utarczek, do jakich dochodziło już na poprzednich komisjach w podobnym składzie. Przy okazji prezentowanego sprawozdania z działalności instytucji przedstawiciele kilku organizacji, które wcześniej współpracowały z OCK, a następnie z MOKTiS-em, wyrazili wiele krytycznych uwag dotyczących relacji z obecną dyrektor Małgorzatą Kupiszewską. Temat wywołał zresztą sam prezydent Jarosław Margielski, do którego ze skargą zwrócili się przedstawiciele Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Studenci piją?

Razem ze sprawozdaniem z działalności zarząd UTW przedstawił prezydentowi swoje uwagi dotyczące współpracy z dyrekcją MOKTiS-u. Prezes UTW Regina Morawska-Stec podkreśliła, że od pewnego czasu spotykała się z niezrozumiałym dla dorosłych, odpowiedzialnych ludzi traktowaniem. Trudno mówić o relacji partnerskiej w sytuacji, gdy dyrekcja rzuca pod adresem słuchaczy UTW uwagi w stylu „będę was obserwowała” czy przydziela „opiekuna” na czas wycieczek, ma nonszalancki stosunek do umówionych godzin i miejsc spotkań studentów lub straszy prokuratorem za formy rozliczeń.

Czarę goryczy przelała insynuacja dyrektor Kupiszewskiejo tym, że studenci UTW piją alkohol na terenie obiektów MOKTiS-u (później się z tego wycofała). Oburzona takimi oskarżeniami była nie tylko prezes Morawska-Stec, która w emocjach poprosiła, aby usunąć UTW ze struktury MOKTiS-u, lecz także prezydent Jarosław Margielski. – Zarzut jest bardzo poważny i uwłacza części osób – komentował prezydent. – Dla mnie cała ta sytuacja jest niedorzeczna, w UTW są osoby dorosłe, a nie dzieci z podstawówki. UTW to grupa, która została dziś obrażona – dodał.

Chór w rozsypce

UTW to niejedyna organizacja, której trudno znaleźć wspólny język z dyrekcją MOKTiS-u. Swoje doświadczenia ze współpracy opisali też przedstawiciele chóru Concordia, który właściwie przestał istnieć. – Nasza działalność jest obecnie całkowicie zawieszona na podstawie decyzji członków, mimo że chór chciał śpiewać – poinformował Krzysztof Giza, prezes Concordii.

– W całej procedurze gubią się po drodze ludzie. Inicjatywa społeczna jest sprowadzona do przepisów i biznesu. Nie ma empatii – mówił były prezes. Z jego wypowiedzi wynika, że chór kilka miesięcy pracował nad nowym programem, ale został pozbawiony możliwości zaprezentowania go publiczności po tym, jak MOKTiS zakończył współpracę z jego dyrygentem Jerzym Łysiakiem.

– Wszystko upadło, cała praca poszła na marne – podsumował prezes Giza. – Trzeba być empatycznym w stosunku do ludzi kultury, nie da się tego zapisać paragrafami – wtórował mu rozgoryczony Jerzy Łysiak.

Chcieli wynieść armatę?

Od początku dyskusji radni podkreślali, że w sprawozdaniu z działalności MOKTiS-u nie uwzględniono turystyki. Ośrodek nie może pochwalić się żadnymi większymi osiągnięciami w tej dziedzinie i nie korzysta z pomocy specjalistów, czyli np. tutejszego PTTK. Wtedy wyszło na jaw, że relacje z tą organizacją także nie układają się najlepiej.

Jednym z przykładów jest sprawa armaty z Muzeum Ziemi Otwockiej, którą przedstawiciele PTTK regularnie zabierali na przegląd. W tym roku nie dostali na to zgody z powodów formalnych. Prezesowi PTTK Pawłowi Ajdackiemu zarzucono, że nie ma tytułu prawnego, który pozwoliłby mu na tego typu działania. Takiego podejścia do sprawy nie zniósł nawet prezydent Margielski, którego trudno posądzić o brak dbałości o względy formalne podejmowanych działań.

– Należało dać do podpisu prezesowi Ajdackiemu oświadczenie, że armata zostanie użyczona pod groźbą odpowiedzialności tylko na czas renowacji. Nasza rola jako urzędników polega na tym, by szukać sposobów, które pozwolą rozwiązać problemy, a nie je mnożyć – zdecydowanie uciął dyskusję prezydent.

Wystawa wspaniała, tylko zabrakło zgody…

Niestety, wpadek nie uniknięto nawet podczas przedsięwzięć zakończonych sukcesem. Tak było z otwarciem nowej Galerii OK i bardzo udaną wystawą obrazów Bogdana Stodulnego. Wernisażowi towarzyszyło upublicznienie listu artysty do ówczesnych władz OCK. Wielu osobom może wydać się to atrakcyjny „smaczek”, ale z informacji, które przedstawił prezydent Margielski, wynika, że sprawa opublikowania dokumentu mającego charakter kadrowy nie została we właściwy sposób uzgodniona z rodziną nieżyjącego artysty. Mimo że Adam Szczepanik, prawnik reprezentujący MOKTiS, przedstawiał interpretację, w myśl której zgoda rodziny nie była niezbędna do upublicznienia korespondencji, prezydent wyraził deza-
probatę dla sposobu załatwienia sprawy.

– Z szacunku do tej osoby powinniśmy wystąpić o zgodę rodziny. Nie spodziewałem się, że spotkam się z czymś takim, i domagam się, by zdjęto dokument kadrowy ze ściany galerii i przeproszono rodzinę – zażądał prezydent. Żeby załagodzić sytuację, dyrektor Kupiszewska zobowiązała się, że zrobi to osobiście. Dokument zniknął już ze ściany galerii.

