Wojna i pamięć

W sierpniu mija sto lat od przełomu wojny polsko-sowieckiej nazwanego Cudem nad Wisłą (pierwotnie Cudem Wisty). Decydujące walki rozegrały się nad Wkrą i Narwią oraz pod Radzyminem i Ossowem. Wojna toczyła się także w naszym rejonie, który znajdował się na drodze armii bolszewickiej zmierzającej do Warszawy.

STANISŁAW ZAJĄC

Figura Chrystusa przy wiadukcie w Otwocku. Miejsce znane,
ale nie kojarzone z wojna polsko-bolszewicką

Jednym z pierwszych udokumentowanych zapowiedzi wojny, które pojawiły się w Otwocku, jest protokół z sesji rady miasta obradującej
10 czerwca 1920 roku. Wtedy to Maksymilian Reiner „w gorących i podniosłych słowach zachęca zebranych do zapisywania się na kupno pożyczki państwowej, aby każdy dał dowód poczucia obowiązku wobec Ojczyzny”. Pożyczka była przeznaczona nie tylko na wojnę z bolszewicką Rosją, lecz także na plebiscyty, które miały zostać przeprowadzone na obszarach spornych z Niemcami i Czechosłowacją. Walki o granice odrodzonej Polski toczyły się w różnych miejscach i w różnych formach. W tym czasie wojna polsko-bolszewicka przebiegała na kresowych rubieżach – nad Berezyną i pod Kijowem. Jednak inicjatywę zaczęła przejmować Armia Czerwona.

Po obu stronach frontu

Pod koniec lipca wiceminister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski wydał rozkaz budowy pozycji obronnych na przedpolach Warszawy. Zewnętrzna linia umocnień miała ciągnąć się od Modlina wzdłuż Bugu i Narwi, przez Serock, Radzymin, Okuniew, Wiązownę i Karczew, a następnie wzdłuż Świdra do Wisły i Góry Kalwarii. Przystąpiono do budowy okopów częściowo składających się z dwóch rzędów osłoniętych zasiekami z drutu kolczastego. Tę licząca ok. 100 km linię podzielono na cztery odcinki. Pierwszy, obejmujący nasz region, nosił nazwę „Wiązowna”. Jednak miejscowość Wiązowna znalazła się na zewnątrz linii obronnej. Natomiast dodatkowe umocnienia zaczęto budować w rejonie Otwocka i Karczewa.

Wytyczono też drugą linię obrony, która miała prowadzić od fortu w Beniaminowie w stronę Wisły, m.in. przez rejon Miłosnej, Zakrętu i Józefowa. Na znacznej części tej linii nie zdążono wykonać umocnień. Prace fortyfikacyjne prowadzono w pośpiechu ze względu na zbliżanie się tzw. Frontu Zachodniego wojsk sowieckich. Jego dowódca, Michaił Tuchaczewski, 10 sierpnia podpisał dyrektywę ataku na Warszawę. Rozkaz wdarcia się od strony Pragi otrzymała 16 Armia składająca się z kilku dywizji. Dwie z nich zostały skierowane w nasz region: 8 dywizja miała opanować Karczew, Osieck i Kołbiel, a 10 przez Okuniew miała dotrzeć do Wawra.

W celu obrony Warszawy została zgrupowana 1 Armia Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Franciszek Latinik. Utrzymanie odcinka od Wisły (przy ujściu Świdra) po Okuniew powierzono 15 Dywizji Piechoty pod dowództwem gen. Władysława Junga.

Na przedpolu

Wielu mieszkańców Otwocka i sąsiednich miejscowości zostało zmobilizowanych lub samodzielnie zgłosiło się do wojska. Mężczyźni byli też wzywani do robót fortyfikacyjnych.

Wieczorem, 9 sierpnia Rada Miasta Otwocka, powołując się na rozporządzenie władz wojskowych i policyjnych, podjęła uchwałę w sprawie ewakuacji, która dla ogółu mieszkańców nie była przymusowa. Jednak członkowie magistratu i urzędnicy „w razie najazdu nieprzyjaciela są obowiązani opuścić miasto, dokumenty i urządzenia biura pozostawić na miejscu i zabezpieczyć ”. Z miasta wyjechała znaczna część zamożnych obywateli, którzy zabrali najwartościowszy dobytek i udali się głównie do Warszawy. Wiele osób zakopało cenniejsze przedmioty w przydomowych ogrodach. Jednak nie wszystko dało się ukryć. Ewakuacją objęto ludność cywilną z całego przedpola umocnień pierwszej linii obrony Warszawy – do Karczewa po Modlin.

