Ruchomy fartuch pod sztywnym kirysem

Damian Kawka w swoim niewielkim warsztacie, który dzieli z ojcem, tworzy z arkuszy blachy rzeczy piękne i absolutnie niedzisiejsze: hełmy, kirysy, naramienniki, rękawice, miecze, halabardy. Jednym słowem: zbroje. A przy okazji uzbrojenie i dodatki. Jego pasjami są płatnerstwo, ślusarstwo, szycie i szeroko pojęte tworzenie rekwizytów z czasów dawno minionych.

PRZEMEK SKOCZEK

Damian Kawka w swojej pracowni. Tworzy przy pomocy młotków, kowadeł, szlifierki i innych narzędzi

Gdyby nie zbroja, byłoby po mnie!” – krzyczy pędzący po moście Kokosz, bohater słynnego komiksu, a ciskane z wałów grodu kamienie odbijają się od jego malutkiego hełmu na czubku wielkiej łysej głowy. Ów hełm jest oczywiście jedynym elementem „opancerzenia” dzielnego woja. Ta komiczna scena z jednego z ulubionych komiksów dzieciństwa przypomniała mi się, gdy udałem się na wywiad z Damianem Kawką. On też szczególnie lubi rycerskie hełmy.

Piankowe miecze to za mało!

Student technologii żywności i żywienia człowieka na SGGW (właśnie kończy magisterkę) większość czasu wolnego od pracy, nauki i obowiązków małżeńskich spędza w swoim płatnerskim warsztacie w józefowskich Górkach.

– Od dzieciństwa interesowały mnie średniowieczne, rycerskie klimaty. Uwielbiałem odwiedzać zamki, zwłaszcza gdy odbywały się tam turnieje. Lubię dawną historię. Te zainteresowania zostały mi do dziś. Jeszcze kilka lat temu z kolegami spotykaliśmy się, by powalczyć na miecze. Takie bezpieczne, piankowe. Było przy tym sporo frajdy – opowiada ze śmiechem Damian.

– Któregoś dnia trafiłem na YouTube na film prezentujący krok po kroku, jak zrobić średniowieczny hełm. Pomyślałem, że to nie takie trudne i też tak umiem. Postanowiłem spróbować i wsiąkłem. To było w styczniu 2017 roku – wspomina.

Tym pierwszym dziełem była replika żebrowego hełmu normańskiego z wczesnego średniowiecza. Damian kupił blachę, dwa młotki blacharskie, trochę je podrasował na szlifierce i zabrał się do pracy. Wykonanie hełmu zajęło mu trzy miesiące. Teraz zrobiłby taki w dwa dni.

– Namęczyłem się przy nim strasznie, ale po ukończeniu pracy miałem wielką satysfakcję i wiedziałem, że na tym jednym się nie skończy. Zostało mi trochę blachy, więc od razu wziąłem się do robienia kolejnego hełmu. Do tej pory wykonałem ich 10. Poza tym kilka napierśników, trochę naramienników, rękawice, nieco białej broni. Szyję też dodatki ze skóry, takie jak: paski, pochwy czy kaletki (to rodzaj torebki przy pasie). W sumie nazbiera się około 50 sztuk tych elementów uzbrojenia – wylicza płatnerz amator.

Młotkowy w słuchawkach

W pracy Damiana nie ma jednego sposobu na osiągnięcie celu. Czasem wykuwa coś z jednego kawałka blachy, a innym razem wycina i kształtuje elementy, łącząc je potem nitami albo spawając ze sobą. Najważniejszymi narzędziami w jego arsenale są młotki. Ma ich co najmniej 10, różnią się wielkością, kształtem i zastosowaniem. Kluczowe są także formy i różne kowadła, na których kształtuje blachy.