Co dalej z kulturą?

Przebieg wtorkowej komisji wydaje się podobny do kilku wcześniejszych spotkań z udziałem dyrekcji MOKTiS-u i osób, które przed nią zajmowały się w mieście sprawami kultury. Pojawiła się jednak istotna różnica. O ile wcześniej pod pretekstem naprawiania spraw dotychczas nieuporządkowanych, niesformalizowanych czy zaniedbanych można było, zwłaszcza ustami radcy prawnego, robić zarzuty poprzednim kierownikom jednostek, o tyle teraz widoczny jest brak tolerancji prezydenta dla biurokracji, która przysłania właściwy cel działania. Choć trudno nie zgodzić się z tym, że poważna instytucja kultury musi mieć „porządek w papierach”, to formalizm nie może przysłonić empatii. Trudno wyobrazić sobie prężne działanie ośrodka, który jest skłócony ze znaczną częścią środowisk związanych z kulturą i dziedzinami pokrewnymi i doszczętnie spalił za sobą kilka mostów.

– Widzę w MOKTiS-ie syndrom walca drogowego. Rozjechano wiele inicjatyw, ale co dalej? – pytał radny Andrzej Gurdziel, który podkreślił, że według sprawozdania liczba osób korzystających z oferty zmniejszyła się w ostatnim roku o połowę, i to nie z powodu koronawirusa. – Ja, powoływani przeze mnie kierownicy jednostek i szeregowi pracownicy musimy pamiętać, że jesteśmy dla ludzi, a nie przeciwko nim – żeby im coś udowodnić. Wykorzystując naszą wiedzę, doświadczenia i umiejętności, mamy działać w taki sposób, żeby łączyć środowiska – podkreślił prezydent.


Najbliższe plany dotyczące wydarzeń kulturalnych

Podczas posiedzenia komisji kierownicy poszczególnych placówek MOKTiS-u przedstawili zarys planów działań na najbliższe miesiące. Prezentujemy kilka propozycji:

Klub Smok

  • 25 lipca – Dzień Herberta, koncert zespołu The Mind Seekers.
  • Rapująca Letnia Akademia Filmowa (warsztaty tworzenia teledysków).
  • Premiera spektaklu dla dorosłych „Pani Nadzieja”.
  • Powrót do zajęć po okresie pandemii – będą one miały charakter impresaryjny, klub planuje ogłoszenie naboru na instruktorów z Otwocka.

Kino Oaza

  • „Dobra powtórka” – obniżone ceny biletów na filmy cieszące się największą popularnością w ciągu ostatnich miesięcy.
  • Wakacyjny cykl „Wspomnień czar” – mieszkańcy będą wybierać filmowe klasyki, które chcieliby zobaczyć w ramach tego projektu.
  • Cykl „Dobry dokument”.
  • Cykl „Wieczór kinomana” – ambitne kino poprzedzone prelekcją i zakończone dyskusją. Jednym z prelegentów będzie prawdopodobnie dziennikarz filmowy Łukasz Knap.
  • Seanse dla dzieci połączone m.in. ze spotkaniem z przedstawicielem schroniska w Celestynowie, cykl „Bajki naszych rodziców”, dla młodzieży seanse z cyklu „Nasze miejsce na ziemi”, spotkania o charakterze ekologicznym związane np. ze zmianą klimatu.
  • Powrót cykli „Wieczór grozy”, „Kino dla Mam” i „Kino dla Seniorów”.

Klub Mlądz

  • Czerwiec: prace konserwatorskie eksponatów ludowych przywiezionych z Muzeum Ziemi Otwockiej. Są one przygotowywane do wystawy poświęconej kulturze ludowej tutejszego regionu.
  • Powrót do warsztatów dla dzieci i wzbogacenie oferty o zajęcia tkackie oraz pokaz tkactwa na krosnach.
  • Możliwość zwiedzenia Chaty Mlądzkiej. Plac przed budynkiem przygotowywany jest do tradycyjnych plenerowych imprez ludowych w okresie wakacji (już 26 czerwca planowane są tradycyjne wianki i powitanie lata).
  • Letnie warsztaty (plastyczne, kulinarne) dla dzieci, zajęcia dla szkół.

Teatr Miejski im. Stefana Jaracza

  • W przygotowaniu trzy premiery teatralne grup amatorskich.
  • Spektakle teatrów profesjonalnych.
  • Młodzieżowe zajęcia teatralne, powrót do spotkań grup musicalowych, zajęć młodzieżowej grupy OK Media.
  • „Teatralne czwartki” dla dzieci – spektakle dla określonych grup wiekowych.

Muzeum Ziemi Otwockiej

  • Trwa remont tarasu budynku, jednej z sal oraz naprawa po pożarze, planowane są dalsze prace przy udostępnianiu eksponatów zwiedzającym.
  • Na terenie przy muzeum powstaje strefa relaksu dla mieszkańców; otwarcie planowane jest 4 lipca podczas pikniku rodzinnego utrzymanego w klimacie słowiańskim.
  • Przy współpracy z Nadleśnictwem Celestynów w otoczeniu muzeum zostaną wytyczone ścieżki o charakterze edukacyjnym.

Jedna myśl na temat “Dokąd zmierza walec MOKTiS-u?

  • 25 czerwca 2020 o 13:55
    Permalink

    Od długiego czasu czytam na forach internetowych kolejne opinie krytyczne na temat pracy dyrektor Małgorzaty KupiszewskIej. Żadnej opinii pozytywnej. Mam pytanie, kto chroni takiego nieudacznika. Zaznaczam, że moja opinia jest ukształtowana wyłącznie na podstawie opinii i artykułów z internetu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.