Wojska bolszewickie 13 sierpnia opanowały Wiązownę. Nieprzyjacielskie patrole dotarły też do Karczewa i Otwocka. O sytuacji militarnej w naszym rejonie świadczy meldunek z 15 sierpnia: „W ciągu nocy nieprzyjacielskie patrole dotarły do Karczewa i Otwocka. Nieprzyjaciel w sile około 100 bagnetów zaatakował o godzinie 1.00 nasze stanowiska wzdłuż toru kolejowego przy rzece Świder. […] Około godziny 2.00 nieprzyjaciel atakował nasze placówki. Ataki nocne nieprzyjaciela odbito wszędzie, po walce pod Wiązowną wysunięto oddziały zabezpieczające przed linię naszych okopów”. Bolszewicy zajęli jednak Karczew i Otwock. Zamierzali sforsować Wisłę i zagrozić przyczółkowi wojsk polskich pod Górą Kalwarią. Ten plan został udaremniony, ponieważ polskie samoloty zniszczyły zgromadzony sprzęt nieprzyjaciela. Natomiast 17 sierpnia przez Wisłę przeprawiły się jednostki Wojska Polskiego, które wyzwoliły Karczew i Otwock.

W tym czasie zakończyły się kulminacyjne walki pod Warszawą, a 16 sierpnia naczelny wódz Józef Piłsudski rozpoczął kontruderzenie znad Wieprza. Początkowo rozważany był projekt, aby ten atak podjąć z kierunku Góry Kalwarii i Karczewa.

„Bojcy” w Sobieniach

Jak poczynali sobie „bojcy” spod czerwonej gwiazdy na zajętych obszarach? Na to pytanie odpowiedzą fragmenty dwóch relacji dotyczących Sobieni-Jezior. Pierwsza została zamieszczona 31 sierpnia 1920 roku na łamach warszawskiego „Kuriera Porannego”:

„Do dworu Józefa hr. Jezierskiego weszło niewielu bolszewików […]. Zrabowali sześć koni, których właściciel nie mógł wywieźć, oraz kilka krów, po czym jak zwyczajni bandyci rabowali wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, a następnie urządzili pogrom, tłukąc lustra, rozbijając meble. […] W miasteczku Sobienie-Jeziory bolszewicy zabrali szewcom buty, a włamawszy się do sklepów zrabowali wszystek materiał […]. Po wsiach okolicznych wszędzie powybierali miód z uli”.

Drugą relacją są wspomnienia, które spisała Maria Zofia Lubieniecka, córka dworskiego kucharza. Bolszewicy „jechali na małych stepowych konikach poubierani w damskie zrabowane stroje, w kapeluszach ze strusimi piórami”. Szybko splądrowali pałac, w którym dokonali grabieży i zniszczeń. „Palili przed pałacem na gazonie ognisko, doili krowy, które wypuszczone chodziły po całym obejściu, a następnie na ognisku gotowali mleko w nocnikach, biorąc je za garnki”.

W sadzawce przy czworakach w Sobieniach Szlacheckich utopili ziemianina z sąsiedniego dworu. Dziennikarz odnotował, że przed swoją ucieczką nakazali, „żeby każdy chłop upiekł im po pudzie [chleba] i odwiózł do Osiecka”. Czy rzeczywiście ta chlebowa danina wynosiła aż pud, czyli ponad 16 kg? Pewne jest, że wymuszony transport służył też do wywozu zrabowanych dóbr.

Bój pod Kołbielą…

W nocy z 16 na 17 sierpnia pod Kołbielą jednostki 14 Dywizji Piechoty, którą dowodził gen. Daniel Konarzewski, stoczyły kilkugodzinny bój z bolszewikami. Zdobyły Kołbiel, ale wkrótce musiały odpierać uderzenie oddziałów sowieckich cofających się od strony Karczewa. Zdołały rozbić siły wroga, dzięki czemu został przerwany pierścień okrążenia wokół Warszawy. Okupiły to znacznymi stratami. Ciała tylko 14 z poległych żołnierzy polskich spoczywają na cmentarzu w Kołbieli. W 1930 roku z inicjatywy tutejszego Koła Młodzieży zbiorową mogiłę żołnierzy opatrzono dwiema tablicami. Jedna głosi przesłanie: „Poległym na chwałę/Żywym na otuchę/1920-1930”. Druga zawiera imiona i nazwiska poległych.

Piłsudski z uwagą śledził echa starcia pod Kołbielą. Wspominał: „Obliczyłem sobie, że nawet jeśli bój nie będzie miał chwilowego powodzenia i może 14 dywizja cofnie się, odciąży jednak zagrożoną Warszawę, a ja nazajutrz zdążę podciągnąć na miejsce boju 2. Legionową z Dęblina i sąsiednią 16. Dywizję od wschodu”.