– Samo kucie też bywa różne. Generalnie w zbrojach nie ma zbyt wiele elementów płaskich, dominują wypukłości. Czasem kuję od środka i wtedy korzystam z formy wklęsłej, a czasem od zewnątrz i kowadło musi być wypukłe. Pod tym względem moje metody nie różnią się od tych dawnych, ale korzystam też z nowoczesnych rozwiązań. Podstawowe to szlifierka kątowa, którą można ciąć blachy, a potem je szlifować – wyjaśnia pasjonat. – Kiedyś wszystko robiono ręcznie, pilnikami i różnymi materiałami ściernymi, takimi jak piasek albo inne drobno potłuczone minerały. Z czasem usprawniono pracę i zaczęto stosować napędzane wodą koła z materiałem ściernym – dodaje.

Gdy młotki są w użyciu, w warsztacie panuje hałas nie do wytrzymania. Kolejnym nieodzownym gadżetem są więc solidne robocze słuchawki, które chronią słuch rzemieślnika. Łatwiej formuje się i wycina ozdobne elementy uzbrojenia, które Damian wykonuje z miedzi lub mosiądzu. Często są one niezwykle finezyjne i piękne. Wiele narzędzi, które stosuje, wykonał sam, przerabiając różne dłuta, pilniki i pręty. Do szycia dodatków używa lnianej, woskowanej dratwy i grubych igieł, w tym zagiętych, przypominających chirurgiczne.

Kowal z palnikiem

– Nie wszystko, co robię, to wierne odtworzenie dawnych pancerzy. Zrobiłem kilka replik, ale wiele rzeczy to po prostu luźne inspiracje dawnymi zbrojami. Z wczesnego średniowiecza brakuje dokumentacji, pozostały domysły, które snujemy na podstawie starych rycin i obrazów. Znacznie lepiej to wygląda, jeśli chodzi o późniejszy okres, zwłaszcza od wieku XV, który uważa się za złoty okres płatnerstwa. W tym czasie ta dziedzina osiągnęła swój największy rozkwit i wtedy powstawały najpiękniejsze zbroje – opowiada Damian Kawka.

– Nieocenionym źródłem jest oczywiście internet, gdzie można znaleźć sporo filmików i dokumentacji. Niektóre muzea mają swoje zbroje obfotografowane ze wszystkich stron, jest więc na czym bazować – tłumaczy.

Większość sprzętu robi dla siebie, ale wiele rzeczy wykonał też dla przyjaciół i znajomych, którzy zajmują się rekonstrukcjami. Sporo z tego to elementy uzbrojenia XVII-wiecznego, bo ten okres jest szczególnie popularny. Cóż, to czas glorii Rzeczypospolitej, rozsławiony przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii. Nie bez znaczenia jest też bliskość pałacu Bielińskich w Otwocku Wielkim i odbywające się tam historyczne wydarzenia, na które ściągają rekonstruktorzy nie tylko z całej Polski, lecz także z sąsiednich krajów.

– Moje zbroje mają przeznaczenie bardziej pokazowe, nie są przystosowane do walki. Wykonuję je z dość cienkiej blachy niskowęglowej o grubości 1-1,2 mm. Blachy na zbroje do walk, takich jak popularny w USA i Europie bohurt, mają 2-3 mm, są średniowęglowe, a tym samym bardziej sprężyste i potrafią wytrzymać solidne ciosy mieczy i toporów – wyjaśnia Damian. – Mimo wszystko kiedyś kolega odziany w moją zbroję miał wypadek, przewrócił się na wystający z ziemi ostry pręt. Blacha się wygięła, ale nie została przebita i uratowała go może nie przed śmiercią, ale na pewno przed poważnym zranieniem i pobytem w szpitalu. To było dla mnie miłe zaskoczenie – przyznaje.

Apetyt Damiana na kolejne wyzwania rośnie. Od pewnego czasu intensywnie myśli o kowalstwie. Do tego będzie potrzebne palenisko albo – to znów znak czasów – specjalny palnik, który z powodzeniem rozgrzewa stal do stanu, w którym można ją kształtować i wykuwać. Co wtedy zacznie powstawać w małym warsztacie w Górkach?

Zainteresowanym pracami Damiana Kawki polecamy jego stronę
www.facebook.com/DamianKarmour (Damian Kawka – Armour & Props)
i nowy kanał na YouTubie Damian’s Forge

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.