Mieszkańcy chcą lepszego odwodnienia okolic wiaduktu

Ulewy wyrządziły wiele szkód na całym odcinku budowanej ekspresówki od Góraszki w gm. Wiązowna aż do Otwocka. Najwięcej z nich powstało przy wiadukcie w Wólce Mlądzkiej, gdzie wartki strumień deszczówki dosłownie wypłukał spory fragment drogi serwisowej. Teraz władze Otwocka i wykonawca zastanawiają się, co zrobić, aby w przyszłości okolica nie była zalewana po każdym oberwaniu chmury. Niewykluczone, że trzeba będzie zbudować dodatkowe odwodnienie. Obecnie trwa weryfikacja projektu.

AGNIESZKA JASKULSKA

O tym, że po gwałtownych burzach wykonawca drogi ekspresowej S17 ma ręce pełne roboty, „Linia” pisała w poprzednim numerze. Ulewy wyrządziły wiele szkód na całym odcinku budowanej ekspresówki od Góraszki w gm. Wiązowna aż do Otwocka. Jednak najpoważniejsza sytuacja była przy wiadukcie w Wólce Mlądzkiej, gdzie deszczówka zatopiła całą okolicę,
a pod wiaduktem utworzyło się bajoro.

– Poważne szkody, które wyrządziły nawałnice w okolicy wiaduktu w Wólce Mlądzkiej, spowodowały, że wykonawca ponownie analizuje projekt i system odwodnienia w tym miejscu – podkreśla Łukasz Mielnik z biura prasowego firmy Strabag, która buduje S17 (inwestorem jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad). Okazało się, że odwodnienie, które wybudowano w Wólce Mlądzkiej, m.in. kanalizacja burzowa, przepusty i rowy, nie jest wystarczające. Projekt uwzględniał bowiem normatywne opady deszczu, a nie kilkudniowe ulewy.

Posesje będzie zalewało

– Dla nas, mieszkańców Wólki Mlądzkiej, to prawdziwy dramat, bo podejrzewamy, że budowa S17 zaburzyła cały system wodny w naszej okolicy. Wcześniej tak nie było, nawet kiedy przez wiele dni padał deszcz. Teraz nawet boisko sportowe zamienia się w jezioro – tłumaczy pan Jerzy.

– Projekt odwodnienia terenu przy wiadukcie nie jest dobry, zastosowano zbyt słaby system odwadniający na terenie wokół wiaduktu i okoliczne posesje będzie zalewało przy każdym oberwaniu chmury. Tak nie powinno być. Jedynym plusem jest to, że budowa ekspresówki jeszcze trwa i wykonawca oraz inwestor mogą zmodyfikować projekt i zbudować właściwe odwodnienie – podkreśla mieszkaniec Wólki Mlądzkiej. I tłumaczy, że władze miasta i starostwo także powinny zadbać o rozwiązania odwadniające w tej okolicy.

– Tu nie ma kanalizacji burzowej, woda po prostu spływa z drogi i zalewa podwórka, garaże, piwnice. Władze miasta, inwestor i wykonawca budowy S17 muszą teraz znaleźć wspólne rozwiązanie dotyczące odwodnienia Wólki Mlądzkiej, tak aby cały syf z dróg nie spływał ludziom do ogródków i piwnic. Pan Jerzy przypomina, że większość mieszkańców była za budową obwodnicy, a nie ekspresówki przez środek Wólki Mlądzkiej.

– Niestety ekolodzy zablokowali budowę obwodnicy i te-raz przez środek naszej miejscowości przebiega ekspresówka. Pogodziliśmy się już z tym, ale nie zgadzamy się na to, aby zalewało nasze domy – zaznacza pan Jerzy. I podkreśla, że mieszkańcy będą protestować i nie pozwolą zakończyć tej budowy do czasu, aż wykonawca i miasto nie zadbają o właściwe odwodnienie terenów wokół ekspresówki.

