78. rocznica zagłady otwockich Żydów

Już tradycyjnie 19 sierpnia mieszkańcy Otwocka przeszli w Marszu Pamięci, oddając hołd żydowskiej społeczności miasta zamordowanej podczas II wojny światowej przez hitlerowskiego okupanta.

ARTUR KUBAJEK



Dokładnie 78 lat temu, 19 sierpnia 1942 r., Niemcy wywieźli z Otwocka do obozu zagłady w Treblince blisko 10 tysięcy Żydów, czyli niemal połowę mieszkańców miasta. Wśród nich byli także kuracjusze sanatoriów i pacjenci tutejszych szpitali.

Niektórych Żydów rozstrzeliwano na miejscu. 19 sierpnia w lesie przy ul. Reymonta zginęło ok. 600 osób. Łącznie w sierpniu i we wrześniu 1942 r. zastrzelono tam ok. 2000 Żydów. Od sierpnia 1949 r. w miejscu ich pochówku znajduje się kamień pamięci, który został odnowiony w 2012 r. Żydzi stanowili przed wojną ok. 60 proc. mieszkańców Otwocka, a urządzone tu przez Niemców getto było drugim pod względem wielkości w dystrykcie warszawskim Generalnego Gubernatorstwa, największym po wschodniej stronie Wisły.

– Tak znikli z naszych miejscowości żydowscy sąsiedzi, lokalna społeczność obywateli Rzeczypospolitej. Ale nie mogą zniknąć z naszej pamięci, bo nie byłoby Otwocka i Falenicy bez Żydów. Bez Żydów nie byłoby też wielu chlubnych aspektów historii naszego miasta. Dlatego się tu gromadzimy – mówił Zbigniew Nosowski, który przewodniczy Społecznemu Komitetowi Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich.

Od trzech lat, ze względu na trwający remont linii kolejowej, Marsz Pamięci rusza z innego miejsca (od 2002 r. rozpoczynał się w pobliżu bocznicy kolejowej, tuż obok miejsca, z którego wywieziono blisko połowę mieszkańców Otwocka do obozu zagłady w Treblince). W 2018 r. ruszał z terenu parkingu przy skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Czaplickiego, gdzie Niemcy ustawili szlaban getta, natomiast w 2019 r. zaczynał się pod budynkiem pierwszego otwockiego sanatorium dla Żydów założonego
w 1895 r. przez Józefa Przygodę.

W czasie wojny obiekt ten był siedzibą Judenratu, czyli Rady Żydowskiej. W tym roku uczestnicy marszu spotkali się przy skrzyżowaniu ulic Reymonta i Samorządowej.

– Dziś też znajdujemy się w miejscu bardzo znaczącym. Stoimy niejako w bramie getta. Tu była ustawiona przez niemieckich okupantów brama wejściowa do tzw. getta środkowego. A w stojącej obok nieistniejącej już willi „Maria” mieścił się posterunek policji żydowskiej – mówił Zbigniew Nosowski.

– W tym roku jesteśmy tu również dlatego, że z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Otwocka kilka tygodni temu Rada Miasta Otwocka nadała nowo powstałemu rondu imię majora Bronisława Marchlewicza, który jest jednym z nielicznych polskich policjantów odznaczonych medalem i tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, nadawanym przez jerozolimski instytut pamięci Yad Vashem osobom, które narażały własne życie, ratując Żydów prześladowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej. A mieszkał tuż obok, w widocznym stąd domu przy ulicy Kościuszki.

Zanim ruszył Marsz Pamięci, Jadwiga Rakowska z Towarzystwa Przyjaciół Otwocka opowiedziała o żydowskich mieszkańcach ulicy Reymonta (wtedy Wiązowskiej Granicznej) i odczytała 144 nazwiska jej żydowskich mieszkańców, którzy reprezentowali swoje liczne rodziny. Z kolei Marek Nowicki przeczytał anonimowe wspomnienie o rozstrzelaniu grupy ortodoksyjnych Żydów, sporzą-dzone w 1942 r. i znalezione w Archiwum Ringelbluma, czyli konspiracyjnym archiwum warszawskiego getta.

Z ronda uczestnicy marszu, z zapalonymi świeczkami, przeszli ulicą Reymonta pod pomnik upamiętniający miejsce zagłady otwockich Żydów. Razem z mieszkańcami Otwocka szli m.in. naczelny rabin Polski Michael Schudrich, potomkowie otwockich Żydów Julian i Marian Srebrni z rodzinami – siostrzeńcy Abrama Willendorfa, jedynego żydowskiego policjanta, który 19 sierpnia zdjął opaskę i wsiadł wraz z żoną i synem do pociągu śmierci, Stefan Małecki-Tepicht, syn otwockiej Żydówki Mali Ptasznik i Jana Małeckiego, Sebastian Rakowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Otwocka, i ks. Wojciech Lemański, działacz na rzecz upamiętnienia historii Żydów polskich.

Władze miasta reprezentowali wiceprezydent Paweł Walo i wiceprzewodniczący rady miasta Arkadiusz Krzyżanowski. W marszu uczestniczył też przewodniczący Rady Powiatu Otwockiego Mateusz Kudlicki oraz radne Kinga Błaszczyk i Grażyna Olszewska. Ze względu na pandemię zabrakło gości z zagranicy.

Przez wiele lat w marszach uczestniczył Zbigniew Marchlewicz, syn majora Bronisława Marchlewicza. Niestety, w tym roku ze względu na stan zdrowia nie mógł być obecny. Przysłał za to list. „Ze wzruszeniem przyjąłem wiadomość, że decyzją organizatorów – Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz Towarzystwa Przyjaciół Otwocka – tegoroczny marsz wyruszy z ronda majora Bronisława Marchlewicza, miejsca upamiętnienia mojego ojca, przed wojną kierownika komisariatu Policji Polskiej w Otwocku, a w latach niemieckiej okupacji kierownika komisariatu policji polskiej Generalnego Gubernatorstwa” – napisał w liście do uczestników marszu. „Na zakończenie pragnę bardzo serdecznie podziękować prezydentowi miasta Otwocka panu Jarosławowi Margielskiemu, Radzie Miasta Otwocka i jej przewodniczącej pani Monice Kwiek, a także Towarzystwu Przyjaciół Otwocka i jej prezesowi Sebastianowi Rakowskiemu, którzy byli inicjatorami nadania powstałemu w tym miejscu rondu imienia mego ojca. Na to właśnie skrzyżowanie ulic Reymonta i Samorządowej mój ojciec często spoglądał z kuchennego okna naszego mieszkania przy ulicy Kościuszki” – pisze dalej w liście Zbigniew Marchlewicz.

Uczestnicy marszu zgromadzili się pod pomnikiem na wspólną modlitwę, której przewodniczyli rabin Michael Schudrich i ks. Lemański. Następnie zapalone lampki ustawiono w kształcie narysowanej przed pomnikiem menory. Złożono wieńce i zgodnie z żydowską tradycją na płycie pomnika ułożono kamyki jako wyraz pamięci.

Na zakończenie uroczystości rabin Schudrich poruszył kwestię używania przez nazistów słowa „untermensch”, oznaczającego podczłowieka. Niemcy określali tym mianem Żydów, Cyganów, Polaków i przedstawicieli innych niearyjskich narodów. – Zarówno wtedy, jak i teraz nikt nie może nazywać tak drugiego człowieka. Nie możemy pozwolić, aby to słowo wróciło do naszego języka, bez względu na to, jaki mamy kolor skóry, w co wierzymy czy jakie mamy poglądy – podkreślał naczelny rabin Polski.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.