… i pod Glinianką

Współczesny historyk Janusz Odziemkowski opisał kilka zapomnianych bitew Cudu nad Wisłą prowadzonych z poświęceniem i mających wpływ na rozmiar klęski wroga. Jedną z nich, pod Glinianką, stoczył 62 Pułk Piechoty, którym dowodził ppłk Władysław Grabowski. W nocy 17 sierpnia Polacy wkroczyli do Glinianki. Wkrótce zostali zaatakowani przez silne jednostki sowieckie cofające się spod Warszawy. Bolszewicy opanowali wieś i dwór, gdzie ulokowali swój sztab. Przed świtem 18 sierpnia Polacy rozpoczęli uderzenie. Otrzymali wsparcie, bo pod Wolą Karczewską operował oddział zwiadowczy 61 Pułku Piechoty. Zaatakowani z dwóch stron Rosjanie na ogół stawiali słaby opór, dążąc do przebicia się na wschód. Natomiast dwór zdobyto po walce wręcz.

Nad ranem znaczna część żołnierzy bolszewickich złożyła broń, ok. 1400 dostało się do niewoli. Sowieci utracili też kilkuset zabitych i rannych. Bitwa pod Glinianką zdezorganizowała odwrót jednostek sowieckich. Polacy opłacili zwycięstwo stratą ok. 90 ludzi. Na cmentarzu parafialnym w Gliniance znajduje się granitowa płyta z inskrypcją: „Tu leży 12 żołnierzy WP, którzy polegli w 1920 roku, broniąc przed bolszewizmem nie tylko Polskę, ale i całą Europę.”

Wsparcie i kije

Krajobraz wielu podwarszawskich wiosek po bolszewickiej nawale oddają słowa z chłopskiego pamiętnika: „Zboże zniszczone, siano spasione, kartofle – i te nawet nie ocalały, co nie wykopano, to najokropniej stratowano”. W ocalałym domu „ani okien, ani drzwi, nawet komin rozebrany”. Państwo starało się wspierać najbardziej poszkodowanych. Przydzielało konie i zboże, niekiedy też materiały budowlane. Gospodarze otrzymali konie odebrane bolszewikom, na ogół wycieńczone, a często kalekie. Rozmiary strat na terenach objętych walkami i sowiecką grabieżą chciał poznać premier Wincenty Witos, który przyjechał m.in. do gminy Wiązowna.

Innym problemem stała się ocena osób sprzyjającym bolszewikom lub ulegających wrogiej agitacji. Dotyczyło to zwłaszcza przedstawicieli służby folwarcznej i robotników rolnych, którzy dopuszczali się grabieży majątków dworskich. Kary chłosty („kije od wojska”) wymierzono m.in. w gminie Osieck. Na tle wielu innych miejscowości pozytywnie jaśniała postawa służby folwarcznej w Ca-łowaniu. Mieszkańcy tej wsi uratowali ściganego przez bolszewików biskupa Czesława Sokołowskiego. Fakt ten upamiętnia inskrypcja na granitowym krzyżu.

Otwock po przejściu

Wieczorem, 29 sierpnia 1920 roku zwołano posiedzenie rady miasta. Burmistrz Michał Górzyński zaapelował do radnych, „aby jak najwydatniej poparli akcję pomocy dla żołnierza polskiego, któremu zawdzięczamy oswobodzenie kraju od hord bolszewickich”. Podjęto decyzję o utworzeniu gospody żołnierskiej. W mieście zorganizowano też wojskowy szpital zakaźny.

Natomiast 9 września radni dyskutowali nad odezwą Rady Obrony Państwa w sprawie jednorazowej daniny nałożonej na Otwock. Zobowiązali się wykonać rozporządzenie władz. Uznali jednak, że miasto Otwock „ze względu na straty poniesione przez najazd bolszewików i wyludnienie zostało […] nadmiernie obciążone w stosunku do swojej obecnej zamożności i w porównaniu z gminami wiejskimi”. Danina obejmowała m.in. 50 koców, tyleż par spodni oraz butów z cholewami, a także 100 par kompletów bielizny. Władze centralne zarządziły również zarekwirowanie „wszystkiego drutu kolczastego i klamerek (skobelek) przydatnych do celów fortyfikacyjnych”.

Wracały codzienne problemy nurtujące ludność. Burmistrz poinformował o zakupie 10 wagonów kartofli, aby rozprzedać je mieszkańcom. Proponował też skupowanie „zboża i przemiału takowego na mąkę dla wypieku dostatecznej ilości chleba, który mógłby być tańszy od obecnego”. Jednak na realizację tego zamysłu w kasie miejskiej brakowało pieniędzy.