Szukają rozwiązania

W środę, 24 czerwca władze miasta spotkały się z wykonawcą budowy S17. – Podczas roboczego spotkania omawialiśmy sytuację i szukaliśmy rozwiązania, dzięki któremu ten teren byłby właściwie odwodniony – mówi Radosław Kałowski, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego w Urzędzie Miasta Otwocka, który uczestniczył w rozmowach z wykonawcą budowy S17. I podkreśla, że podczas spotkania nie zapadły wiążące decyzje, ale wykonawca stwierdził, że dobrym rozwiązaniem może być wybudowanie przy wiadukcie pod ul. Żeromskiego dodatkowego przepustu, który odprowadzi nadmiar deszczówki. Tego jednak nie przewiduje projekt, dlatego władze Otwocka będą w tej sprawie interweniowały w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która jest inwestorem budowy S17.
Podjęcia działań przez GDDKiA domaga się prezydent Otwocka Jarosław Margielski, który przyznaje, że sprawa jest skomplikowana.

– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapewniła, że urządzenia odprowadzające wody opadowe zostały zaprojektowane i wykonane zgodnie z normami. Problem w tym, że ich wydajność wyliczono tylko na potrzeby odprowadzenia deszczówki z terenów bezpośrednio sąsiadujących z powstającą trasą szybkiego ruchu. Dlatego system nie był w stanie poradzić sobie z tak dużą ilością wody, jaka spłynęła w nocy z 9 na 10 czerwca z okolicznych pól do Wólki Mlądzkiej – tłumaczył prezydent Margielski podczas konferencji prasowej, która odbyła się w środę, 24 czerwca w otwockim magistracie.

– Według danych uzyskanych z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej to był największy opad w Polsce od 10 lat. I dodaje: – Złożyliśmy wniosek do inwestora o przeprojektowanie tych urządzeń do rozmiarów ponadnormatywnych, zapewniających większą przepustowość. Uzgodniliśmy, że do końca czerwca GDDKiA przedstawi nam nowe rozwiązania wraz z podaniem kosztów ewentualnej przebudowy systemu odwadniającego. Niestety, na te wszystkie działania mamy bardzo mało czasu – podkreśla prezydent Otwocka.

– Budowa S17 jest już na ukończeniu, zbliża się także termin jej rozliczenia z wydatkowanych funduszy unijnych, dlatego prawdopodobieństwo, że GDDKiA zgodzi się teraz na odstępstwa od wykonanych już projektów i przeprowadzenie dodatkowych prac budowlanych, jest niewielkie – mówi prezydent Jarosław Margielski. I zaznacza, że w najbliższych dniach
w tej sprawie będzie interweniował w Ministerstwie Infrastruktury.

– Liczę również na wsparcie parlamentarzystów. Bez przebudowy tego systemu sami nie poradzimy sobie z problemem podtopień w Wólce Mlądzkiej. Sytuacja, z jaką ostatnio mieliśmy do czynienia, może się powtórzyć – tłumaczy prezydent Jarosław Margielski.

Opracowanie odwodnienia wymaga współpracy

GDDKiA zapewnia, że zajmuje się sprawą podtopień w Wólce Mlądzkiej. – Projekt przewiduje odwodnienie terenu wokół S17, a nie całej okolicy i innych dróg. To należy do zadań samorządów. Być może ostatnie podtopienia pokazały, że ten teren, poza pasem drogowym, wymaga działań również ze strony samorządów – tłumaczy Łukasz Minkiewicz z GDDKiA w Lublinie.

– System odwodnienia w Wólce Mlądzkiej jest w trakcie budowy
i ostatnie nawałnice wyrządziły wiele szkód w tym miejscu. Niezależnie od tego zleciliśmy przeprowadzenie ponownej analizy dokumentacji hydrologicznej. Za dwa, trzy tygodnie wykonawca przedstawi także nowe rozwiązania techniczne, które inwestor przeanalizuje. Wtedy zapadnie decyzja, co dalej zrobić – mówi Łukasz Minkiewicz. I zapewnia, że wykonawca podjął doraźne działania, które mają poprawić odwodnienie przy wiadukcie w razie kolejnych dużych opadów deszczu.

– Obecnie termin oddania do użytku drogi S17 nie jest zagrożony. Wykonawca deklaruje, że w wakacje udostępni obie jezdnie drogi ekspre-
sowej, natomiast pozostałe prace poza trasą główną zakończą się w czwartym kwartale tego roku – mówi Łukasz Minkiewicz z lubelskiego oddziału GDDKiA.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.