Jacek Grymuza wraca do Smoka!

Przywrócenie Jacka Grymuzy na stanowisko kierownika Klubu Smok to jedna z pierwszych decyzji Tomasza Winnickiego, nowego p.o. dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu w Otwocku. Największym wyzwaniem pozostaje przywrócenie sprawnego funkcjonowania Muzeum Ziemi Otwockiej, ale spraw do uporządkowania jest więcej.

PRZEMEK SKOCZEK

 

– Bałagan, jaki tu zastałem, między innymi w dokumentach, jest porażający, ale nie chcę skupiać się na krytyce poprzedniej dyrekcji, tylko zrobić wszystko, by MOKTiS znów zaczął sprawnie funkcjonować – podkreśla Tomasz Winnicki, który przejął stery miejskiej kultury po Małgorzacie Kupiszewskiej. – Pracy mamy dużo, ale widzę w moim zespole potencjał i wierzę, że poradzimy sobie z tym wyzwaniem – dodaje.

Smok oddycha, teatr gra

Jedną z pierwszych decyzji Tomasza Winnickiego było przywrócenie Jacka Grymuzy na stanowisko kierownika Klubu Smok. Oficjalnie obejmie je od września. – W Smoku się wychowywałem, był dla mnie jak drugi dom, potem społecznie i z pasji wspomagałem klub przy organizacji różnych wydarzeń. Zawsze uważałem i nadal uważam, że to miejsce wyjątkowe, świetnie prowadzone, ważne dla rozwoju młodych ludzi. Poza tym Smok to klub kultowy, słynący z najlepszych koncertów. Nie wyobrażam sobie tego miejsca bez Jacka Grymuzy, bo to on je tworzył – zaznacza szef MOKTiS-u. – Na szczęście przyjął moją propozycję. Jesteśmy zgodni, że należy przywrócić funkcjonowanie klubu w dawnym formacie, na ile będzie to możliwe. Wrócą więc koncerty, sekcje zainteresowań, mam nadzieję, że sale prób znów zapełnią się młodymi zespołami. Jest kilka pomysłów na nowe działania, np. uruchomienie warsztatów rysunku, sekcji fotograficznej. Zobaczymy, co da się zrobić – dodaje Winnicki.

Dobre wieści płyną także z teatru, który w ubiegłym roku pełnił przede wszystkim funkcję sceny do wynajęcia dla spektakli agencyjnych, zapominając o swojej niemal 95-letniej historii. Większość grup poszło
w rozsypkę, nie było nowych premier. Teraz to ma się zmienić. Edward Garwoliński jako pierwszy zebrał grupę i już 12 września zaprezentuje spektakl „Dom otwarty” według Michała Bałuckiego. Reaktywują się też zespoły Krzysztofa Czekajewskiego i Fabiana Kocięckiego, które zapowiadają wznowienia swoich spektakli – pierwszy obyczajowej komedii „Tylko sex, nic więcej” na podstawie „Związku Otwartego”, drugi eksperymentalnego przedstawienia „Otwock calling”. Za teatralną konsoletą znów stanie Dominik Kawka. W działania teatru ma zaangażować się też Jarosław Kopaczewski, który do niedawna kierował Smokiem.

Muzeum to wyzwanie

Nowy szef MOKTiS-u nie ma żadnych zastrzeżeń do działania Klubu Mlądz i kina Oaza, choć tu konieczna była regulacja przepisów związanych z rygorem epidemicznym. Największym wyzwaniem pozostaje muzeum. – Budynek jest w złym stanie od dawna, swoje dołożył zimowy pożar w jednej z piwnic. Od kilku dni gmach muzeum jest pod opieką konserwatorską co ma dobre, ale i złe strony. Musimy konsultować każdą, nawet najmniejszą ingerencję, taką jak wymiana starej skrzynki elektrycznej i malowanie ścian. To nieco utrudnia sprawne działanie – przyznaje Winnicki. – Obecnie robimy tam porządki i przemeblowania. Chcę jak najszybciej udostępnić zwiedzającym sale na parterze. Ekspozycja zostanie jednak nieco zmieniona, dotąd były tam stałe wystawy, w których postawiono na ilość eksponatów. Było ich zbyt wiele, to tworzyło pewne chaos. Uznałem, że lepiej pokazywać mniej, ale lepiej je wyeksponować i co jakiś czas wymieniać, by sale cały czas żyły i przyciągały gości. Piętro tymczasowo pozostanie zamknięte dla zwiedzających. Dach, przecieka, musimy go zabezpieczyć i szukać pieniędzy na kapitalny remont – dodaje.

Placówka na razie pozostaje bez kierownika, jest pod osobistym nadzorem nowego szefa MOKTiS-u. Miejsce Ewy Kołtun zajął Michał Gniadek-Zieliński, który jednak zniknął równie szybko, jak się pojawił. Kontrowersje budził fakt, że to były pracownik lombardu, który był prowadzony przez obecnego wiceprezydenta Pawła Walo. Mieszane uczucia wywołuje też nazwa jego profilu na Facebooku „Umyj dupsko”. Nie te powody zdecydowały jednak o rozstaniu. – Pan Michał to ciekawy człowiek, barwny, jest historykiem i ma dużą wiedzę, umie ją też przekazać. Poznaliśmy się podczas lipcowego pikniku rodzinnego w muzeum, gdzie z pasją prowadził wykład. Potem wysłał mi swój list motywacyjny, porozmawialiśmy dłużej i zaproponowałem mu stanowisko p.o. kierownika. Szybko okazało się, że choć mamy podobne zdanie co do celów, to różnimy się w podejściu do sposobów ich realizacji. A ja po roku przerwy nie mam czasu na docieranie. Działam szybko, ale nie pochopnie. Dokonuję błyskawicznej analizy i biorę się do pracy. Tego oczekują też od swoich ludzi – podkreśla Tomasz Winnicki. – Mam kilka pomysłów na obsadzenie tego stanowiska, ale jest za wcześnie, by mówić o szczegółach. Jeszcze nie ze wszystkimi udało się mi porozmawiać. Mam nadzieję, że wrzesień przyniesie rozwiązanie – dodaje.

Pozostaje jeszcze Galeria OK, która jak dotąd świeci pustkami. Być może znajdzie się na to sposób. – Wynajmujemy ten lokal, umowa została tak skonstruowana, że jej zerwanie się nie opłaca. Skoro podatnicy płacą za galerię, oddajmy im ją do dyspozycji. Zapraszam wszystkich chętnych do zgłaszania pomysłów na ożywienie tej przestrzeni w centrum miasta – zachęca szef MOKTiS-u.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.