Strażak na Antarktyce

Radosław Dąbrowski, druh z Ochotniczej Straży Pożarnej w Malcanowie i pracownik Mazowieckiego Zespołu Parków Krajobrazowych, od pół roku przebywa na Wyspie Króla Jerzego, 120 km od wybrzeży Antarktydy. Jest uczestnikiem 44. Polskiej Wyprawy Antarktycznej. Pozostanie tam do grudnia.

PRZEMEK SKOCZEK

Co strażak z Malcanowa robi w okolicy południowego koła podbiegunowego? Stacjonuje w Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego, która od 1977 roku mieści się na Wyspie Króla Jerzego. Jest tam obserwatorem ekologicznym, prowadzi monitoring. Do jego zadań należy liczenie populacji ptaków i ssaków morskich, w tym wielorybów. Żeby się tam znaleźć, musiał wziąć udział w długim i żmudnym procesie rekrutacji, został wybrany spośród wielu chętnych.

Wybraniec

– Dostałem się poprzez otwarty dla wszystkich chętnych konkurs na członków Polskiej Wyprawy Antarktycznej. Stacją zarządza Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk i to on pod koniec każdego roku ogłasza konkurs na uczestników wyprawy i pracowników Polskiej Stacji Antarktycznej. Poszukiwani są różni specjaliści. W skład ekipy wchodzą zarówno pracownicy techniczni, którzy wykonują prace naprawcze i dbają o prawidłowe funkcjonowanie stacji, np. mechanik, elektryk-energetyk, elektronik, kucharz itd., jak i osoby do prowadzenia prac naukowych. Ci zbierają dane do badań – wyjaśnia Radosław Dąbrowski.

– Żeby aplikować do pracy na stacji, wysyła się CV, list motywacyjny, dokumenty potwierdzające swoje umiejętności. Ja też oczywiście brałem udział w tej rekrutacji i zostałem wybrany do kilkunastoosobowej grupy spośród około 1500 chętnych. Potem były badania lekarskie, szkolenia
i dopiero gdy to wszystko przeszedłem, dowiedziałem się, że wyjeżdżam – dodaje.

Co zdecydowało o sukcesie Radosława Dąbrowskiego w rekrutacji? – Do końca nie wiem. Może moja elokwencja, może zostałem zapamiętany albo pasowałem do ekipy? Dużym wyzwaniem jest stworzenie zgranej grupy osób, które wytrzymają ze sobą tak długo na ograniczonej przestrzeni. Każdy z nas ma swój charakter, zalety, ale i wady. Normalnie gdy kogoś nie lubimy, to z nim nie przebywamy albo ograniczamy kontakt. Po pracy wracamy do domu. Tu jest inaczej, bo te same osoby widzi się prawie 24 godziny na dobę – podkreśla.

Grupa zimująca

Taka ekspedycja to niewątpliwie wielka przygoda, ale i ogromne wyzwanie. Trzeba liczyć się z tym, że wyjeżdża się na kilka albo kilkanaście miesięcy. Część ekipy to grupa letnia, która wraca wcześniej, reszta stanowi grupę zimującą, która wyjeżdża na cały rok. W tej drugiej jest Radosław Dąbrowski.

– Jestem tu już sześć miesięcy, teraz leci siódmy. Na stacji zajmuję się monitoringiem ekologicznym. Praca jest związana z obserwacją pingwinów i pozostałych ptaków występujących na wyspie, ssaków płetwonogich, takich jak: słonie morskie, uchatki, foki Weddella, krabojady focze, lamparty morskie i wieloryby. Stacja jest samowystarczalna i poza monitoringiem ekologicznym, tak jak inni, gdy zajdzie potrzeba, wykonuję różne prace techniczne, pomagam w naprawach. Bo tu nie pracuje się przez osiem godzin dziennie, od poniedziałku do piątku, lecz zgodnie z przyjętym harmonogramem. Jeżeli monitoring wypadnie w niedzielę, trzeba go wykonać tego dnia, i już, czasami w lepszą, a czasami w gorszą pogodę – opowiada strażak.

– Teraz trwa tu zima. Jest trochę mniej prac. Z kilkunasto-osobowej 44. wyprawy zostało 10 osób. Do Polski wrócił również kucharz i teraz każdy z nas ma dyżur w kuchni i gotuje dla innych. Są także dyżury sprzątania w stacji – dodaje.

Radosław Dąbrowski przyznaje, że ze względu na krajobrazy i przyrodę miejsce jest niesamowite i na pewno to rekompensuje pewne niedogodności. Nie ukrywa, że rozłąka jest trudna, ale kontakt z bliskimi utrzymuje przez komunikatory i to dużo daje. – Żony i dzieci nie mam, pewnie gdybym miał, toby mnie nie puścili – żartuje. Do Polski wraca najprawdopodobniej w grudniu. My będziemy wyglądać śniegu, a na Wyspie Króla Jerzego zacznie się właśnie lato.

Przygody Radka i całej ekipy 44. wyprawy można śledzić na portalu społecznościowym:  http://www.facebook.com/arctowski oraz na stronie http://www.arctowski.aq w zakładce „Wyprawy”.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.