Z pomocą od przyjaciół

Karolina Balińska z Karczewa od siedmiu lat prowadzi w Gonio nad Morzem Czarnym bar i hostel dla wędrowców z całego świata, którzy trafiają do Gruzji. W obecnej sytuacji stoi na skraju bankructwa. Możemy jej pomóc!

 PRZEMEK SKOCZEK

Karolina Balińska (pierwsza z lewej) przed swoim gruzińskim barem ze
szczęśliwymi gośćmi

A może rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady?” – znamy to powiedzenie niespokojnych duchów. Karolina poszła tym tropem, ale bardziej radykalnie. W 2014 roku rzuciła pracę i wyjechała do Gruzji, spełniając marzenia o barze i hostelu na plaży z muzyką reggae, wegetariańską, domową kuchnią i przyjazną atmosferą. Choć Gruzja to kraj, w którym na drodze do takich celów staje wiele przeszkód, jej się udało. Stworzone z miłości miejsce bardzo szybko wyrobiło sobie wśród podróżników świetną markę. Karolina była nawet bohaterką reportażu stacji Discovery.

– Ponieważ Reggae Hostel i Bar działają tylko w sezonie letnim, od maja do września, tworzenie ich jest co roku sporym przedsięwzięciem związanym z organizacją, logistyką, remontami itp. Nie jest łatwo, bo jako kobieta w patriarchalnym kraju mierzę się z tym zupełnie sama. Mimo wszystko uwielbiam swoją pracę. Jest ona także moim jedynym źródłem utrzymania – opowiada Karolina Balińska.

– Przez tych siedem lat cztery razy musiałam zmieniać lokalizację. Ostatnia przeprowadzka miała miejsce w 2019 roku i pochłonęła lwią część mojego budżetu. W tym roku do Gruzji miałam przylecieć z końcem marca i otworzyć bar i hostel na początku maja. Niestety, wszystkie moje plany pokrzyżowała sytuacja związana z COVID-19 – dodaje.

Otwarcie hoteli i lokali gastronomicznych w Gruzji nastąpiło 8 czerwca, jednak dla Polki to niewiele znaczy. Jest w kraju, a  międzynarodowy turystyczny ruch w Gruzji będzie wznowiony najwcześniej 31 lipca. Ten sezon jest już właściwie stracony, a koszty związane z utrzymaniem budynku nie zniknęły. Przyszłość tego miejsca stoi pod ogromnym znakiem zapytania. – Nie jest mi łatwo prosić o wsparcie, ale nie mam innego wyjścia. Od samego początku mój bar i hostel istnieją dzięki pomocy ludzi o ogromnych sercach, dlatego wierzę, że i teraz uda się je ocalić „z niewielką pomocą przyjaciół” – jak śpiewał Joe Cocker – wyznaje karczewianka.

Na ten cel uruchomiła zbiórkę w serwisie Zrzutka. pl . O burzliwych i szalonych początkach gruzińskiego Reggae Baru „Linia” pisała w 2015 roku. Zachęcamy do lektury.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.