Radosnym wydarzeniem był powrót księdza proboszcza Włodzimierza Wyrzykowskiego, którego uprowadzili bolszewicy. Kapłan wrócił, jak zapisano w kronice parafialnej „po wielodniowej tułaczce i niegodziwem maltretowaniu”. Posługę w Ot-wocku sprawował jeszcze trzy lata. Nowy proboszcz parafii pw. św. Wincentego à Paulo, ksiądz Ludwik Wolski, wystąpił z inicjatywą, która została poparta przez władze i miasta. Jako wotum dziękczynne mieszkańców Otwocka za zwycięstwo nad najazdem bolszewickim wystawiono replikę figury Chrystusa z warszawskiego kościoła Świętego Krzyża.

10 lat po zwycięstwie

W 1930 roku, pod patronatem Prezydenta RP, został powołany „Komitet Obchodu Dziesięciolecia Zwycięskiego Odparcia Rosji Sowieckiej”. Wezwał on lokalne władze do organizowania obchodów w poszczególnych miejscowościach. Uroczystości zostały połączone ze Świętem Niepodległości. Trwały dwa dni – 10 i 11 listopada. Jak wyglądały w Otwocku?

Powołano komitet wykonawczy pod przewodnictwem burmistrza. W jego skład weszli też: sędzia Stanisław Blenau, Stanisław Izdebski – dyrektor Gimnazjum Miejskiego, Henryk Lotholc – kierownik Szkoły Powszechnej nr 1, Antoni Gadomski – komendant straży ogniowej ochotniczej, Gustawa Kamińska – żydowska społeczniczka. Do prac komitetu włączono również inne osoby, wśród nich ksiądz Ludwik Wolski oraz przedstawiciele Gminy Żydowskiej.

W poniedziałek, 10 listopada odbyły się akademie w gimnazjum i w czterech szkołach powszechnych: dla dzieci chrześcijańskich (nr 1 i nr 3) i żydowskich (nr 2 i nr 4) Wieczorem zorganizowano patriotyczny capstrzyk.
Na drugi dzień, 11 listopada, o godz. 8 z wieży ratusza rozległa się pobudka wojskowa. Natomiast o godz. 9.30 w kościele parafialnym oraz synagogach odbyły się nabożeństwa. Później władze miejskie, uczniowie otwockich szkół oraz przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń (chrześcijańskich i żydowskich) zgromadzili się przy skrzyżowaniu ul. Kościelnej i Alei Tadeusza Kościuszki. Uformowany pochód zatrzymał się przy pomniku Tadeusza Kościuszki, gdzie wygłoszono okolicznościowe przemówienie. Następnie pochód przeszedł do ul. Żeromskiego, minął przejazd kolejowy
i dotarł do magistratu. Wieczorem w gmachu ratusza odbyła się akademia z programem słowno-muzycznym. Słowo wstępne wygłosił Tadeusz Wardejn-Zagórski, starosta powiatu warszawskiego.

Szczególnym akcentem rocznicy było posadzenie 200 drzewek morowych, które zostały przekazane przez Wydział Powiatowy Sejmiku Warszawskiego. Część z nich posadzono przy Szkole Powszechnej nr 1. Jej dawny uczeń Zbigniew Wałachowski po latach wspomniał: „Wzdłuż ogrodzenia podwórza szkoły od strony ulicy Przewoskiej sadzili w 1930 r. […] wszyscy uczniowie drzewka morwy […] Pamiętam jeszcze, w którym mniej więcej miejscu sadziłem <<moje>> drzewko. Uroczystość sadzenia drzewek (z tabliczkami drewnianymi, z wypisanymi nazwiskami, przywiązanymi do pnia) uświetnił swoim udziałem ówczesny burmistrz Górzyński. […] Każdy uczeń był także zobowiązany do opiekowania się swoim drzewkiem (podlewanie, czy okopywanie), co było odpowiednio oceniane”.

Druga część drzewek miała być posadzona przy ul. Samorządowej. Tę lokalizację jednak zmieniono. Długi rząd drzewek morwowych został posadzony przy ul. Moniuszki, do której sięgał rozległy teren Sanatorium Sejmikowego. Morwy rosły jeszcze przez niemal pięć dekad.

Główne źródła informacji:
Archiwum Państwowe w Warszawie oddział w Otwocku, Akta Miasta Otwocka; J. M. Cygan, „Dzieje parafii Sobienie-Jeziory”, Biała Podlaska 2001; „Karczew. Dzieje miasta i okolic”, pod red. L. Podhorodeckiego,
Karczew 1998; J. Odziemkowski, „Zapomniane bitwy Cudu nad Wisłą”, [w:] „Niepodległość i Pamięć” 1995, nr 3; K. Oktabiński, „Wiązowna 1597-1997. Kartki z dziejów”, Bydgoszcz 1998

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.